O aborcji, niepłodności i braku wartości

O sprawie aborcji pewnej polskiej piosenkarki słyszałam już parę lat temu, kiedy to publicznie opowiedziała o całym zdarzeniu na łamach portalu WysokieObcasy (klik). Ten fakt już wtedy mną poruszył, ponieważ w tamtym czasie już zmagałam się z problemem niepłodności przeszło 2 lata. Nie byłam jeszcze w najgorszym momencie tamtego okresu, ale nie mogłam znieść faktu, że istnieją osoby, które w sposób tak bezpośredni i niedelikatny mogą mówić o tym jak bardzo nie chciały mieć dziecka i jak bardzo poczuły się wolne i szczęśliwe po dokonaniu aborcji.

Parę dni temu trafiłam w Internecie zupełnie przypadkowo na artykuł związany właśnie z siostrami Przybysz, które odpowiadały o swoich planach m.in. na wspólne koncertowanie itp.

Cofnęłam się do wywiadu jednej z nich sprzed 2 lat i szlag jasny mnie trafił ponownie…

Najpierw zobaczyłam wstawkę:
Screenshot_20180915-002243_Chrome

Następnie rzuciło mi się w oczy kilka fragmentów jej wypowiedzi:

„To historia o aborcji. I o uczuciach. O wpadce. Trafiła się ludziom dorosłym, rodzicom dwójki dzieci, którzy już mają jakąś wizję swojego życia. (…) Nie chcą teraz niczego zmieniać, zaczynać od początku.”

„Podejmują decyzję, że nie wchodzą w tę nową historię. Nie chcą bezwładnie unosić się w życiu tylko na tym, co przynosi los. Zależy im też na jakości tego życia, które już mają. Nie chcą wracać do pieluch. Nie chcą szukać większego mieszkania teraz. 60 metrów kwadratowych ze wszystkimi książkami i zabawkami dzieci jest trochę ciasne, ale jest OK.”

„Na początku są tabletki. Tabletki na wrzody, cytotec, bardzo silne. Ona trafia do lekarza. Lekarz mówi: „Nic nie mogę zrobić, ale jeśli uda się pani kupić takie tabletki, to wtedy możemy porozmawiać”. I okazuje się, że wystarczy pójść do internisty i powiedzieć, że lekarz wyjechał, a ma się wrzody i potrzebuje się tych tabletek, więc dostaje się je na luzie. Pojawia się poczucie wstępnego zwycięstwa. Ona zjada te tabletki przez dwa tygodnie, coraz więcej, zgodnie z zaleceniem lekarza (…) Wraca do swojego lekarza i on mówi, że nic nie poradzi i że może trzeba gdzieś wyjechać.”

„Wszystko trwało pięć minut. Pięć minut. I nagle przychodzi taki wielki oddech. Największy wydech świata. Czuję wielką ulgę. Nagle cieszysz się wszystkim w swoim życiu, tym, co masz. Robisz postanowienia, jakby był Nowy Rok – że teraz zrobisz to i tamto. To najbardziej uskrzydlające przebudzenie. Pięć minut – i masz z powrotem swoje życie.”

Naprawdę przepraszam za to wyrażenie, ale JA PIERDOLE… Wielki oddech – że już nie trzeba zmieniać planów życiowych? Wielka ulga – że nie trzeba szukać większego mieszkania? Uskrzydlające przebudzenie – po aborcji? Masz z powrotem swoje życie – po zabiciu dziecka, które swoją wolą życia nie dało się wykurzyć z organizmu tabletkami na wrzody?

Czytelnicy WysokichObcasów przyznali jej tytuł superbohaterki 2016. A ja się pytam: Ludzie, gdzie są wasze wartości?

Kilka dni temu Natalia Przybysz powiedziała w tym wywiadzie: „Zaskoczyła mnie skala hejtu w internecie i miłości w realnym życiu. Przede wszystkim kobiety zaczęły się przede mną otwierać i opowiadać mi swoje historie. Bardzo zbliżyłam się ze swoimi słuchaczami. One płakały po koncertach, były takie, które nic nie mówiły, chciały się tylko przytulić, albo takie, które cicho szeptały: „Dziękuję, że powiedziałaś to głośno”.”

