Emocje są jak wulkan

Czasami mam tak, że nie potrafię opanować swoich emocji. I nie mówię tutaj o silnym wzruszeniu, wybuchu śmiechu czy nieopanowanej radości. Mam na myśli łzy, płacz. Jeżeli coś jest dla mnie przykrym, nieprzyjemnym przeżyciem to nakręca mnie to negatywnie od środka. Całą sytuację potęguje jeszcze bardziej moje obecne samopoczucie, które nie pomaga się uśmiechać, wręcz przeciwnie, jest przygnębiające i smutne. Czuję się jak przygnieciona do ziemi, przydeptana wielkim, ciężkim butem, niemogąca się podnieść i zmuszona patrzeć na świat z tak niskiej perspektywy i oglądana przez świat z góry. 

Ciągle o tym myślę, przerabiam w głowie ciągi wydarzeń, przypominam sobie różne sytuacje, nakręcam się coraz bardziej, aż w końcu wyniszcza mnie to od środka i kumuluje energię, która potrzebuje znaleźć ujście. Przez jakiś czas chodzę z tą bombą, która ma opóźniony zapłon i która może eksplodować w każdej chwili. I tak właśnie się dzieje. Przy najbliższej okazji, przy okazji rozmowy na ten temat następuje wybuch. Erupcja emocjonalnego wulkanu. Erupcja, której nie da się zatrzymać. Ta nagromadzona przez długi czas lawa musi po prostu zostać wyrzucona, a pył musi spokojnie opaść. Tylko tak da się oczyścić atmosferę i uspokoić żywioł. 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s