Bez ładu i składu, czyli adekwatnie do naszej rzeczywistości

Odkąd mała pojawiła się na świecie u mnie na blogu też pojawiło się już kilka nowych postów, a Wy pewnie myślicie sobie, że łatwo mi poszło wpisanie się w nową rolę i że albo wszystko dobrze ogarniam albo mam super pomoc – otóż żadna z tych rzeczy 🙂 no może ta pomoc jest dobra, bo mąż naprawdę staje na wysokości zadania, ale ogólnie rzecz biorąc w domu w ciągu dnia prawie w ogóle nie zdarza mi się trzymać w ręku telefon, o laptopie nawet nie będę wspominać. Zatem skąd biorą się moje posty? Piszę je na spacerach z moim dzieckiem, to znaczy jedną ręką prowadzę wózek ze śpiącym maleństwem, a w drugiej trzymam telefon, do którego mówię, a on przetwarza to na literki. Potem tylko wieczorem lub następnego dnia rano wprowadzam kilka poprawek w kwestii interpunkcji i gotowe 🙂 A teraz do rzeczy 🙂

Powoli już ogarniam nową rzeczywistość. Ostatnio mąż zostawił mnie na większą część dnia samą z dzieckiem, musiał pojechać pozałatwiać pewne sprawy (swoją drogą dodzwonić się do przychodni ortopedycznej graniczy z jakimś cudem, ponieważ od prawie tygodnia z przerwą na dzień Wszystkich Świętych nie mogłam się do nich dodzwonić, więc zdenerwowaliśmy się, mąż wziął papiery i pojechał osobiście zapisać małą do przychodni na kontrolę bioderek). W poniedziałek byliśmy też u lekarza pediatry, więc tak zwaną wizytę patronażową mamy już zaliczoną. Na wizycie wszystko było w porządku, pan doktor zbadał i zmierzył nasze dziecko od stóp do głów, wszystko jest w normie, mała ładnie przybiera i nie ma się do czego przyczepić.

A te nasze nieszczęsne kolki… Okazuje się, że są normą i niestety nic z tym się nie da zrobić – przynajmniej nie na tym etapie. Jak na złość oczywiście po wejściu do gabinetu nasze dziecko było tak spokojne, że nigdy w życiu nikt nie podejrzewałby, że cokolwiek mogłoby się dziać, nawet przy rozbieraniu do badania Zosia emanowała wyjątkowym spokojem, co nawet w domu się nie zdarza, ponieważ każdorazowe rozpoczęcie operacji „przewijanie” oznacza ryk jakby dziecko nam ze skóry obdzierano. Więc lekarz stwierdził, że mamy bardzo spokojne dziecko i zalecił nam stosowanie kropli Delicol w dalszym ciągu, zmniejszył jedynie dawkę do podania, ponieważ na ulotce jest podawanie od 7 do 8 kropli każdorazowo, a lekarz powiedział że mamy podawać 5 kropli na łyżeczce i to rozrobione z mleczkiem a nie same, dzięki temu przyswoją się lepiej i przede wszystkim Zosia zje wszystko co jest na łyżeczce.

Spodobało mi się to, że lekarz nie skrytykował mojego podejścia do karmienia, szczerze powiedziałam mu o metodzie, jaką teraz praktykujemy (to znaczy odciąganie pokarmu laktatorem i podawanie z butelki w dzień, natomiast w nocy najczęściej musimy ją dokarmić dwa lub trzy razy mlekiem modyfikowanym, bo mojego pokarmu już nie wystarcza). Oczywiście doktor powiedział, że lepiej byłoby gdybym karmiła ją piersią, ale uszanował moją decyzję i jestem z tego zadowolona. Po wyjściu z jego gabinetu miałam jednak trochę wyrzuty sumienia i postanowiłam po powrocie do domu znów spróbować karmić małą z piersi, udało się tylko jeden raz, bo była głodna i zmęczona po spacerze, drugi raz już zasypiała przy cycusiu i domagała się go co 10 minut… Więc wróciłam do poprzedniej metody.

Generalnie dziecko mamy całkiem spokojne, płacze jak jest głodne i jak jest przewijane, natomiast jak jest głodne to generalnie mam kilka sekund na reakcję – jak jej nie wyczuję to jest rozdarcie stulecia – ale takie rozdarcie z drżeniem ust dla mocniejszego efektu 😉 No takiego mam malutkiego nerwuska i żarłoczka 🙂 Ale naprawdę kochana jest ta moja mała niunia, ma już 12 dni i jest coraz bardziej aktywna, już nie śpi całe dnie i noce tylko czasem trochę czuwa, przygląda się otoczeniu i przede wszystkim da się potulkać i pieścić, czego jej nie oszczędzamy 🙂 Kupiliśmy jej matę edukacyjną, na której potrafi poleżeć chwilę sama, a wczoraj nawet na niej zasnęła. Do tego kładę małą od czasu do czasu na brzuszku i korzystam, że nie protestuje, bo po pierwsze może sobie ćwiczyć mięśnie szyi, a po drugie w tej pozycji sama masuje sobie brzuszek. Od tygodnia też korzystamy z pięknej pogody i wychodzimy codziennie na spacery, bardzo się cieszę, że trafiła nam się taka pogoda, bo bałam się tego, że będzie w tym czasie zimno i że będę musiała córcię hartować przed pierwszym wyjściem na dwór. No i najważniejsze, kocham ją szalenie i codziennie jej o tym mówię 😊 A ona się uśmiecha, jeszcze nieświadomie, ale pewnie już niedługo odwzajemni moje minki, które codziennie jej wysyłam.

