„Serio? Zosia będzie jedynaczką?!”

Dokładnie tak, nie zdążyłam jej jeszcze urodzić, a już padają takie pytania…

„Po urodzeniu postaraj się od razu o drugie, będzie Ci łatwiej w wychowywaniu, poza tym teraz odchowasz i będziesz miała spokój”

„Jak to będziesz tęsknić za brzuchem? Ogarnij się, przecież dziecko Ci się urodzi! Ty się módl, żeby ten brzuch jak najszybciej potem zrzucić!”

„Serio? Zosia będzie jedynaczką?! Tylko jej tak nie rozpieszczaj”

To są wypowiedzi dwóch osób. Druga i trzecia wypowiedź pochodzi od osoby, która znała naszą historię i wiedziała jak długą drogę przebyliśmy zanim udało nam się cieszyć ciążą. Ale coraz częściej mam wrażenie, że tamta sytuacja nie była jednak przez nią do końca rozumiana… Właściwie to dziś mam już taką pewność 🙁 I jakiej odpowiedzi można udzielić w takiej sytuacji, aby było asertywnie, ale też z klasą i bez wywoływania zbędnych konfliktów? Najchętniej w dwóch żołnierskich słowach kazałabym temu komuś się „odczepić” lub zająć się własnym życiem… No bo po co mi rada o tym, żeby za przeproszeniem „zrobić” sobie od razu drugie dziecko skoro tej rady udziela mi człowiek, który drugie dziecko sprawił sobie po 5 czy 6 latach? Po co mi rada o tym, aby nie rozpieszczać dziecka skoro udziela mi jej osoba, która nie ma własnych dzieci, a ma jedynie wyobrażenie na temat swojego idealnego małżeństwa na pokaz i idealnej rodziny w przyszłości. Po co mi (krytykująca) rada o tym, aby nie tęsknić za brzuchem skoro jest udzielana przez osobę, która nie rozumie i nawet nie próbuje zrozumieć naszego cudu, którego doświadczyliśmy? I w ogóle to wszystko to jest moja sprawa. Na szczęście mój mąż rozumie to, że uwielbiam nasz brzuszek z dzidzią w środku i on sam ma identyczne odczucia.

„Tylko wiesz, nie rozpieszczaj tak tej swojej jedynaczki…”

Nie mam jeszcze własnych dzieci. Raczej nie zdarzało mi się z nikim rozmawiać na temat metod wychowania czy rozpieszczania, zatem nikt nie ma pojęcia jakie mam poglądy na te tematy, a już pojawiają się rady od równie niedoświadczonych w tej kwestii osób jak ja – no bo przecież najlepiej jest oceniać i pouczać. To czy moje dziecko będzie miało rodzeństwo będzie zależało tylko i wyłącznie od samego życia, ponieważ ja nie będę już wywalać świata do góry nogami po to, aby zajść kiedyś w kolejną ciążę (mimo, że ten stan uwielbiam i owszem – będzie brakowało mi ciążowego brzuszka). Na wiadomość o tym, że moje dziecko najprawdopodobniej będzie jedynakiem dostałam jasne instrukcje jak wychowywać dziecko, aby nie było rozpieszczone i egoistyczne, żeby mu nie ulegać, nie spełniać każdej zachcianki i nie reagować na histerie czy wymuszanie (dobrze, że nie dostałam harmonogramu przytulania i noszenia mojego maluszka na rękach…) Ja wiem i doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że na pewno wiele osób nie zgodzi się z moimi metodami wychowania dziecka, ale przecież po to każdy z nas ma prawo założyć własną rodzinę i mieć swoje dzieci, aby wychowywać je po swojemu i uczyć ich wartości jakie sam uznaje za słuszne.