Dziękuję, że powiedziałaś TO GŁOŚNO?!?!?! Ale co?! Że można nie kochać nowego życia, które w nas powstaje? Że można być tak zimną francą, żeby bez skrupułów i tylko na podstawie własnego widzimisię zabić życie…? (nie mówię tu oczywiście o przypadkach, kiedy dziecko pochodzi z gwałtu lub ma poważne wady genetyczne i wiadomo, że urodzi się chore i cierpiące lub sam jego rozwój zagraża życiu matki, bo to jest zrozumiałe, nie oceniam tych sytuacji, bo nigdy w nich nie byłam i nie wiem co bym zrobiła na miejscu tych mam, ale wiem że napewno chciałabym mieć wtedy wybór. Dlatego też byłam zwolenniczką Czarnego Protestu i bulwersował mnie fakt, że władza tak bardzo ingeruje i upraszcza tak delikatne dla nas i niejednokrotnie skomplikowane sprawy. Ale mam tu na myśli osoby, które na podstawie jakiegoś widzimisię decydują się na taki krok. Co z kobietami, którym ciąża jest nie na rękę tak jak w przypadku pani Natalii? Podziwiam ją tylko z jednego powodu – że odważyła się publicznie przyznać do braku jakichkolwiek wartości, przytaczając takie argumenty jak za małe mieszkanie czy brak chęci na zmianę planów na życie.)

Nie chcesz dziecka? To je oddaj – nie zabijaj! Ale przecież do tego też trzeba mieć siłę i dobrą wolę… Bo trzeba nosić tą ciążę przez 9 miesięcy, zdrowo się odżywiać i odmawiać sobie wielu rzeczy, a przynajmniej nie pić alkoholu i nie brać używek. A co z dziećmi, które rodzą się z zespołem FAS, bo ich matki chlały alkohol będąc w ciąży?

No a potem trzeba mieć tą siłę w sobie, by bez skrupułów oddać to maleńkie zawiniątko jak już się urodzi. Ale to jest właśnie postawa godna podziwu – zamiast zabijać dziecko, zadbać o nie przez te 9 miesięcy i oddać je do adopcji. Bo jest mnóstwo par, które nie mogą mieć własnych dzieci, a pragną ich najbardziej na świecie i są gotowe adoptować i obdarować je ogromną miłością i wszystkim co najlepsze. Bo jest wiele par, które z różnych osobistych powodów nie chcą mieć biologicznego potomstwa, więc adoptują dziecko i podarują mu miłość i szczęśliwe dzieciństwo.

przyczyna_nieplodnosci_leczenie_zdrowie_droga_nie_na_skroty

Znam małżeństwo, które ma dwójkę dzieci. Ona – nie gotuje, nie pierze, nie prasuje, nie zajmuje się dziećmi, nie chodzi na wywiadówki, nie wie nawet jak mają na imię ich ulubione koleżanki, po prostu zajmuje się sobą, ma w dupie toco się dzieje dookoła. On – bohater swojego domu, który pierze, prasuje, gotuje, odprowadza dzieci do szkoły i bawi się z nimi. Gdyby nie on to co stałoby się z tymi dziećmi?!

Poznałam jakiś czas temu dziewczynę na oddziale szpitalnym. Miała tylko 23 lata, a była w ciąży już z trzecim dzieckiem – ja 29-latka w pierwszej ciąży byłam zapewne w jej oczach jakąś wygodną karierowiczką… Widać było, że dziewczyna pochodzi z ubogiego środowiska, była bardzo skromna, ale też bardzo miła i sympatyczna. Zwierzyła mi się, że ta trzecia ciąża to wpadka, opowiadała mi trochę o swoich problemach dnia codziennego i widać było, że nie jest jej łatwo. Ale kochała to dziecko w brzuszku całym swoim sercem, głaskała i mówiła do niego na głos. Opowiadała też o dzieciach, które zostały w domu, mówiła o nich z takim uczuciem, że jestem przekonana, że jest dla nich najlepszą mamą jaką mogłyby mieć. I mimo, że wiedziała, że nie będzie łatwo to nigdy nie pomyślała źle o tej trzeciej ciąży.

Znam ze swojego dość bliskiego otoczenia osobę, która jest matką kilkuletniego dziecka. Dziecko to jest właściwie w bliższych relacjach ze swoimi dziadkami, bo jego mama pracuje całymi dniami. Pracuje, bo lubi, bo chce, bo nie jest wystarczająco asertywna, by wyjść do domu o odpowiedniej porze i poświęcić czas dziecku, a może tak jest jej po prostu wygodnie, bo nie wychowując dziecka nie ma problemu na głowie. Jej dziecko zostało zapytane przez kogoś z rodziny co jego mama lubi najbardziej. Odpowiedziało, że pracę. A ona się z tego śmiała… Więc ja się pytam po co jej to dziecko, skoro jej tylko przeszkadza?