Ostatnio trochę stresuję się przed przyszłym poniedziałkiem kiedy to mąż pojedzie do pracy o 7:00 rano i zostawi nas same na prawie cały dzień. Niby czuję, że jakoś damy sobie radę, ale maleńka obawa i tak jest. Choć już dzisiaj czuję, że jest lepiej, poznaję małą coraz bardziej i wiem już jak się zachowuje. Zresztą jakby nie było, zawsze mogę zadzwonić po babcię, która w ciągu 30 minut jest w stanie do nas dotrzeć w razie gdyby był jakiś kryzys, więc myślę, że nie będzie tak źle.

Ogólnie jeśli chodzi o moje samopoczucie i moje odczucia to mogę powiedzieć, że to jest właśnie to na co czekałam. Fakt, że pierwsze dni macierzyństwa były dla mnie jak z kosmosu, trochę szok, trochę niedowierzanie, trochę też zaskoczenie, niby wiedziałam, że będzie ciężko, ale mimo wszystko ten cały poród mnie zaskoczył negatywnie, bo spodziewałam się jednak, że będzie trochę lżej. Wyszło jak wyszło, więc potrzebowałam dłuższej chwili, żeby dojść do siebie, na szczęście mąż bardzo dużo pomaga. I w ogóle nie wyobrażam sobie, żeby nie wziął sobie urlopu w te pierwsze dni, a wiecie jaki mamy głupi przepis odnośnie urlopu ojcowskiego? Taki urlop mężczyzna może sobie wziąć dopiero tydzień po urodzeniu się dziecka. TYDZIEŃ PO. Nie kumam tego, przecież ten pierwszy tydzień jest kluczowy, kobieta wraca ze szpitala do domu, dochodzi do siebie, najczęściej to właśnie w tym czasie doświadcza największej huśtawki emocjonalnej, do tego dziecko, które jest nowe i nad którym opieki trzeba się nauczyć. A przepisy mówią, że urlop można wziąć dopiero tydzień po narodzinach – co za mądra głowa to wymyśliła… Mój mąż wziął w pierwszym tygodniu urlop okolicznościowy + wypoczynkowy, a w drugim dopiero ojcowski i podzielił go sobie na dwie części, drugą połowę wykorzysta pewnie w okresie świątecznym.

A ja muszę nauczyć się spać w dzień, bo tylko tego teraz potrzebuję – uciąć sobie przynajmniej jedną drzemkę z moim maleństwem w ciągu dnia, a nie potrafię tak zasnąć na zawołanie, to jest sztuka, której muszę się nauczyć, ponieważ nigdy w życiu nie miałam w zwyczaju kimać w dzień, a teraz będę tego bardzo potrzebować, szczególnie że nasza dzidzia lubi w nocy nie spać. Ktoś ma dla mnie jakieś rady jak opanować tę sztukę? 😉

No cóż… Zresztą nawet jak się nie nauczę spać w dzień to życie mnie pewnie za chwilę do tego zmusi samo, po kilku nieprzespanych nocach po prostu sama padnę jak kawka.

No i to by było na tyle, będziemy się odzywać regularnie, na razie jeszcze się docieramy, sama nie wiem jak się sytuacja rozwinie z naszym karmieniem, więc trzymajcie za nas kciuki jakkolwiek by to się nie miało skończyć to na pewno wszystko będzie dobrze i wszyscy będą szczęśliwi i zadowoleni.

Buziaki, pozdrawiamy wszystkich w tę piękną jesienną pogodę 🙂

Reklamy

18 uwag do wpisu “Bez ładu i składu, czyli adekwatnie do naszej rzeczywistości

  1. No to jest sposób na „pisanie” na to nie wpadłam, chociaż u nas w tamtym czasie nie było spokojnych spacerów. Oby u Was tak zostało 😊
    Głupie jest to odroczenie o 7dni, dlatego najpierw okolicznościówka, no i tak jak u nas L4 na żonę i da się przeczekać te 7 dni, bo nie każdemu też dadzą urlop wypoczynkowy z dnia na dzień. 🙁
    Jak będziesz zmęczona to zaśniesz, chociaż wiem o czym mówisz, bo ja nigdy nie spałam w dzień i z Wiki też mi się to nie udało,nawet na początku kiedy budziła się w nocy co 3h.
    Może ten Wasz problem z brzuszkiem jest delikatny i się nie rozkręci i już taki Aniołek będzie z Waszej Zosi.
    Jak patrzę na Wiki teraz, to gdyby nie kolki, to nie wiedzialabym, że mam dziecko w domu. Kurcze, aż mi tak dziwnie, że ten czas tak szybko minął, zateskniłam za noworodkiem, chociaż Wiki jest słodka w każdym wieku.
    Fajnie, że piszesz, że jesteś szczęśliwa i nie obawiaj się dasz radę. Kobiety mają to w genach! Trzymajcie się ciepło 😘

