5 rzeczy, jakie możemy zrobić, aby nasze dziecko czuło się w brzuszku szczęśliwe

Podczas drugich zajęć w szkole rodzenia położna omówiła z nami całe życie płodowe dziecka trwające 9 miesięcy. Oprócz informacji i ciekawostek na temat rozwoju maluszka rozmawialiśmy również o emocjach rodziców, mających ogromny wpływ na odczucia dziecka, które znajduje się w brzuchu mamy. Nie od dziś wiem, że dziecko odczuwa nastroje mamy i nawet od początku swojego istnienia czuje czy jest przez nią chciane i kochane czy po prostu jej przeszkadza… W ciągu życia płodowego maleństwo bardzo odczuwa nastroje swojej mamy i przede wszystkim jej nastawienie do niego. Sposób, w jaki położna opowiadała nam o tym małym, niewinnym kłębku szczęścia po prostu mnie wzruszył 🙂 Oto 5 rzeczy, jakie możemy zrobić, aby nasze maleństwo czuło się w brzuszku szczęśliwe:

1. Mówienie do brzuszka

Dziecko od 4. miesiąca życia płodowego zaczyna słyszeć dźwięki, a od 6 miesiąca rozpoznaje już głos mamy i taty (w brzuszku i w wodach płodowych oczywiście głosy te są trochę zniekształcone, jednak barwa oraz intonacja głosu jest taka sama jak w rzeczywistości). Maleństwo, do którego mama często mówi (czyta mu bajki lub po prostu opowiada mu o codzienności), po urodzeniu rozpoznaje jej głos, który staje się jego ulubionym uspokajającym dźwiękiem. Każdym dźwiękom i odgłosom, które odbiera dziecko towarzyszy również odbiór nastroju mamy. Tym sposobem dziecko może reagować na pewne bodźce po urodzeniu podobnie jak mama, kiedy nosiła je w brzuszku, np. kiedy mama czerpała przyjemność z chodzenia po ogrodzie i wsłuchiwania się w śpiew ptaków, bardzo prawdopodobne jest, że dziecko przy takich odgłosach natury będzie się uspokajało.

2. Ciepłe myślenie

Dziecko, w związku z tym, że odczuwa emocje i nastroje mamy, pośrednio odczuwa również jej myśli, które w ten nastrój ją wprowadzają. Jeżeli mama nie kocha dziecka, a jego pojawienie się w jej życiu jest tylko niemiłą niespodzianką, najczęściej przez długi czas nie będzie ona odczuwała dolegliwości ciążowych, a przede wszystkim ruchów maleństwa, które czując stres mamy „nie będzie chciało” jej przeszkadzać i narażać jej na dodatkowe złe emocje. Dlatego będąc w ciąży trzeba często ciepło myśleć o dziecku, a także „przytulać” brzuszek w myślach i otaczać go ogromną miłością, ponieważ ten mały niewinny człowieczek właśnie tego potrzebuje najbardziej. Dzięki temu maluszek będzie czuł, że jest kochany i akceptowany. Tata dzidzi może głaskać i całować brzuch mamy, ponieważ takie bodźce również będą pozytywnie odbierane przez maluszka, a dodatkowo sprawi to ocieplenie więzi partnerskich.

3. Pielęgnowanie związku

Nawiązując do powyższego punktu, jeśli przyszła mama jest w związku z partnerem, oboje powinni postarać się, aby o ten związek dbać i pielęgnować go każdego dnia. Nawet kilka chwil bliskości w ciągu dnia pozytywnie wpływa na maluszka, nie wspominając już o partnerach, którzy umacniają dzięki temu swoje relacje. Kiedy dziecko rozpoznaje już głos taty, takie pozytywne bodźce sprawią, że tata również będzie kojarzył się maleństwu z poczuciem bezpieczeństwa.

