Jak bardzo doskwiera niepłodność i co otoczenie potrafi w tej kwestii doradzić?

Najgorzej jest rozmawiać na tematy, na które nie mamy siły lub ochoty. Jeszcze gorzej jest słuchać wtedy złotych rad, które mielibyśmy wdrożyć w życie i które pomogą nam się uporać z problemem. A jeszcze gorzej jest, kiedy tych rad udziela nam ktoś, kto ma zupełnie inne doświadczenia życiowe i nie przeszedł nawet ułamka tych zmagań w staranich o dziecko co my.

Rozwiązania typu wyjazd na długi urlop z dala od zwykłej codzienności zostały już dawno wdrożone w życie. Za pierwszym razem myśleliśmy że to zadziała i że uda nam się zajść w ciążę w trakcie wyjazdu lub zaraz po powrocie, jednak to nic nie dało. W międzyczasie co kilka miesięcy w kalendarzu przypadały jakieś długie weekendy, które równie sprytnie wykorzystywaliśmy, ale to również nic nie dało. Dzisiaj wyjeżdżamy na urlop średnio cztery razy w roku i w dalszym ciągu to nie pomaga. Jak zatem może mi pomóc mądre stwierdzenie, że „Wyjedźcie gdzieś, napijcie się drinka, idźcie na romantyczną kolację i zrelaksujcie się”? Hmmm… przecież robimy to regularnie, a nasz problem od 3 lat nie znika…

„Inni mają gorzej, a Wy macie dobre życie” – tak, wiemy o tym i doceniamy to. Uczyliśmy się i ciężko zapracowaliśmy na to, co teraz mamy. Cieszymy się, że tyle dobrego nas w życiu spotyka. Ale nie zmienia to postaci rzeczy, że niemożność zostania rodzicami bardzo nas boli i mamy prawo do tego, żeby o to walczyć.

Chyba najgorszą z tych złotych rad jest stwierdzenie, że „Musisz wyluzować, nie udaje Wam się, bo cały czas o tym myślisz” lub „Natura wie najlepiej kiedy jest na to czas, jak odpuścisz to od razu zajdziesz”. To tak jakby głodnemu człowiekowi powiedzieć, że ma wcale nie myśleć o jedzeniu, bo przez to myślenie jest jeszcze bardziej głodny, a tak w ogóle to głoduje właśnie przez to, że o tym myślał.

Stwierdzenie typu „Jesteście jeszcze młodzi i macie jeszcze czas, a teraz korzystajcie z wolności, bo potem tego nie będzie” też nie jest zbyt pocieszające, wręcz przeciwnie, pogłębia frustrację. Wiemy, że mamy czas, i wiemy że nie mając zobowiązań możemy pozwolić sobie na więcej, ale walczymy o to nieistniejące jeszcze dziecko już 3 lata, jest to nasza świadoma decyzja, bo od tych 3 lat niezmiennie pragniemy mieć dziecko.

Kiedyś usłyszałam nawet tak absurdalny tekst, że pozwoliłam sobie go całkowicie zignorować i nie komentować niczego. Usłyszałam, że „Pan Bóg tak chce i ma dla Was swój plan, jak przyjdzie czas to obdarzy Was dzieckiem”. Jestem wierząca, ale ten zwrot zadziałał na mnie wręcz odwrotnie niż autor zamierzał… 

Nie da się tak na życzenie wyłączyć pragnienia zostania mamą czy tatą. To jest nasza natura, instynkt. To pewnego dnia przychodzi i po prostu jest.

4 uwagi do wpisu “Jak bardzo doskwiera niepłodność i co otoczenie potrafi w tej kwestii doradzić?

  1. Spotykam się z takimi samymi tekstami z otoczenia… wiem jak Ci ciężko, łączy nas ten sam problem, ten sam smutek i ta sama bezsilność,
    Mając praktycznie wszystko , brakuje nam bardzo wiele do szczęścia… 😦

    Polubienie

  2. I ja się do tego dołączam- u nas to samo, a my ” walczymy” już 4 lata- niby wszystko jest, ale niestety nadal brakuje tego najważniejszego…

    Polubienie

  3. Syty głodnego nie zrozumie- to powiedzenie pasuje jak ulał do tego, jak wygląda nasza sytuacja. Niepłodność wymaga wyrobienia sobie bardzo grubej skóry, tak, by te „mądrości” przez nią nie przenikały.. Ale każda z nas ma nadzieję, że ta skóra nie będzie potrzebna, że już niedługo się uda.. Trzymam kciuki, żeby ten tydzień szybciuteńko minął. Dbaj o siebie i o groszka w brzuszku :*

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s