Psychoterapia w niepłodności – co dzięki niej osiągnęłam?

Historia zawsze zaczyna się tak samo: para podejmuje decyzję o staraniach o dziecko, oczekuje efektu po miesiącu, dwóch, może trzech. Po czterech miesiącach para zaczyna zastanawiać się czy wszystko jest w porządku, mija pół roku i zaczyna mieć wątpliwości, po roku trafia do specjalisty i zaczyna swoją drogę przez niepłodność. Podejmuje leczenie i co miesiąc obserwuje na teście jedną kreskę. Facet w większości przypadków radzi sobie z sytuacją, a kobieta zaczyna popadać w paranoję, robi się nerwowa, przygnębiona. Odgradza się od świata i separuje się od rodziny i znajomych posiadających dzieci, aby nie mieć z nimi kontaktu i nie pogrążać się w smutku. Przestaje wychodzić z domu, opłakuje co miesiąc negatywny test i zamyka się w domu myśląc, że będzie miała wtedy spokój i odpocznie, a tak naprawdę pogrąża się tylko w swoim przygnębieniu.

Do spotkania z psychologiem namówił mnie lekarz prowadzący w klinice leczenia niepłodności. Właściwie to zalecił bezwzględną konsultację z psychologiem, ponieważ widzi, że jest ze mną źle. Dziś przyznaję mu 100% racji. Byłam wrakiem człowieka, na samą myśl o niespełnionej ciąży w gardle stawała mi klucha, a do oczu napływały łzy. Nie wspomnę już o tym, że jakakolwiek rozmowa wywoływała u mnie lament na cały wieczór. Codziennie wieczorem opłakiwałam swoją niedolę, a wizyta u kogoś z dziećmi wpędzała mnie w stan skrajnej depresji.

Na spotkaniach psycholog przeanalizował ze mną moją obecną sytuację: historię mojej choroby, czas jaki upłynął odkąd zaczęliśmy ponosić porażki, przeanalizował to co robię na co dzień i jakie mamy relacje z mężem, rodziną, otoczeniem. Zadawał mi pytania, na które nie było krótkich odpowiedzi, właściwie on zadał krótkie pytanie, a ja przez 5 minut na nie odpowiadałam. Niby nie było to nic niezwykłego, ale zostawało w głowie na kilka dni – myślałam o tym w domu, pracy, rano, przed spaniem. I zaczynałam pewne rzeczy rozkładać na czynniki pierwsze i rozumieć. 

Psycholog przeanalizował też mój charakter i usposobienie i trafił w sedno. Określił moją osobę jako „Niecierpliwą Panią Najlepszą”. „Panią najlepszą”, dlatego że zawsze patrzyłam na wszystko przez pryzmat tego, że muszę zrobić coś lepiej, szybciej, ładniej… Zawsze używałam zwrotów „będę to miała”, „zrobię to” czy „osiągnę to”. I w domyśle było tutaj zaszyte, że z pewnością wszystko się powiedzie i będzie zrealizowane. A „Niecierpliwą”, dlatego że zawsze wszystko opierało się na tym, że przez całe życie osiągałam to co akurat chciałam – pomyślałam o czymś i od razu działałam, zawsze realizowałam swój plan, a jak coś nie wyszło to miałam plan awaryjny, który zawsze ratował sytuację. Można przez chwilę pomyśleć, że jestem twardą babą – wiem czego chcę, zawsze dążę do celu i osiągam go. Ale tak naprawdę w mojej opinii w tej kwestii poniosłam życiową porażkę – pragnę dziecka, a wszystkie plany (włącznie z tymi awaryjnymi) nie powiodły się, a ja nie potrafię pogodzić się z pierwszym takim przypadkiem w swoim życiu. No bo jak to się dzieje, że zawsze wszystko szło tak jak chciałam, a tym razem jednak nie? Psycholog pomógł mi zrozumieć, że moja depresja wynika z mojego usposobienia. Wynika z tego, że ciągle porównuję się do innych, ciągle próbuję być w czymś lepsza, a tak naprawdę jeśli próbuję komuś udowodnić, że jestem dobra lub lepsza to znaczy że sama przestałam już w to wierzyć. A ja przecież w to wierzę i wiem, że jestem dobra w tym co robię i jaka jestem, więc dlaczego mam komuś na siłę pokazywać i udowadniać, że potrafię być lepsza? Przecież ja taka jestem.