4. Spokojna mama – spokojne dziecko

Bardzo ważne jest, aby przyszła mama w trakcie ciąży była narażona na jak najmniejszą ilość stresów, a nerwy zamieniła na chwile relaksu. Podczas sytuacji stresowych w naszym organizmie wydzielane są hormony stresu (m.in. kortyzol), które powodują, że naczynia krwionośne mamy obkurczają się, a ich światło ulega zmniejszeniu (w konsekwencji zmniejsza to przepływ krwi i ogranicza transport tlenu oraz substancji odżywczych przez łożysko do dziecka). Dzieci kobiet narażonych na silne stresy w trakcie ciąży są bardziej pobudzone, rozdrażnione, niespokojne i ruchliwe niż inne dzieci. To samo dotyczy mam, które wiecznie gdzieś pędzą i na nic nie mają czasu. Podczas, gdy przyszła mama jest spokojna, zadowolona i szczęśliwa, w jej organizmie wydzielają się endorfiny (tzw. hormony szczęścia), które dziecko również odczuwa. Im więcej hormonów szczęścia w organizmie mamy tym dziecko czuje się bardziej kochane, akceptowane i spokojne, a to pomoże mu prawidłowo się rozwijać.

5. Otaczanie się życzliwymi

Tak, to jest również ważny punkt, na który zwróciła uwagę położna opowiadając nam o tych wszystkich odczuciach. Zawsze mamy w gronie swoich najbliższych (rodziny, przyjaciół czy znajomych) ludzi o różnych osobowościach, którzy w różny sposób wyrażają swoje przemyślenia. Jeżeli w Waszym otoczeniu są osoby, które mówią Wam niemiłe rzeczy, w nieprzyjemny sposób komentują to, że np. przytyłyście w ciąży o 5kg za dużo czy też w jakikolwiek inny sposób sprawiają Wam przykrość to warto darować sobie kontakt z takimi ludźmi, ponieważ ani nie wpływa to dobrze na Wasze samopoczucie, ani też nie świadczy o tym, że takie osoby są dla Was życzliwe i zwyczajnie nie warto poświęcać im swojego czasu.

Reklamy

34 uwagi do wpisu “5 rzeczy, jakie możemy zrobić, aby nasze dziecko czuło się w brzuszku szczęśliwe

  1. Chyba coś w tym jest?! Bo pamiętam, że śpiewałam małej kołysanki jak była w brzuszku, a potem uspokajała się na tę samą melodię. A jeśli mowa o stresie, to czasem myślę, że ta moja obawa o nią przez całą ciążę, spowodowała to, że Wiki bywa teraz taka niespokojna. Czasami śpi, nic jej nie jest, a nerwowo macha „łapkami”.

    Polubienie

    1. Czytałam, że niektóre dzieci tak właśnie mają z tym machaniem rączkami i że to je wybudza ze snu, dlatego w takich sytuacjach podobno otulacze bardzo się sprawdzają 🙂 Z tą kołysanką to świetna sprawa, aż ciężko uwierzyć, że faktycznie dzidzia może tak zapamiętać te dźwięki ❤

      Polubienie

      1. Też czytałam otulaczach, ale to chyba nie to, bo ona nie robi tak za każdym razem, tylko czasami. Przy tym przeważnie zachowuje się, jakby jej się coś złego śniło i wtedy jest taka niespokojna. Dlatego myślę, że to może ten stres…

        Polubienie

      2. Niewykluczone, że coś takiego na nią zadziałało… Maleństwo podobno wyczuwa wszystko, w końcu jest z nami połączone pępowiną, to takie niesamowite ❤ Tylko widzisz, tutaj cały czas mówimy o takim stresie, jako czynniku zewnętrznym, na który możesz mieć wpływ i go ograniczyć lub całkowicie wyeliminować. A czy da się wyeliminować ten nasz stres wewnętrzny? Przecież o własne dziecko będziemy już zawsze się obawiać, właściwie od samego poczęcia przez przynajmniej 20 kolejnych lat… 😉

        Polubienie

      3. Co racja to racja, a i myślę, że na 20-stu może się nie skończyć 😉
        Taki los rodzica, a w szczególności mamy.
        Kobiety w ciąży pewnie zawsze obawiają się o dziecko, tylko myślę, że te nie po przejściach mają mimo wszystko troszkę więcej spokoju, przynajmniej tak odbierałam koleżanki będące w ciąży w tym samym czasie co ja, ale nie mające tak trudnej przeszłości.