    Polubienie

    1. Dziękujemy kochana 😊 Oj tak, my babki musimy dać radę, bo jak nie my to kto? 😉 Ja codziennie robię po kilkanaście zdjęć, jak zdążę to wyciągam aparat, a jak nie to strzelam foty telefonem, aby mieć ich jak najwięcej, bo wiem, że to wszystko tak szybko minie… I dlatego też bardzo dużo się tulimy i śpimy razem, bo łapiemy wszystkie chwile, aby się sobą nacieszyć ❤

      Polubienie

  2. Trzymam kciuki za całokształt. Na początkowe dni ‚bez mężowe’ zamróź sobie może ulubione dania w takich jednoosobowych porcjach? Jak Zosieńka na chwilę padnie – szybko rozmrozić i spałaszować. …a mąż niech zje na mieście 😉 Wszyscy będą zadowoleni 🙂

    Polubienie

  3. Z tym urlopem to nie do końca tak jest, można go wziąć wcześniej, ale tylko teoretycznie, bo pracodawcę trzeba o nim powiadomić z 7-dniowym wyprzedzeniem. A z tym może być ciężko, bo przecież nie znamy dokładnej daty porodu.
    A co do drzemek w dzień, mnie się ta sztuka nigdy nie udała, jakoś zawsze było coś do zrobienia w tym czasie. Ale może z drugim, kto wie?

    Polubienie

  4. U nas było tak: jak Mała się budziła to brałam ją do siebie do łóżka co bym mogła jeszcze ‚oko złapać’ 😉 później śniadanko, przebieranko, zabawa, kolejne karmienie i około południa znów lądowałyśmy u mnie w łóżku na małą drzemkę. Dziecko szczęśliwe bo spało koło mamy, a ja wtedy trzymałam ją za tą małą rączkę i wdychałam jej zapach 😊 Jak spała koło mnie to pół godziny lub dłużej, a jak sama w łóżeczku to góra 15 minut i dziecko wyspane 😉 Uwielbiałam te nasze popołudniowe drzemki ☺

    Polubienie

    1. Ja też biorę małą do siebie w nocy lub nad ranem, zależy jak nam wyjdzie, ale w dzień nawet jak z nią pójdę do łóżka to i tak mam problem żeby zasnąć 😐 No nic, muszę paść na twarz ze zmęczenia to wtedy sen sam przyjdzie, a tak to przynajmniej powdycham do tego czasu jej zapach 😀

      Polubienie

  5. Zawsze z przyjemnością czytam twoje wpisy, ale od kiedy jest Zosia, to już w ogóle… Super jest tak to poprzeżywać z wami, poprzypominać sobie… Czytam i w wyobraźni widzę te usteczka drżące i rozdarte hahaha! I widzę Tamalugę moją, i tyle podobieństw w zachowaniu… 🙂
    O tak, kochana, padniesz sama w dzień, to pewne. Wkrótce wpadniecie w rytm dnia i będzie ci dużo łatwiej. No i będziesz z siebie dumna, że sama sobie radzisz, tylko pamiętaj, żeby prosić, gdy naprawdę tej pomocy potrzebujesz.

    Polubienie

  6. Ja też kiedyś nie umiałam łapać drzemek. Ale nauczyłam się pracując na nocki.. a w 1 trymestrze to już w ogóle! Codzinnie dwie godziny spałam po południu 😀 Także, ja raczej nie będę miała z tym problemu 😀 Cieszę się, że wszystko u Was ok. 🙂 A kolki miną i będzie tylko piękniej. 😉

    Polubione przez 1 osoba

  7. Dziecko nauczyło nas, że człowiek potrafi być mega kreatywny jeśli chodzi o drzemki 🙂 Mieliśmy taki drewniany duży kojec, w którym mieściło się dziecko ( potem dwa maluchy,) jeden dorosły i kupę zabawek. Póki Elsa nie oparła się o drzwiczki i wyłamała, to można było je zamknąć i bezpiecznie „potrenować oko” przy bawiącym się maluchu 😉 Polecam 😀

    A ten chaos chciałabym powiedzieć, że mija, ale nie. Jest gorzej 😛 I tak już na zawsze podobno. Ale to pozytywny chaos 😉
    Buziaki

    Polubione przez 1 osoba

    1. Na ten chaos właśnie czekałam kochana, i póki nie mam go dość (a wiem, że pewnie będą takie dni) to delektuję się nim na całego 😊 A jeśli chodzi o drzemki to chyba zaczynam adaptować się do nowej sytuacji, bo zaczyna mi wystarczać to co śpię w nocy plus mała kawa z rana 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s