Tak właśnie jest, że sami nie dostrzegamy pewnych rzeczy. Terapia pomogła mi zrozumieć mój błąd. Oczywiście pragnę dziecka najbardziej na świecie, ale nie mogę uprawiać takiej orki na własnej psychice. Po prostu muszę żyć normalnie. Owszem, mam prawo do gorszych dni, do chwili słabości, do łez. Ale nie mam prawa w siebie wątpić, bo wiem kim jestem i na co mnie stać.

20180115_214230.jpg

18 uwag do wpisu “Psychoterapia w niepłodności – co dzięki niej osiągnęłam?

  1. Ciekawe, to co piszesz. Sama wielokrotnie czułam, że potrzebuję pomocy, chciałam skorzystać z terapii, ale jakoś zawsze było coś ważniejszego, zawsze była jakaś wymówka. Fajnie, że się wybrałaś. Mam nadzieję, ze Ci pomogło 🙂

    Polubienie

    1. Bo często zapominamy, że to my jesteśmy najważniejsze. To od nas wszystko się zaczyna, od naszego poczucia własnej wartości wychodzi potem podejście do innych, od naszego samopoczucia wychodzi podejście do ogólnej codzienności. Bardzo długo zajęło mi zrozumienie tego, oczywiście cały czas jeszcze nad sobą pracuję, ale dzięki temu dziś jestem zdrowsza i chyba mimo wszystko szczęśliwsza z samą sobą 🙂

      Polubienie

  2. Niesamowite, czytając czułam się tak, jakbym czytała o sobie. Super tekst, a te ostatnie słowa coś mi uświadomiły. Zdrowy egoizm, pisałam o tym u siebie, również po wizytach u psychologa, tylko jakoś z upływem czasu znów przestałam zauważać się. Bezsensu… Dziękuję za ten wpis :-*<3

    Polubione przez 1 osoba

  3. Najlepsza inwestycja to ta w nasze zdrowie psychiczne i dobre samopoczucie, wiele osób niestety zaniedbuje tę kwestię, a terapia pozwala przyjąć nieco inną perspektywę i nauczyć się radzić sobie z troskami i bólem.

    Trzymam kciuki ❤

    Polubione przez 1 osoba

  4. Już jutro pierwsza weryfikacja :)) Niecierpliwie czekam razem z Tobą i ściskam kciuki coraz mocniej!!! Ja ogólnie byłam zadowolona z tych weryfikacji, wykupiliśmy program, w którym one były w pakiecie. Przed procedurą zastanawialiśmy się, czy będzie to nam takie potrzebne, ale z czasem okazało się,że lepiej jest wiedzieć. Czekanie 14 dni na wynik… brr… nie wyobrażam sobie tego 😉
    Pozdrawiam z nowego miejsca w sieci :*

    Polubienie

      1. Tak mi przykro :((( nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić tego co czujesz :((( Tak bardzo chciałbym,aby inne pary również zaznały tego szczęścia,które i mnie spotkało… to cholernie niesprawiedliwe,że te wszystkie starania w ciągu jednej chwili obrociły się w negatywny wynik.
        Nie trać nadziei, wierzę że nie wszystko stracone. Może potrzeba jakichś dodatkowych badań, aby dowiedzieć się co jest przyczyną niepowodzenia. Ja miałam przed ivf tylko genetyczne,ale może to kwestia immunologii i obstawienia lekami?
        Przytulam Cię mocno, pamietaj,że dopóki walczysz, nic nie jest przesądzone i ja bardzo wierzę że marzenia się spełniają tylko nigdy nie można o nich zapomnieć..

        Polubienie

  5. Nie korzystałam z pomocy psychologa ani terapeuty w ramach radzenia sobie z niepłodnością. Jakoś nie czułam takiej potrzeby, umiałam sama zebrać się do kupy dość szybko. Ale przyznam szczerze, że rozważałam taką wizytę w związku z zupełnie inną kwestią. Może kiedyś się zdecyduję , Twój post wiele mi wyjaśnił.

    Polubienie

    1. Ja też długo nie dałam się do tego przekonać aż właściwie zostałam do tego delikatnie zmuszona przez lekarza. Teraz przyznaję mu rację, wiedział co robi 🙂 Cieszę się, że wyciągnęłaś z tego tematu coś dla siebie, pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s