Zapomniał wół jak cielęciem był…

Pewna znajoma bardzo długo starała się o dziecko. Bezskuteczne starania przechodziła podobnie jak my – w dzień uśmiechała się i funkcjonowała jak zwykle, wieczorami płakała w poduszkę i odcinała się od świata, aby nie mieć kontaktu z małymi dziećmi ani kobietami w ciąży. Unikała także młodych matek, które non stop rozmawiały tylko i wyłącznie o swoich małych pociechach (nie ma co się dziwić młodym matkom, … Czytaj dalej Zapomniał wół jak cielęciem był…

Dobro powraca. I rzucone kamienie również.

Słucham radia, leci piosenka „Bumerang” (Ewa Farna). Przyjemny tekst, dość życiowe i prawdziwe słowa. Coś w stylu „prawa przyciągania„, o którym pisałam już kiedyś i o tym, że wszystko co dajemy wraca do nas z powrotem. „Nadaję uśmiech na koniec świata i jestem pewna, że wróci po chwili,  Trochę na oślep, może naiwnie, lecz zaraz się zdziwisz Świat okrągły jest, to, co wysyłam uderzy mnie mocno, … Czytaj dalej Dobro powraca. I rzucone kamienie również.

Ale ludzie przecież uwielbiają rozmawiać o cudzych problemach…

Ostatnio rozmawiałam z koleżanką, która niedawno zaszła w ciążę. Wcześniej pytana przez ludzi o dziecko odpowiadała, że nie lubi dzieci i że nie chce ich mieć. Mówiła otwarcie o tym, że nie posiada instynktu macierzyńskiego i zwyczajnie nie ma potrzeby bycia matką. Podczas rozmowy z tą samą osobą już w roli ciężarnej okazało się, że miała z mężem ogromne kłopoty, aby zajść w ciążę. Jeździli … Czytaj dalej Ale ludzie przecież uwielbiają rozmawiać o cudzych problemach…

Inseminacja – podejście drugie i ostatnie.

W maju trafiliśmy do kliniki pierwszy raz po 6 miesiącach przerwy w leczeniu. Założyliśmy, że to będzie nasze ostatnie podejście do leczenia i że jeżeli tutaj nic się nie uda to nie będziemy już wywracać swiata do góry nogami. Lekarz zaskoczył nas pozytywnie, ponieważ po zapoznaniu się z dokumentacją zapewnił, że nie jestem najtrudniejszym przypadkiem jaki w życiu widział i że zarówno inseminacja jak in … Czytaj dalej Inseminacja – podejście drugie i ostatnie.

Po raz kolejny zdałam sobie sprawę, że go kocham nad życie : )

Jedliśmy dziś obiad na mieście. Rozmawialiśmy jak zwykle, o tym jak minął nam dzień w pracy, o pogodzie i planach na popołudnie. Siedząc tak na przeciwko patrzyłam na Niego i po raz kolejny zdałam sobie sprawę, że kocham go najbardziej na świecie. Nikt tak bardzo mnie nie wspiera ani nie rozumie jak On. Nikt nie potrafi mnie tak mocno przytulić i troskliwie pocałować w czółko … Czytaj dalej Po raz kolejny zdałam sobie sprawę, że go kocham nad życie : )

Dziś pierwszy raz od 3 lat jest dobry dzień

Dziś jest dobry dzień. Dostałam okres i cieszę się z tego po raz pierwszy od ponad 3 lat. Ostatnie 4 miesiące były dość trudne, najpierw tuż przed inseminacją 2 bezowulacyjne cykle, po których w klinice zapadła decyzja bezdyskusyjnej stymulacji hormonalnej Clostilbegytem. Następnie (zapewne również bezowulacyjny) cykl trwający 50 dni, czyli prawie 2 miesiące. To było zbyt duże opóźnienie, przez co z przyczyn od nas niezależnych … Czytaj dalej Dziś pierwszy raz od 3 lat jest dobry dzień

Moje zdrowie jest najważniejsze

Czuję się już lepiej. Staram się być nastawiona pozytywnie do życia, świata, ludzi. Myślę, że dzięki temu będę po prostu zdrowsza. Staram się nie denerwować. Nie zawsze mi to wychodzi, jednak przyjęłam zasadę, że przede wszystkim nie będę stresować się rzeczami, na które nie mam już wpływu. Po prostu – jak jest problem i mogę go rozwiązać to go rozwiązuję. Jeśli nie mogę go rozwiązać … Czytaj dalej Moje zdrowie jest najważniejsze

Zamartwianie konstruktywne czy zawracanie sobie głowy?

Powrócę dzisiaj do postu sprzed kilkunastu tygodni, kiedy to rozpisywałam się na temat złotej rady pt. „Jak się nie martwić”. Otóż dziś rano przyłapałam się na zupełnie niepotrzebnym zamartwianiu i nakręcaniu się. Złapałam chwilowy kontakt z koleżanką z pracy, która miała pewien problem i potrzebowała mojej pomocy. Nasza konwersacja trwała kilkanaście minut, ale w jej trakcie zaczerpnęłam już wystarczających informacji na temat tego co się … Czytaj dalej Zamartwianie konstruktywne czy zawracanie sobie głowy?

Ostatnie dni urlopu łapię garściami i opycham się nimi jak łasuch

Ostatnie dni urlopu łapię garściami i opycham się nimi jak łasuch. Każdą minutę spędzam przyjemnie i wykorzystuję ją na 100%. To jak wylizywanie talerzyka po pysznym deserze – ciągle mi mało i ciągle pragnę dokładki. Mam potrzebę wykorzystania tego czasu maksymalnie jak tylko się da, ponieważ po powrocie do pracy taki luz i beztroska nie trafi się już prędko. Dlatego w związku z tym, że jeszcze … Czytaj dalej Ostatnie dni urlopu łapię garściami i opycham się nimi jak łasuch

Tam, gdzie nie sięga wzrok…

Drogi mój rozmówco, Zazwyczaj nie zwierzam się ludziom ze swoich problemów czy zmartwień, bo wiem, że mogę spotkać się z brakiem zrozumienia. A właściwie to chyba bardziej boję się, że spotka mnie zwykła ludzka zazdrość czy zawiść, które rozkażą mojemu rozmówcy wypuścić moją tajemnicę w obieg, do wiadomości wszystkich innych – a niech mają o czym gadać, w końcu ludzie uwielbiają żyć cudzymi problemami i … Czytaj dalej Tam, gdzie nie sięga wzrok…