Dziś co druga-trzecia polska rodzina wychowuje tylko jedno dziecko…

Ludzie bardzo często postrzegają rodziny 2+1 jako przejaw wygodnictwa, ale przecież doskonale wiemy, że nie zawsze tak jest. Niektóre pary nie decydują się na kolejne dziecko z powodu doświadczeń jakie przeszły z pierwszym dzieckiem (przykładowo moja koleżanka 7 lat temu miała bardzo ciężki poród, który o mało nie zakończył się tragedią i do dziś nie chce mieć drugiego dziecka), niektóre pary się rozstają lub przechodzą kryzysy i świadomie nie decydują się na rodzeństwo dla swojej pociechy, a niektóre cierpią na niepłodność wtórną lub po prostu nie mogą mieć więcej dzieci, ponieważ pierwsze dziecko zostało adoptowane lub pierwsza ciąża była wynikiem zapłodnienia pozaustrojowego. Ale! Niektórzy też mają już starsze (kilkunastoletnie) dziecko w domu i czy to znaczy, że teraz na siłę mają sprawić równolatka młodszemu potomkowi?! Osobiście uważam, że ocenianie ludzi pod względem chęci lub niechęci posiadania kolejnego potomstwa jest nietaktowne i niesprawiedliwe. Szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy problem niepłodności dotyka coraz większej części społeczeństwa.

A jak to jest w rzeczywistości z tymi jedynakami?

Charakter każdego człowieka jest uzależniony od wielu czynników, takich jak płeć, temperament, wychowanie, wzorce przekazane przez rodziców, i na koniec doświadczenia życiowe – to od tych wszystkich rzeczy zależy zachowanie, sposób funkcjonowania i radzenia sobie w różnych sytuacjach. Oczywistym jest fakt, że zawsze będzie różnica pomiędzy osobami, które wychowywały się same bez rodzeństwa (mama i tata na wyłączność, brak uzależnienia od innych niepełnoletnich domowników, brak obowiązku dzielenia się z braćmi zabawkami, itp.), a tymi, które rodzeństwo posiadały. I w taki sposób nawet w dorosłym życiu, gdy słyszymy, że ktoś nie ma rodzeństwa od razu mamy przed oczami pewien stereotyp samolubnego i pewnego siebie człowieka, który na pewno nie potrafi się niczym dzielić i myśli, że wszystko mu się od życia należy. Nic bardziej mylnego! Znam wielu jedynaków i nigdy nie odważyłabym się wrzucić ich wszystkich do jednego worka, ponieważ każdy z nich jest zupełnie inny, a jeśli którykolwiek faktycznie jest egoistą to tylko dlatego, że dostał takie wzorce od swoich rodziców (poza tym znam o wiele więcej egoistów, którzy posiadają rodzeństwo).

Jak MĄDRZE wychować jedynaka?

1. Nie popadajmy w skrajności – dziecko jest dzieckiem i powinno być wychowywane normalnie bez względu na to czy jest samo czy posiada jakieś rodzeństwo – powinno mieć postawione takie same wymagania jak inne dzieci, nie wymagamy niczego ponad jego siły, ale też nie pobłażamy i nie wyręczamy, dziecko powinno umieć się dzielić, ale również w razie potrzeby być asertywne. Staramy się nie być nadopiekuńczy, bo mimo, że mamy to dziecko tylko jedno to chcemy wychować je na życiowo zaradną osobę. Po prostu traktujmy je jak normalnego człowieka.

2. Dziecko ma prawo żyć własnym życiem – nie można wymagać od niego zbyt wiele ani nie robimy z niego na siłę idealnego dziecka. Jedynak siłą rzeczy częściej przebywa w towarzystwie osób dorosłych, więc starajmy się zapewnić mu jak najwięcej kontaktu z innymi dziećmi.