Nie wiem, ale ja chyba po prostu pewnych rzeczy nie zrozumiem nigdy…

W ogóle powinnam zacząć ten cały wywód od tego, że w dzisiejszych czasach istnieje coś takiego jak ANTYKONCEPCJA. Są pigułki, prezerwatywy, specjalne wkładki, spirale. I ROZUM. Tak tak, pewnie niektórzy powiedzą mi, że wszystkie metody potrafią zawieźć, ale co z tego? Przecież jesteśmy dorosłymi ludźmi, więc jeśli decydujemy się na takie zbliżenie to raczej z pełnymi jego konsekwencjami, prawda? Niektórzy też pewnie powiedzą, że mam takie stanowisko, bo sama nawet nie wiem jak to jest „wpaść”. Mocne stwierdzenie, ale bardzo prawdziwe, bo ja faktycznie nie wiem jak to jest wpaść. My o taką wpadkę modliliśmy się 4 lata, aż w końcu udało nam się wpaść, ale na odpowiednią klinikę, która za odpowiednią kwotę podjęła się naszego leczenia. I dzięki Bogu, że było nas na to stać, bo w przeciwnym razie do dziś nasza sytuacja nie uległaby zmianie. A co z ludźmi, których na to nie stać? Co z parami, które mają do zaoferowania ogromne pokłady miłości i poświęcenia a nie mają takiej kasy…? 😕

Wiecie co Wam powiem? Że teraz czuję się szczęśliwa, doceniam to co mam i wiem, że nic lepszego w życiu nie mogło mnie spotkać (choć w sumie to mnie dopiero spotka za 6 tygodni 😉), ale mimo to za każdym razem kiedy słyszę podobne historie to szlag mnie trafia, bo ja wiem co oznacza walka o dziecko, walka o ciążę, walka o największe marzenie świata. Wiem jak boli każda wiadomość o ciąży w otoczeniu, wiem jak dużo łez trzeba wylać każdego miesiąca. Wiem ile trzeba połknąć tabletek, nakłuć brzuch zastrzykami, a czasem nawet dać się pokroić, aby mieć choć cień szansy na szczęście, które ot tak posiadają inni. Wiem jak bardzo musieliśmy być zdeterminowani, zmotywowani i wytrwali, aby wywalczyć to, co dzisiaj mamy. To jest cud. NASZ CUD. A nie chcę nawet zastanawiać się ile jest par, które o taki cud nadal walczą. Ale życie i tak jest niesprawiedliwe. I doskonale wiem, że to się nigdy nie zmieni, bo ludzie tacy będą zawsze – zawsze będą osoby, które będą dokonywać aborcji, które nie będą kochać i doceniać swoich dzieci, i takie, które będą gadać głupie rzeczy. Niesprawiedliwość na świecie była zawsze obecna… Ale ja musiałam dać tutaj upust moim emocjom, bo naprawdę źle poczułam się czytając ten cholerny wywiad. I choć nie wyczerpałam tego tematu i wątpię, aby kiedykolwiek dało się go wyczerpać to chciałam powiedzieć głośno co myślę na temat takich sytuacji, takich ludzi i takich wartości – a  właściwie braku tych wartości. 

30 uwag do wpisu “O aborcji, niepłodności i braku wartości

  1. Mam łzy w oczach. W dodatku teraz widzę, że mamy bardzo podobne poglądy, nawet co do aborcji dotyczącej dziecka chorego.
    Szlag mnie trafił czytając tę Przybysz. W głowie się nie mieści. Oddech z ulgą?! WTF?!

