Pstryczek w nos za rozwiązywanie cudzych problemów

Oprócz swoich problemów słucham czasem również o problemach innych osób – znajomych, przyjaciół, ludzi z pracy czy sąsiadów. Czasem nie radzę sobie z własnymi problemami, bo odbierają mi ochotę do cieszenia się życiem, a co mam powiedzieć dodatkowo słuchając o zmartwieniach innych? Niekiedy są to zwykłe życiowe problemy związane z codziennością, typu mieszkanie, uciążliwi sąsiedzi czy niemiła teściowa. Ale czasem są to też problemy wyższego rzędu, typu „mam dość swojej pracy, bo czuję się wykorzystywana” czy „mój facet mnie krzywdzi”.

Na swoje nieszczęście jestem bardzo empatyczną osobą, która nawet jeżeli nie potrafi komuś pomóc to zamartwia się razem z nim lub za niego, próbując znaleźć jakieś rozwiązania. Z jednej strony jest to dobre, bo myśląc o problemie innych nie zamartwiam się wtedy o siebie i nie zadręczam się własnymi kłopotami, ale czy o to tutaj chodzi? Przecież to „ja” powinnam być dla siebie samej najważniejsza, bo nikt oprócz mnie nie zatroszczy się tak dobrze o moją duszę. A czy zastanowiłam się kiedyś co ta osoba zrobiłaby na moim miejscu? Czy przejmowałaby się moim kłopotem razem ze mną? Nachodzą mnie pewne wątpliwości, tym bardziej, że nieraz miałam możliwość zweryfikowania czyjejś lojalności i uczciwości i nie zawsze wygląda to tak jak powinno. Ludzie bardzo często są egoistami i pokazują nam swoje zainteresowanie tylko wtedy, kiedy mają w tym jakiś interes, kiedy mogą mieć z tego jakąś korzyść.

Kiedyś usłyszałam bardzo mądre zdanie, aby nie rozwiązywać problemów za innych ludzi, bo bierzemy wtedy całą odpowiedzialność na siebie i to my zostaniemy obarczeni winą, gdyby coś jednak nie wyszło. To jest bardzo życiowe. Miałam nawet kilka takich sytuacji, że za wszelką cenę próbowałam komuś pomóc, bo widziałam, że pakuje się w kłopoty, a na koniec dostałam tylko bolesny pstryczek w nos. Jaki z tego wniosek? Jestem trochę egoistką, dla której najważniejsza jest jej rodzina i jej własna osoba. Bo trzeba być życiowym egoistą, żeby nie mieć spuchniętego noska od tych pstryczków. 

2 uwagi do wpisu “Pstryczek w nos za rozwiązywanie cudzych problemów

  1. Kochana, siedzę i czytam Twoje wpisy- wzroku oderwać nie mogę- jest w nich tyle prawdy, tyle faktów i rzeczy, które pasują do mojego życia, że czasem mam wrażenie choćbym czytała o sobie i swojej sytuacji. Cieszę się, że tu trafiłam i na pewno będę tutaj częstym gościem. Trzymam kciuki- z całego serca życzę wszystkim i również sobie, by spełniło się nasze największe marzenie jakim jest posiadanie własnego dziecka:0)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s