3. Jedynak jest równy innym – tak samo jak inne dzieci są chwalone przez swoich rodziców, tak my również chwalimy nasze dziecko za jego osiągnięcia i sukcesy. Nasze dziecko jest wyjątkowe (tak samo jak każde inne dziecko każdych innych rodziców), ALE nie uczymy dziecka, że jest lepsze od innych i że zasługuje na więcej. W centrum uwagi ma prawo być każdy, każdy ma swoje potrzeby, które trzeba zauważać, każdy może być lepszy i gorszy i nikt nie ma obowiązku być doskonałym (tacy ludzie przecież nie istnieją), a nasze dziecko nie może być zawsze najlepsze, najmądrzejsze i najpiękniejsze (i broń Boże nie wpajamy mu tego do głowy! Pisałam o tym w poście o rywalizacji tutaj).

A nasza jedynaczka…

dziecko_i_pies_wychowanie_jedynaka_czasem_nie_ma_wyboru_dziecko_nie_musi_byc_jedynakiem

Nasza jedynaczka będzie miała po prostu szczęśliwe życie, pełne miłości, czułości i zrozumienia, będziemy ją wspierać i wychowywać na dobrego człowieka, będziemy ją uczyć tego co uważamy za słuszne bez względu co na to powie ciocia, babcia czy ktokolwiek z otoczenia. Nasze dziecko nie będzie idealne i nie będzie miało obowiązku takim być, nauczymy je empatii i asertywności, będzie miało prawo wyrażać swoje emocje i chodzić na dodatkowe zajęcia, które samo sobie wybierze, a w wieku kilku lat dostanie od nas prezent w postaci zwierzaka-przyjaciela. Sama (mimo, że mam rodzeństwo) wychowywałam się w towarzystwie psa i uważam, że dla dziecka nie ma nic lepszego jak czworonożny przyjaciel.

Reklamy

30 uwag do wpisu “„Serio? Zosia będzie jedynaczką?!”

  1. Owczarek Szwajcarski – piękny i idealny do dzieci :)))
    A co do rad – to już z Dziubasową zastanawiałyśmy się nad wydaniem książki o niechcianych radach dla ciężarówek. Może to jest tak, że na widok kobiety z brzuszkiem taki randomowy przechodzień myśli „O, ta nie będzie pyskować, bo hormony ją wyłączyły ze wszystkiego, co nie jest połączone z dzieckiem, to sobie poużywam” albo jeszcze inaczej „O, ona będzie mnie potrzebować w charakterze niańki, to nie odważy się nic odpowiedzieć, bo kiedyś, być może, od mojego humoru będzie zależało jej wyjście do kina” [nieważne, że kobicie nie powierzyłabyś chomika, a co dopiero dziecka 😉 ]

    Polubienie

    1. Oj tak… Zresztą Dziubasowa już kiedyś też poruszała temat rad, tylko że dla ciężarnych i mówiłam wtedy, że ludzie mają jakąś taką potrzebę udzielania rad od siebie, nie będąc w ogóle pytanymi o zdanie. Taki naród 🙂 Ja myślałam o mniejszym piesku, raczej jakiś Shih Tzu, York Biewer albo po prostu najbardziej kochający kundelek ze schroniska 😉😊

      Polubienie

      1. Myślisz, że małego nauczysz robić do kuwety i spacery będą zbędne? 😉 Na psach się nie znam, ale większe są dla mnie jakieś bardziej godne zaufania. U znajomych wyrośnięty bernardyn zajmował się dziećmi i super się bawili. Najczęściej w konia z jeźdźcem 😉

        Polubienie

      2. Hehe no coś Ty, nie o kuwetę chodzi 😁 Bardziej chodzi o to, że właśnie małemu ufam bardziej, poza tym też o wygodę, bo mały mniej brudzi no i nie będzie gubił sierści, bo ma włosy 😉 A spaceru potrzebuje każdy piesek, bez względu na rozmiar 😉

        Polubienie

      3. My mamy west highland white terriera i jest przekochany. Co najważniejsze- ma włosy i praktycznie wcale ich nie gubi, a i dla alergików jest idealny. Inny olus małego psa to również to, że można go wszędzie zabrać ze sobą. Nasza Lorka uwielbia jeździć z nami na spacery wózkiem, siedzi wtedy sobie w schowku pod wózkiem i tylko głowa jej wystaje 🙂