    Polubienie

  2. Ja też tego nie rozumiem! Mam również w otoczeniu znajomą, która usunęła ciąże 2 razy jeszcze w wieku nastoletnim – zabrana na zabieg jeszcze przez własną matkę… Potem urodziła córkę i wyszła za mąż za jej ojca… jednak z tym męzem było nie całkiem halo (do dziś z resztą schodzą się i rozchodzą w te i we wte) więc następną ciążę usunęła… Później zaszła w następną i tę łaskawie zatrzymała choć wiem, że się wachała i w końcu poszła po rozum do głowy i założyła sobie spiralę… Nie można było tak od razu? I dlaczego do jasnej anieli, jeśli tak nie chciała kolejnego dziecka z tym facetem, to po co z nim sypiała? No ja się pytam? No nigdy przenigdy tego nie zrozumiem! I tak, też należę do tych co nigdy nie wpadli, ale też nigdy nie sypiałam z kimś z kim w przypadku wpadki pomyślałabym ,,o matko, masakra, bede skazana na niego do końca życia!!” lub żebym musiała się martwić o to, że jak wpadniemy to mnie zostawi z tym samą! Dla mnie takie sypianie bez pomyślunku o konsekwencjach i o tym z kim się do tego łóżka idzie to jest nie wiem jak to nazwać…. powiedzmy, że GŁUPIE… i totalnie żałosne.

    Ale odnośnie gwałtów, czy chorób myślę podobnie – nie wiem co bym zrobiła, ale wolałabym mieć wybór.. ale to jest zupełnie inna sytuacja niż to, że wpadasz przez własną głupotę i zabijasz BO TAK. Grrr.

    Polubienie

    1. No właśnie ja też tak myślę… Poza tym spójrz, dziś mamy już zupełnie inne czasy, bardzo często ludzie się rozstają i nadal wychowują wspólne dzieci, to już nie jest żadna sensacja tak jak za czasów naszych mam czy babć, więc nawet perspektywa tego, że miałabym być sama z dzieckiem mnie nie przeraża. Owszem, byłoby ciężej, ale napewno nie na tyle źle żebym musiała tę ciążę usuwać… Masakra. Ja na szczęście nie znam osobiście nikogo kto dokonałby takiego czynu, ale wystarczy, że obserwuję w otoczeniu takich ludzi, którzy mają gdzieś te swoje dzieci… I z jednej strony człowieka szlag trafia, a z drugiej jeszcze do tego serce pęka… 🙁

      Polubienie

  3. Czarny Protest popierałam, bo to jest jednak skandal, że z kobiet robią maszyny do rodzenia. Natalii P. nie rozumiem i do licha, chyba już nie zrozumiem. Ale w końcu nie muszę. Są inni, co ją rozumieją. Niech tak zostanie.

    Polubienie

    1. Ehhh szkoda słów Aksinia… We mnie to taki bulwers wywołuje, że szok. Czasem się zastanawiam po co w ogóle tak się denerwuję, przecież nie mam na to żadnego wpływu, ale tak to już jest jak ma się pewne wartości i swoje zdanie, niektóre rzeczy ciężko jest przemilczeć.

      Polubienie

  4. Dokładnie; kiedyś też już pisałam o tej „wygodnej” pani P. I również nie mogę zrozumieć jej zachowania, podejścia… Może mówiła bym inaczej, gdybym nie miała problemów z zajściem w ciążę, może wtedy było by mi łatwiej ją zrozumieć, ale w obecnej sytuacji czytając takie informację moje serce pęka na milion kawałków- w ogóle od kilku dni mam jakiegoś „niepłodnościowego” doła- poniekąd męczy mnie już branie non stop tabletek, hormony robią swoje, moje samopoczucie też jest różne- a jak czytam o aborcji albo słyszę w wiadomościach o tym,jak rodzice znęcają się nad własnym dzieckiem/ dziećmi, to szlag mnie trafia…i zastanawiam się gdzie jest ta cholerna sprawiedliwość i dlaczego tak to jest, że tam gdzie nie chcą dzieci, rodzi się jedno za drugim, a tam gdzie czeka się na nie z utęsknieniem, nie ma… Ale niestety tak to jest, że ludzie bardzo rzadko doceniają to, co mają, niektórzy nie zdają sobie sprawy z tego, jak pięknym darem jest posiadanie własnego dziecka…

    Polubienie

    1. Ja też mam często takie wrażenie, że ludzie nie doceniają swoich dzieci i tego że je mają… Dziś, kiedy naprawdę trudno jest mieć dzieci mam wrażenie, że nadal wśród ludzi jest bardzo mała świadomość… Ja widziałam ostatnio w sklepie jak mała dziewczynka odeszła na chwilę od matki, która coś tam oglądała na regale, matka jak zorientowała się, że dziecko jest kilkanaście metrów dalej to na jej twarzy wymalowała się taka złość, podeszła do tego dziecka i szarpnęła je za rękę ochrzaniając, że miała od niej nie odchodzić. Ok, mogła nie odchodzić, ale czy to jest od razu powód, żeby ją tak szarpać jak worek ziemniaków…? Przykro mi się wtedy zrobiło i poczułam taką bezsilność, bo takoe rzeczy się dzieją, a ja bym w życiu nie wpadła na to, aby tak potraktować swoje ukochane dziecko…