        Polubienie

      4. Oj żebyś wiedziała… Moja siostra jest też w ciąży w tym samym czasie co ja, tylko że ona jest jeszcze w pierwszym trymestrze, wszystkim już powiedziała o dziecku bez żadnych obaw o cokolwiek (bo w sumie czemu miałaby je mieć…?) Czasem łapię się na tym, że chciałabym jej coś dobrze doradzić, ale potem zaqsze ugryzę się w język, bo przecież ja zupełnie inaczej na to wszystko patrzę… I tak już chyba pozostanie 😊 Obym tylko przez to nie była nadopiekuńczą i zeschizowaną matką 😲 ale już umówiłam się z mężem, że w razie czego sprowadzi mnie na ziemię 😉

        Polubienie

      5. Dobrze rozumiem o czym mówisz, my zwlekaliśmy z ogłoszeniem o ciąży, bardzo długo, bo ciągle się zastanawiałam czy to j, czy już mogę się tak maksymalnie ucieszyć.
        I ciągle wydawało mi się za wcześnie. Niektórzy to dowiedzieli się dopiero jak już brzuszek był bardzo wyraźny.
        A co do nadopiekuńczosci, to faktycznie mnie mąż hamuje, bo mogłabym się za bardzo w tym temacie rozpędzić.

        P. S. Właśnie znowu wracamy z nad morza. Kolejny jednodniowy wypad za nami.
        Wiktoria troskę mniej spokojna niż ostatnio, ale to chyba skoki rozwojowe (mam w planie post na ten temat). Jednak mimo wszystko wyjazd można zaliczyć do udanych (wiesz co mam na myśli) 😊 😘

        Polubienie

      6. Świetnie kochana, bardzo się cieszę, nie ma to jak pospacerować na plaży i powdychać trochę jodu 😉😊😊 Pogoda Wam też dziś dopisała, więc weekend bardzo udany 🤗 Buziaczki dla Wikusi 😘

        Polubienie

      7. Dziekujemy i również przesyłamy buziaki dla Waszej dziewczynki 😘(chyba że ktoś zdecydowaliście się na jakieś imię?) 😉

        Polubienie

  2. Czarny scenariusz przede mną😉 ja miałam trochę tego stresu w ciąży i mimo, że teraz jest lepiej to na pewno to miało wpływ jakiś na Małą:(( Ale na niektóre rzeczy nie mamy wpływu i czasami, chociaż bardzo by się chciało, nie można przejść tak obojętnie i na chłodno:((
    Mam nadzieję, że po porodzie przekażemy jej od siebie dużo spokoju i ona też nauczy się taka być. Dla jednych ciąża to czas chilloutu i zimnego podejścia do życia a dla nas, po przejściach..jest inaczej. Co prawda cieszymy się tak mocno ale też i rozmyślamy o scenariuszach, które innej mamie by nie przyszły do głowy.
    Mam podobną sytuację jak Ty, tylko nie siostra jest teraz w ciąży a bratowa i widzę, że ona zupełnie inaczej do wszystkiego podchodzi. Zrobiła test, jeszcze u lekarza nie była, żeby potwierdzić ciążę a już obie rodziny wiedziały… no i spokojnie jechała sobie na spływ kajakowy w wielkim upale co dla mnie nie do pomyślenia…Ale każdy robi jak uważa.ja nie zamierzam, podobnie jak Ty dawać żadnych rad i przemyśleń. Każdy jest dorosły i wie, co robi 😃

    Polubienie

    1. Dokładnie Marysiu, ale przyznaj, że czasem ciężko się powstrzymać od jakiegoś komentarza (w dobrej wierze oczywiście) 😉 Ja parę razy próbowałam coś doradzić, delikatnie i bez narzucania, ale spotykałam się raczej z takim lightowym podejściem i czasem odbierałam to podejście jak coś w stylu „dobra nie przesadzaj, ja nie mam takich problemów jak Ty”… Więc odpuściłam, a teraz jeśli cokolwiek komentuję (bo czasem i tak nie mogę się powstrzymać 😁) to rozmawiamy o tym tylko w domu we dwoje z mężem. I tyle 😊 Jeśli chodzi o stresy to owszem, nie da się nad wszystkim zapanować, tak jak mówisz często zdarzają się sytuacje, ma które nie mamy wpływu i nie jesteśmy w stanie ograniczyć stresu, ale chodzi o to, aby wszystko robić świadomie – jeśli mogę przestać się denerwować to przestaję. Marysiu, wszystko będzie u Was dobrze, zobaczysz 😚 Marcelinka poczuje Waszą ogromną miłość i spokój, a to jest przecież najważniejsze ❤