        Polubienie

      4. No taki plus też biorę pod uwagę, w razie wyjazdu nawet na urlop pieska można zabrać ze sobą 😊
        No coś Ty, Wasza sunia robi sobie podwózki w wózku? 😀 Koniecznie musisz wrzucić jakieś zdjęcie z nią w tej sytuacji, bo aż mi się gęba śmieje jak to sobie wyobrażam 😀

        Polubienie

  2. Ta uwielbiam te pytania o rodzeństwo. Zazwyczaj odpowiadam, że jak przyjdzie czas to będzie je miała a jak nie to będzie jedynaczką. A jak dalej osoba jest niezadowolona z odpowiedzi to mówię, że przecież już ma rodzeństwo, brata i siostrę starsze od niej o 5 lat. A to koty się nie liczą? Przecież są częścią rodziny 😀 Mina osoby pytającej- bezcenna 😂

    Polubienie

  3. No widzisz, Ciebie pytają kiedy drugie, a mnie kiedy …. trzecie. I weź to spróbuj dogodzić. 😀 Ileż to razy słyszałam, że a to miałabym kartę dużej rodziny, uprawniającą do tego, czy tamtego, a to 500+, a to łatwiej do żłobka i przedszkola.
    Z perspektywy jedynaka powiem tak. Zawsze było mi smutno. Widziałam więcej minusów niż plusów tego, że jestem sama. Bardzo chciałam mieć rodzeństwo. Teraz, już w podeszłym wieku 😉 nie zmieniłam zdania. Nie wyobrażam sobie jak to będzie, jak odejdą kiedyś rodzice. W zasadzie zostanę sama i będę sama musiała przez to wszystko przechodzić. Mojej mamie nie udało się ponownie zajść w ciążę, ale gdyby ich decyzja była taka, że nie chcą, to rozumiem. Nie można decydować się na dziecko tylko dlatego, że „tak by było dobrze”, albo pod presją otoczenia.

    Polubienie

    1. Wiem… Zdaję sobie z tego sprawę i mam świadomość, że dziecko (patrz Zosia) ze swojej perspektywy będzie to widziała napewno zupełnie inaczej niż ja. Ale w naszym przypadku akurat więcej do „powiedzenia” będzie miało samo życie niż my. My jesteśmy wdzięczni za to co dostaliśmy, za tego cyt. „małego okruszka, którego los rzucił nam” 🙂 ❤

      Polubienie

      1. Przypomniał mi się taki żart, w którym gość modlił się do Boga o wygraną, aż w końcu Bóg przyszedł do niego i mówi „Człowieku! Ty się módl, ale najpierw wyślij los na loterii!” Także wiesz, wiadomo, że dostaliście cudowny dar, który może się nie powtórzyć, ale gdybyście chcieli drugie dziecko to się nie zabezpieczajcie 😛 Bo potem będzie, że drugi raz się nie udało nie z powodu niepłodności, ale zapomnieliście się przytulać w dni płodne :D:D
        W życiu jest różnie, czasem się coś odblokowuje, czasem nie. Znam takie osoby, które po ciężkich bojach zachodziły w pierwszą ciążę, a potem już bez problemu. Na pewno ważne, czy w ogóle będziecie chcieli mieć kolejne dziecko, bo dla niego na pewno lepiej (wg mnie) jak rodzeństwo jednak ma. Oczywiście mówimy o dobrym rodzeństwie, bo bywa różnie.

        Polubienie

      2. Hehe znam ten żarcik 😀 No teraz to będzie jak to mówią „hulaj dusza piekła nie ma” 😉 Ale nie do końca chyba rozumiem pojęcie „dobrego rodzeństwa”, bo na to chyba największy wpływ mają rodzice…?