      Polubienie

      1. Nigdy nie mów nigdy. Mam takie samo zdanie jak Ty na temat takich mam, rodziców, z sytuacji, którą opisałaś. Nigdy tak nie zrobiłam jeszcze i mam nadzieję że nie zrobię, ale teraz kiedy mam Wiki, przyznam, że choć tak bardzo na nią czekałam, to są chwile, kiedy ten mały Szkrab potrafi wyprowadzić mnie z równowagi i choć ciężko się na nią wkurzac, bo przecież ona i tak nic nie zrozumie to wewnętrznie można mieć dość…
        I czasem sobie myślę że te większość z tych obserwowanych mam, ma po prostu ten najgorszy moment, ten kryzys i stąd takie zachowanie. Przynajmniej ja tak próbuję to sobie choć trochę wytłumaczyć.

        Polubienie

      2. Sesi, wiesz że ja jestem daleka od oceniania i nie chodziło mi o to, aby to miało taki wydźwięk. Ale po prostu ja nie rozumiem takiego zachowania, dla mnie oczywiste jest to, że dziecko tego szarpania nie zrozumie tak dobrze jak tego, że ktoś mu wytłumaczy o co chodzi, co zrobiło źle lub czego ma nie robić (pomijam już nawet minę takiego dziecka, które jest szarpane, bo mi serce pęka na pół…). A jak nie dociera to może dostać jakąś karę, jakiś zakaz, ale nie szarpanie… No nie wiem, być może taka mama jest wyczerpana i ma akurat ten kryzysowy moment, ale uważam że jej bezsilność przejawiana w taki sposób przynosi akurat najmniejszy efekt z wszystkich innych możliwych rozwiązań.

        Polubienie

      3. I ja się w pełni z Tobą zgadzam i kompletnie takich sposób nie popieram. Czasem sama dla siebie próbuję to właśnie tak tłumaczyć, bo inaczej miałabym ochotę zabić wszystkich takich rodziców, kiedy tylko stają na mojej drodze, a wcześniej przypomnieć im, że dziecko to przywilej, nagroda, nie kara…
        Kiedyś w sklepie chłopiec o coś prosił mamę, najpierw nie chciała mu kupić potem się zgodziła, widzę jak chłopiec ok. 5lat idzie do lodówki z lodami, otwiera schyla się i mówi mamuś pomóż mi bo nie dam rady dosięgnąć, żeby wyjąć loda. Matka odpowiada chcesz to sobie radź. Ostatecznie po chwili mu pomogła. W wózku prowadziła jeszcze jedno dziecko. Chłopczyk oprócz loda, coś jeszcze niósł, całkiem sporo. Odłożył kilka rzeczy na wózek brata czy siostry. Matka wydarła się, że to po co to odkłada, ma nieść. Chłopiec ze łzami w oczach mówił, mamusiu ale ja nie daję rady tego nieść. Oczywiście zaczęła krzyczeć, że chciałeś to masz sobie nosić.
        Obserwowałam tę sytuację i chciało mi się ryczeć. Bo wyglądało to tak, jakby mama miała już swoje drugie dziecko, a to pierwsze się nie liczy…
        Matka zauważyła, że się przyglądam, powiedziała do chłopca patrz, nawet Pani patrzy jaki jesteś niegrzeczny. Nie wytrzymałam, spojrzałam na nią i powiedziałam. Nie, patrzę na Panią jaka Pani jest głupia, traktując synka w ten sposób. Dziecko to przywilej.
        Miała w sobie trochę pokory, dobre i tyle, bo zrobiło jej się głupio, wzięła kilka rzeczy z rąk chłopca i w milczeniu odeszli…

        Więc tak jak Ty nie mogę na to patrzeć i mam ogromną nadzieję że nigdy nie osiągnę tego progu i nigdy tego nie zrobię.
        Jednak wciąż szukam jakiegoś usprawiedliwienia dla tego typu zachowań. Ciągle wierzę w ludzi…