      Polubienie

      1. Dobrze Cię rozumiem, w końcu to Twoja siostra i chcesz jak najlepiej dla niej dlatego czasami tak trudno zachować jakąś radę dla siebie. I jestem pewna, że robisz to w dobrej wierze a nie tylko po to aby zademonstrować swoją opinię na dany temat. Ja mam podobnie- też o wielu rzeczach rozmawiamy tylko z mężem, bo wiem, że on ma takie same podejście jak ja.
        Ja teraz czuję się zdecydowanie lepiej, optymistycznie patrzę na wszystko. Nawet już nie stresuję się, że znowu ten brzuszek Małej odstaje 2tygodnie, bo wiem, że co by się teraz nie działo, jest już prawie samodzielna i w każdej chwili mogą ją wyjąć z brzucha;)
        P.s. czułam, że zostanie Zosia❤❤❤ ślicznie😃

        Polubienie

      2. Dziękuję 🤗🤗🤗 Ja chyba też podświadomie czułam, że zostanie Zosia, nasz malutki kurczaczek 😍😍😍 Marysiu dokładnie, już teraz macie „z górki” i nic malutkiej nie grozi, choćby nie wiem co to nie ma innej możliwości jak szczęśliwe zakończenie 😘😘😘

        Polubienie

    2. Marysiu absolutnie się z Tobą zgadzam. My też robiliśmy tysiące badań, o których kobiety zachodzące w ciążę naturalnie nawet pojęcia nie mają. Ostatnio mnie koleżanka pyta co to jest to amh i kariotypy:) Ja też ciągle boję się cieszyć tak na 100% zwłaszcza, że przed nami najważniejsze badania i tygodnie bo to dopiero pierwszy trymestr, ale najważniejsze że kochamy nasze istotki i są chciane a to napewno czują 🙂 Zdrówka życzę Tobie i Maleństwu:*

      Polubienie

      1. Dziękuję😘😘😘 ja Tobie też życzę dużo zdrówka na następne tygodnie❤❤❤doskonale pamiętam te pierwszotrymestrowe strachy, co chwilę biegałam do łazienki sprawdzać bieliznę😂 -wieloletnie rozczarowania w ten sposób dawały o sobie znać. No i ten strach przed prenatalnymi… na kozetce latały mi nogi , trzęsłam się jak alkoholik na głodzie😉😂 ale uwierz, po tych badaniach na pewno na jakiś czas odetchniesz z ulgą. Gdy zobaczysz swoje Maleństwo na ekranie usg, zapamietasz te chwile na zawsze. Ja do teraz ze wzruszeniem wspominam ten moment, gdy moje dzieciątko przetarło oczy rączka❤
        A co do badań to rzeczywiście niektórzy patrzą na mnie jak na wariatke-test pappa-a co to jest/a po co? Niektórzy w ogóle mają tak różne podejście do mojego-„a po co te usg co wizytę”. Dla mnie to nie do pomyślenia wizyta w ciąży bez usg…

        Polubienie

  3. Kochana jaki cudowny wpis ❤ Ja pomimo wczesnej ciąży już mówię do mojego brzuszka i witam się z nim każdego ranka:) W piątek 13 usłyszeliśmy pierwszy raz najcudowniejszy dźwięk na świecie bicie serduszka naszej małej istotki i zobaczyliśmy w 3D zdjęcie, coś przepięknego. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby jej nie być…Oszalałam ze szczęścia dosłownie 🙂 Uwielbiam tutaj wpadać, tyle pozytywnej energii płynie w tym miejscu i od razu czuję endorfiny 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak się cieszę, że tu jesteś Marzycielko 😊😊😊 Wzruszył mnie Twój komentarz, Wasza mała istotka już jest szczęśliwa, bo czuje, że mama i tata kochają ją nad życie ❤ Ja zawsze wierzyłam, że piątek 13-ego jest wyjątkowy pod tym pozytywnym względem, a Ty tylko to potwierdziłaś 😍😍😍 Gratuluję Wam z całego serca Szczęściarze ❤

      Polubienie

  4. Zosia ❤ cudownie, my właśnie dziś ucieliśmy sobie pogawędkę o imionach tak nas naszło i Zosia też się pojawiła 🙂 Pięknie!

