(NIE!)PLANOWANA histeroskopia, czyli jak prywatna klinika doprowadziła mnie do łez

Zabieg histeroskopii został wyznaczony na lipiec ze względu na sezon urlopowy i fakt, że do zabiegu miałam podejść w konkretnym dniu cyklu. Generalnie ustalenie było takie, że w pierwszym dniu najbliższego cyklu miałam zadzwonić do kliniki i rzucić hasło, że oczekuję na histeroskopię, wszystko było zapisane w mojej kartotece, więc lekarz miał się do mnie wtedy odezwać i ustalić szczegóły. Tak też zrobiłam – zadzwoniłam do kliniki, odebrała jakaś miła dziewczyna z recepcji, przedstawiła się standardowo, nigdy nie zapamiętuję danych osoby, która odbiera telefon, ale ta pani miała charakterystyczne imię, dlatego nie trudno było mi zwrócić na nie uwagę. Powiedziałam co i jak, pani poprosiła mnie o namiary i obiecała, że przekaże wszystko doktorowi, który oddzwoni do mnie w ciągu 2 godzin. Niecałe 2 godziny później zadzwonił telefon, to ta sama pani recepcjonistka, która potwierdziła zabieg na najbliższy piątek – miałam stawić się w klinice o godzinie 9:00 na czczo, dostałam wszystkie instrukcje i pozostało mi czekać. 

Zabieg miał być wykonany w znieczuleniu ogólnym, za jednym razem lekarze mieli usunąć zarówno torbiele Nabotha jak i polip endometrialny. Uprzedzono mnie, że po zabiegu mogę być obolała, więc zaplanowałam dokładnie swoją nieobecność w pracy, wzięłam parę dni wolnego, znalazłam zastępstwo i poinformowałam kogo trzeba o tym, że mnie nie będzie i raczej nie będę mogła odbierać telefonów. Przyjechaliśmy do kliniki, zapłaciliśmy za zabieg i zajęliśmy miejsca w poczekalni. Bardzo się denerwowałam. Już dzień wcześniej nie mogłam znaleźć sobie miejsca w pracy i w domu. W końcu przyszła nasza kolej i lekarz wywołał moje nazwisko. Weszliśmy razem do gabinetu, lekarz zadaje mi pytanie co mnie do niego sprowadza. Ze zdziwieniem odpowiadam, że mam zaplanowaną histeroskopię na dzisiaj. Pan doktor odpowiada: 

„Przykro mi, ale to niemożliwe. Po pierwsze ja na dzisiaj nie mam zaplanowanej żadnej histeroskopii, po drugie w Pani historii widzę, że nie przeszła Pani nawet wizyty kwalifikacyjnej do tego zabiegu, a po trzecie powinna była Pani dostać leki antykoncepcyjne, abyśmy nie byli pod presją i mogli wykonać zabieg w dowolnym czasie cyklu.” 

Oniemiałam. W pierwszym momencie myślałam, że to żart. Pytam o co chodzi. Mówię, że nie rozumiem tego co się dzieje, przecież dzwoniono do mnie, umówiono mnie na zabieg, ta pani zapewniała mnie, że rozmawiała z doktorem do cholery, co tu jest grane?! Lekarz odpowiedział mi, że wie, że jest to dla mnie przykre, ale nie może nic dla mnie zrobić, bo najpierw muszę mieć wizytę kwalifikacyjną. Wściekłam się do tego stopnia, że łzy stanęły mi w oczach, można nawet powiedzieć, że był to klasyczny przypadek ludzkiego wkurwienia – powiedziałam, że robią sobie jaja z pacjentów, że stresowałam się cały miesiąc przed tym pieprzonym zabiegiem, że cierpię na niepłodność i robię wszystko, aby ją wyleczyć i w końcu jak otwierają się kolejne drzwi, które przybliżają mnie do celu i dają mi nadzieję to oni mi teraz mówią, że to pomyłka??!!! Ja jestem tu pacjentem – nie klientem!!! I mimo, że płacę prywatnie za te wszystkie badania i zabiegi to mam swoje uczucia!!! 

Lekarz przeprosił mnie i zaproponował termin wizyty kwalifikacyjnej. Okazało się nagle, że zabieg (mimo, że w prywatnej klinice) może być jednak zrobiony na NFZ, co pan doktor zaproponował mi od razu (wcześniej miałam za zabieg zapłacić). Zwrócono mi wszystkie dzisiejsze koszty, wystawiono receptę na tabletki antykoncepcyjne, poinstruowano i odesłano do domu. Byłam zdruzgotana i nie mogłam tego ogarnąć nawet myślami. Do głowy przyszła mi myśl czy po histeroskopii nie zmienić kliniki… 

P.S. Nie wiem jak sytuacja rozwinęła się dalej, ale pani recepcjonistka dzięki swojemu charakterystycznemu imieniu została przeze mnie zapamiętana i w konsekwencji wezwana na dywanik przez dyrekcję. Okazało się, że tego samego dnia oprócz nas na taki sam zabieg zgłosiła się jeszcze jedna para i przedstawiła doktorowi identyczną historię. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s