        Polubienie

      4. To jesteś twarda, że w taki sposób zwróciłaś jej uwagę, ja bym pewnie nie potrafiła tego zrobić mimo złości kotłującej się we mnie… Ja kiedyś byłam świadkiem takiej sytuacji i chyba nigdy tego nie zapomnę, bo wtedy byłam jeszcze na etapie leczenia niepłodności i miałam ten kryzysowy moment. Staliśmy w kolejce w Biedronce, za nami stała kobieta, mogła mieć gdzieś 35 lat, ale była zaniedbana i wyglądała na o wiele więcej. Miała ze sobą wózek z dzieckiem kilkumiesięcznym (takim już siedzącym) i jakieś starsze ok. 8-letnie dziecko. Staliśmy w tej kolejce a to dziecko w wózku chyba czegoś chciało, bo cały czas tak głośno piszczało, ja pomijam już fakt, że nie mogłam znieść wtedy widoku tego wózka i tego małego szkraba, ale to co zobaczyłam po chwili to mi się w głowie nie mieści do dziś – matka najpierw zaczęła oschle mówić do tego dziecka, że ma być cicho, a po chwili podniosła rękę tak jakby chcąc mu zagrozić uderzeniem i powiedziała podniesionym głosem „zamkniesz się w końcu czy chcesz dostać?!” My już wtedy wychodziliśmy ze sklepu, ja wsiadłam do samochodu i autentycznie poryczałam się, nie zniosłam tej sytuacji, odebrałam to jako taką ogromną niesprawiedliwość losu…

        Polubienie

      5. Miałam wtedy kryzys, nie wytrzymałam… Obraz tego chłopca do dziś mam przed oczami. Musiałam powiedzieć tej matce co o niej myślę.
        To co piszesz, okropne, aż nie chce się wierzyć, że matka tak może i strach pomyśleć, co czasem wydarzy się, kiedy nikt nie patrzy… 🙁

        Polubienie

  5. Podejmowałam kiedyś u siebie ten temat, nawet chyba ze dwa razy i ktoś mi napisał w komentarzu z niedowierzaniem, że jeszcze nie słyszał o tym, żeby ktoś się chwalił tym, że dokonał aborcji. No właśnie a ja słyszałam. Tylko, że nie pisałam nazwiska, a wspomniałam o tej niby gwieździe. W jednym z podwarszawskich gmin, był nawet protest przeciw jej koncertowi. No, ale nie o tym. Wiesz co jest najgorsze? Taki osób jest dużo i są postrzegane jako wzory do naśladowania. Dla mnie, mówiąc publicznie takie rzeczy, taka osoba poszukuje pewnego rodzaju usprawiedliwienia dla swojego czynu i rozgrzeszenia własnego sumienia. No, bo skoro ileś tam komentarzy czyta, że dobrze zrobiła, to czuje, że nie jest w tym sama, że może jednak miała rację pozbywając się dziecka. To całe sranie w banie (sorry) z prawem do wyboru i atakiem na moją niezależność i wolność. Najlepiej to zabijajmy się nawzajem, kradnijmy, niszczmy, bo przecież mam do tego prawo, by robić co tylko chcę, nieprawdaż?
    A wiesz czemu mnie tak ciśnienie się podnosi? Też o tym pisałam, więc może powtarzam jak starą płytę 😉 Tak wszyscy psioczą na matki biologiczne oddające do adopcji, że jak ona może, że własnego dziecka się pozbywa, że to, że tamto. Tylko ona daje temu dziecku życie. Nie morduje, ale przychodzi do sądu, staje przed nim i daje swojemu dziecku szansę na to życie. Obojętne z jakiego robi to powodu, czy materialnego, czy nienawidzi tej ciąży, czy jest narkomanką, to nie opowiada bzdur typu, bo nie jestem gotowa, bo kariera, bo coś tam, dokonam aborcji a potem jak już będę gotowa to urodzę. Niech ją… Jak patrzę na moje dzieci i myślę, że taka wielka gwiazda gdyby była z nimi w ciąży to skończyłyby w wiadrze, to łzy mi lecą. eh

    Polubienie

    1. No dokładnie… Nie wiem czy jest to robione dla usprawiedliwienia czy rozgłosu czy czegokolwiek, ale dla mnie to jest poniżej jakiegokolwiek poziomu godności, poniżej krytyki. Tak jak mówisz, kobiety oddające dzieci mają tę siłę, aby to dziecko nosić, urodzić i oddać, aby miało lepsze życie. Ktoś, kto zabija tylko i wyłącznie ze względu na własne widzimisię jest dla mnie zerem. I nie interesuje mnie to kim jest, jaki ma status społeczny czy materialny, po prostu jest zerem i wierzę, że kiedyś ta karma do niego wróci.