    Polubienie

  5. Zosia piękne, znaczy już zaklinasz, by córa była mądra 😉 ? Nie, nie rozmawiałam ze swoim brzuchem – w końcu nie rozmawiasz z ręką czy nogą. Aczkolwiek telefony z dołu [ „Kilo bananów poproszę, mogą być w miodzie!” ] odbierałam i wypełniałam. Zosia już telefonuje do „Restauracji Mama”?

    Polubienie

    1. Hehe ja sobie mogę zaklinać, a geny i tak zrobią swoje 😉 Ja tam gadam do brzusia, bo wiem, że siedzi tam ktoś mega ważny, a szczególnie łatwo było mi zacząć gadać jak się Zosia zaczęła ruszać, to daje taki „namacalny” dowód na to, że tam naprawdę ktoś jest 😊 Zosia właśnie nie składa żadnych niestandardowych zamówień, zaczynam już myśleć, że te wszystkie zachcianki siedzą po prostu w głowie 😋

      Polubienie

      1. Mnie też się wydaje, że to głowa, chociaż może hormony…
        U mnie też nic nie było. Jedyne co to nie ciągnęło mnie do słodyczy.

        Polubienie

      2. Mnie też nie ciągnie, aczkolwiek rano na śniadanie najlepiej smakuje mi kanapka z nutellą, bo jakiekolwiek inne rzeczy wywołują u mnie uczucie dyskomfortu w żołądku i dość silne chwilowe mdłości. Trwa to jakieś 2 minuty i przechodzi, po nutelli nigdy tak nie mam 😉

        Polubienie

      3. Ciekawe… 😊 ja pamiętam, że na początku jak miałam nudności, to cokolwiek co zjadłam robiło mi lepiej, ale tylko na chwilę…
        A później to już było ok. Czasami zgaga, ale nie było tak, żeby coś konkretnego mi pomagało.
        Nutella, dobrze i smacznie brzmi 😊

        Polubienie

      4. Wiesz, to może trochę śmiesznie brzmi, bo czas na nudności już dawno minął, ale mi się wydaje, że taka reakcja ma raczej związek z moimi wcześniejszymi dolegliwościami żołądkowymi, mam tak tylko rano, w ciągu dnia mogę jeść cokolwiek i nic mnie nie nudzi. Kiedyś miałam nadżerki, które od czasu do czasu się odnawiały, miałam je znów zaleczać, ale jak przystąpiliśmy do in vitro to odpuściłam wszelkie inne leki, i tak przecież brałam ich kilogramy w trakcie procedury… I to pewnie dobiło trochę mój żołądek 😐 Ale staram się unikać ciężkiej kuchni i potraw smażonych na głębokim oleju więc da się to przeżyć, po urodzeniu i skończeniu karmienia zajmę się tym porządnie 😉

        Polubienie

      5. A to rzeczywiście może być tak jak piszesz. Czekolada pozornie łagodzi stan zapalny żołądka stąd lepiej Tobie po Nutelli, ale zajmij się tym koniecznie. 😊
        A z tymi nudnosciami to też różnie bywa, niekoniecznie muszą ustępować po pierwszym trymestrze.

        Polubienie

  6. Cudowny wpis:-) Wszystko to prawda.
    Czasami takie pozytywne myślenie to dla mamy duże wyzwanie, gdy np, ma wyjątkowo nieprzyjemne dolegliwości ciążowe, choroby, albo niemiłe doświadczenia poprzednich ciąż. Ale i tak trzeba się starać dla dziecka 🙂
    Tamaluga od momentu narodzin była najgłośniejszym dzieckiem w szpitalu. Do tego stopnia, że pielęgniarki uciszając w nocy inne maluchy,(a byli to sami chłopcy) prosiły „ciii, tylko nie obudźcie tej dziewczynki z ostatniej sali, błagam” Hahaha!
    I wyobraź sobie, że tuż po porodzie też tak płakała na cały szpital, bezustannie, przy wywiezieniu z sali, w drodze do pokoju badań, itd. Każda z obecnych osób ją uspakajała i nic. Tomek szedł z kamerą za nimi i nagrywał, a w pokoju badań powiedział „Cichutko Tamarko, to ja, tatuś” i… cisza! Poznała go po głosie! Gdybym nie widziała nagrania to bym nie uwierzyła… 🙂
    Cholera, wzruszyłam się teraz. 😛

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s