        Polubienie

  4. Ostatnio na fb znalazłam taki dowcip :”jeżeli nie wiesz jak wychować swoje dziecko, pomyśl sobie, że nie jest twoje. Ludzie zawsze najlepiej znają się na wychowaniu nie swojego dziecka”;))
    Mnie osobiście najbardziej denerwuje teściowa, gdy przychodzi na 5 min jak akurat usypiam Małą i daje mi złote rady jak to całe noce dziecko mi przez to spać będzie na rękach. Az się we mnie gotuje. Chyba raz jej odpowiem, że czas na wychowywanie swoich dzieci minął a moje niech zostawi mojemu wychowaniu.Marcelinka potrafi nawet sama zasnąć w łóżeczku a czasami potrzebuje mnie. Pamiętaj:mama wie najlepiej:))

    Polubienie

  5. Ja nie powiem, bo mam nadzieję ogromną, że na jednym dziecku się u nas nie skończy, zwyczajnie dla tego, że wiem jak cenne to jest mieć rodzeństwo. Oczywiście o ile jest ono dobrze wychowane, i nauczone wspólnego szacunku i wspierania się. I taki też mam plan. Ale mówienie komukolwiek ile ma mieć dzieci, a już tym bardziej komuś po takich jak Wy przejściach jest niedorzeczne! Ale nie przejmuj się tym wcale…. cieszcie się swoją Zosieńką, a potem kto wie, może życie Was zaskoczy kolejnym potomkiem 🙂

    Polubienie

    1. Wiesz, ja mam kuzynkę, która 13 lat temu dosłownie wpadła ze swoim pierwszym dzieckiem, a teraz nie może zajść w drugą ciążę, więc gdyby nie tamta wpadka dziś pewnie nie miałaby w ogóle dzieci. Ja wiem o tej sytuacji, bo ona mi o tym powiedziała, ale inni myślą, że jest tak wygodna, że nje chce się po raz drugi pakować w pieluchy. I ludzie tak gadają, o każdym mogą coś powiedzieć, nawet tak jak napisała Izzy, że pytają nawet o to kiedy trzecie dziecko… Ludziom nigdy nie dogodzisz, ale na szczęście każdy ma własne życie i nikomu dogadzać nie musi…

      Polubienie

  6. Tęsknotę za brzuszkiem rozumiem jak najbardziej. To jest inny czas, fajne uczucie, powoli rodząca się miłość, wewnętrzne poczucie szczęścia i spełnienia. Ja też tęsknię…
    A te „dobre” rady? Czasem trzeba sobie pogadać. Też to słyszałam. Ja odpowiadam że drugie będzie, jak Bóg da, a my nie będziemy temu przeszkadzać, kiedy poczujemy się gotowi. To jakoś zamyka wszystkim usta i nie trzeba opowiadać historii życia. Poza tym w oczach ludzi, takich jak my po długiej drodze, albo stracie dziecko to przywilej, a słowo „zrobić” nabiera bardzo perojatywnego charakteru. Ale nikt, kto czegoś nie doświadczy nie jest w stanie zrozumieć, niestety…
    A co do jedynaków to egoistow wśród nich jest równie dużo co w rodzinach wielodzietnych, bo wszystko zależy od wychowania. 😊

    Polubienie

    1. Ja na razie kwituję wszystko tekstem typu „Niech się jedno najpierw urodzi, a potem zobaczymy co będzie dalej”. Na razie wystarcza, przecież nie będę opowiadać historii swojego życia każdemu kto zada mi jakieś głupie pytanie, wiadomo 🙂 I tak jak mówisz, ktoś kto nie przeżył pewnych rzeczy nigdy ich nie zrozumie. Ale i tak dziwi mnie to, że w dzisiejszych czasach, kiedy naprawdę takie problemy są właściwie na porządku dziennym ludzie jeszcze mają odwagę lub raczej czelność zadawać takie pytania.