      Polubienie

  6. Kochana, napisałaś piękny, choć to słowo tutaj może nie pasuje, ale tak prawdziwy wpis, że aż łzy mi płyną. Zgadzam się z każdym Twoim słowem, jaki świat dziś jest popierzony, jacy ludzie są nieludzcy, że dają nagrody takim osobom. Poza chorobami, gwałtami nikt nie ma prawa pozbawiać życia małego człowieka. Nie, nie jestem wyznawcą PiSu, jestem kobietą która walczyła o swoje szczęście, dosłownie walczyła wiele długich lat. I mimo, że jestem kobietą, to głoszenie haseł o prawie do swojego ciała, czyli wolnym wyborze aborcji jest po prostu obrzydliwe. W świecie, gdzie tak wiele kobiet zmaga się z chorobą XXI wieku jaką jest niepłodność, jest to okrutne. Każdego dnia kiedy odbywaliśmy wizytę w klinice widziałam dziesiątki par, z takim samym wyrazem na twarzy jak nas- bezradność. I nikt z tych ludzi nie zastanawiał się czy jego mieszkanie nie jest przypadkiem za małe. Bo co z tego, że masz duży dom i przestrzeń kiedy siedzisz w nim sama i ryczysz każdego dnia kiedy za oknem słyszysz rozbawione nie Twoje dzieci. Ok, każdy ma prawo decydować o swoim życiu, ale czy ma prawo decydować o życiu drugiego człowieka??? Najsmutniejsze jest jednak to, że takie osoby dostają nagrody, wyróżnienia, za co się pytam??? Za głupotę, za obłudę? Za rzekome prawo do swojego ciała??? W jakim my kur.. żyjemy świecie!

    Polubienie

    1. I obawiam się, że lepiej wcale nie będzie, bo świat zmierza właśnie w tę gorszą stronę… 😔 Ja też tego nie rozumiem. Naprawdę… I szlag mnie trafia za każdym razem jak widzę albo słyszę o takich rzeczach. Tak jak mówisz, niepłodność jest już chorobą XXI wieku, można powiedzieć, że jest chorobą cywilizacyjną, a coraz więcej osób „broni swojej macicy”, bo to niby „moje ciało więc mój wybór”, ale kto daje im w ogóle takie prawo? Ja też nie podzielam poglądów partii rządzącej, bo oni to już w ogóle niczego nie kumają, ale w tej kwestii akurat zdania nie zmienię. Ludzie nie mają uczuć, empatii…
      Ale wiesz co Ci jeszcze powiem? Jak wspomniałaś o tym jak w klinice spotyka się tyle par z tym samym wyrazem twarzy to od razu przypomniało mi się jak my regularnie tam jeździliśmy i jak przyjeżdżali tam też ludzie, którzy doczekali się już swojego dziecka i przyjeżdżali tam właśnie z tymi dziećmi. I widok tych wszystkich osób w poczekalni, szczególnie kobiet (również mnie) i ich rozżalone, pełne bólu oczy patrzące na te malutkie bawiące się i śmiejące dzieci… To też jest brak wyczucia ze strony tych rodziców swoją drogą.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Pamiętam swój wzrok po stracie Igora w poczekalni u mojego ginekologa, gdzie przychodzili rodzice w kolejnej ciąży, już z jednym małym dzieckiem…

        Polubienie

  7. Ryczę jak bóbr, nie wierzę? I popieram JA PIERDOLE.!! Zgadzam się z Tobą w 100%.
    Aborcja ze wskazań, wybór, ale nie bo tak mi się podoba…
    Porażka, wstyd się chwalić takim zachowaniem!

    Polubienie

  8. Droga Drogo, moja Ty! 😉
    Otóż wyobraź sobie, że po usłyszeniu wypowiedzi siostry P. osiągnął mnie gigantyczny wkurw. Przepraszam za swój niewyparzony ozór, ale ja po prostu nie umiem tego inaczej nazwać. Tak było.
    W pale mi się nie mieści kompletnie ta pustka intelektualna, to wypranie z uczuć…bo jak to jest, że matka dwójki dzieci, która już WIE JAK TO JEST dokonuje aborcji bez mrugnięcia okiem i dzieli się swoją zajebistą ulgą z otoczeniem???
    Chore, patologiczne, niesmaczne.
    A wokół jeszcze te marsze „Moja macica, mój wybór”. W których biorą udział szesnastolatki i babochłopy feministki, z którymi nawet nikt by nie chciał mieć tych dzieci. Ergo, ludzie nieświadomi albo skrzywdzeni przez swoje życiowe wybory i szukający winy dookoła zamiast w sobie. Klasyk.
    Każde dzieciątko to cud. KAŻDE. I będąc w jej sytuacji to wstyd i kompletny upadek pozbywać się dziecka a jeszcze większy syf to chwalenie się tym.
    No ale…niestety tu wchodzi polityka. Wysokie obcasy=gazeta wyborcza. I wszystko jasne.

    Polubienie

    1. Ehhh Dziubasowa, my wszystkie mamy to samo zdanie na temat jej i jej postępowania i ja rozumiem Twój wkurw, bo sama tak samo zareagowałam. Tak jak mówisz, każde dziecko jest cudem, to nowe życie, którego nikt nie ma prawa tak sobie odebrać. Szkoda mi tylko tych jej dzieci, ciekawe co jej powiedzą jak zrozumieją (a może już rozumieją?) tą sytuację…

      Polubienie

  9. Myślę, że takie historie jak Wasza powinny dawać świadectwo na to, jakim cudem jest nowe życie. Pokazujesz tym wpisem, że jesteś bardzo wrażliwą i mądrą kobietą. Ja również nigdy nie usunęłabym ciąży bo mi ona życie do góry nogami wywróci…przecież decydując się na seks potencjalnie decydujemy się na ciążę! Ja zabezpieczam się jak mogę, bo czuję że to jeszcze nie czas ale mimo to często z moim partnerem rozmawiamy co byłoby gdyby przysłowiowa gumka pękła. Usłyszałam kiedyś od niego, że wtedy bylibyśmy najlepszymi rodzicami i wiesz co? Przekonałam się że z takim człowiekiem mogę zaliczyć wpadkę. Ale teraz z innej beczki. Ja na co dzień pracuje w pieczy zastępczej. Każdego dnia widzę skutki picia alkoholu w ciąży, niechcianego macierzyństwa, porzucenia i osamotnienia. To jest straszne jaki ciężar noszą dzieci, których rodzice byli tak nieodpowiedzialni. Patrząc na chłopca, który w wieku 13 lat próbuje popełnić samobójstwo bo sam nie radzi sobie ze swoimi ułomnościami (fas, zaburzenia koncentracji, niezdolność do wytworzenia więzi społecznych, adhd), myślę kurcze czy nie lepiej byłoby żeby takie kobiety poddawać przymusowej sterylizacji? Wiem, że to życie ale jakie ? Takie dzieciaki najczęściej same wpadają w alkoholizm, narkomanie, są agresywne i krzywdzą innych, często też dzieci tych dzieci rownież trafiają do nas. To cierpienie jakie zsyła matka alkoholiczka na dziecko jest niewyobrażalne. A uczucie osamotnienia i odrzucenia nigdy nie mija powodując deficyty w sferze rozwoju ale i uczuć. Na szczęście są też dzieciaki, które udaje nam się uratować i pokazać, że życie może być inne (np. jedna z polskich biegaczek która wyszła spod naszego skrzydła ;)). To daje nadzieję, że każde życie jest bezcenne i powinniśmy je chronić, a nie zabijać.

    Polubienie

    1. Masz rewelacyjnego partnera i to właśnie nazywa się odpowiedzialność. O wszystkim należy rozmawiać i przede wszystkim myśleć, przewidywać.
      A jeśli chodzi o drugą część Twojego komentarza to naprawdę trudny temat… Nieodpowiedzialni ludzi zawsze byli, są i będą. Tak samo jak patologia, która często w to samo bagno wciąga swoje dzieci i tak to się wszystko nakręca… Kiedyś w internecie krążył taki temat, że matki pijące alkohol w ciąży lub zażywające środki odurzające powinny odpowiadać karnie przed sądem. Ale jak to niby kontrolować? Po fakcie to już jakby za późno…

      Polubienie

      1. Takie matki nie są objęte żadną kontrolą, czy wsparciem. Ja uważam, że powinny być tworzone ośrodki, gdzie takie matki byłyby nadzorowane na czas ciąży a następnie dziecko powinno być automatycznie odbierane i przekazywane do adopcji. To tylko jednak tylko mrzonki, nasz system w kwestii walki z patologią jest obojętny.

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s