      Polubienie

  7. Wiem jak to jest czuć krytykę ze strony bliskich osób i to nie jest nic miłego. Ale myślę, że jesteś bardzo mądrą kobietą i będziesz się w wychowaniu dziecka kierować jedynie własnym głosem serca i macierzyńską intuicją. Nie warto się teraz zastanawiać co będzie jeśli Wasza córka nie doczeka się rodzeństwa, ja mam brata i siostrę ale mimo to jestem sama na tym świecie. Teraz jest czas by cieszyć się tym ciążowym brzuszkiem 🙂 Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  8. Dobre rodzeństwo mam na myśli takie, które faktycznie kocha się i wspiera. Nie znam wielu takich ludzi, ale znam i sama wierzę, że właśnie jest tak, że głównie zależy to od zbudowanej i wypracowanej przez lata więzi. Czy tak jest, to powiem Ci za naście lat, jak dziewczynki dorosną. 😉
    Czasem tak jest, że jedno z rodzeństwa mimo starań rodziców wpadnie w jakies złe towarzystwo, albo jednemu się ułoży, a drugiemu nie i wtedy trudno o dobre relacje. Wszystko to skomplikowane jest. Ja postępuję tak, jak mówi mi instynkt, czy się nie mylę? Nie wiem.

    Polubienie

    1. No tak, to się zdarza, nawet często, że mimo że jest rodzeństwo to relacje nie są dobre, a powodów też jest wiele, albo niezgodność charakterów czy poglądów, albo zazdrość o to jak się życie układa, albo faworyzowanie przez rodziców. Więc jak widać to zawsze jest loteria i wcale nie zależy tylko od jednego czynnika.

      Polubienie

  9. Pięknie napisane:-)
    Nie przejmuj się komentarzami, ja usłyszałam chyba jeszcze gorsze:
    „Ciąża w twoim wieku? Współczuję, na pewno wpadka”.
    „Dziewczynka? Znowu się nie udało?”
    „Taka późna ciąża? Nie bałaś się zespołu Downa?”
    Po ostatnim komentarzu to normalnie miałam ochotę zasadzić znajomej kopa w d.
    Także, widzisz. Idioci byli, są i będą.
    Na szczęście bywają też miłe komentarze, że odmłodniałam, że dziecko w tym wieku to pozytywny zastrzyk energii itd.
    A jedynacy są cudowni. Popatrz na mnie 😀

    Polubienie

  10. Droga Drogo Ty moja, napiszę wprost: przyzwyczajaj się 😉 ludzie niestety piep…ekhm! Paplają takie rzeczy na okrągło, więc Ty się skup na Was, wpuszczaj jednym uchem i wypuszczaj drugim. Pamiętając jednocześnie o tym, że głupim najlepiej przytakiwać 😉
    PS. Jestem jedynaczką, nigdy nikt mnie nie rozpuszczał, wręcz przeciwnie. Da się? -Da się! Żyję, jakoś funkcjonuję, jestem zwierzęciem stadnym 😉

    Polubienie

  11. Ja jestem jedynakiem. Wychowywanym w duchu teorii „musisz się dzielić z każdym żebyś nie była rozpieszczona”. Dzieci w szkole wykorzystywały to na każdym kroku. Nauczyciele przyklaskiwali temu, bo przecież nie mam rodzeństwa. Ja musiałam dzielić się wszystkim, inne dzieci nie. Długo słyszałam, że jest mi super, bo jestem jedynakiem, bo mam rodziców dla siebie itp. Obecnie oglądam zdjęcia moich znajomych jak spędzają czas z rodzeństwem na wycieczkach. Sama zajmuję się domem i mamą, która jest chora. Obowiązków już nie ma z kim podzielić.

    Polubienie

    1. Są jaśniejsze i ciemniejsze strony takiego stanu rzeczy. Jednak posiadanie rodzeństwa nie oznacza wcale, że ma się fajniej. Ja mam siostrę, jesteśmy zupełnie inne i generalnie nadajemy na podobnych falach ale tylko w wybranych dziedzinach życia, w innych bardzo się różnimy i czasem aż za bardzo… Mój znajomy ma 3 rodzeństwa a rodzicami zajmuje się on sam, bo inni mają wywalone. Także jak widać to jest po prostu loteria.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s