Dialogi bez sensu

Rozmowa nr 1
R: Dlaczego w ciągu dnia ją rozbierasz i myjesz pod kranem?
Ja: Bo wolę ją umyć po kupie zamiast wycierać nawilżonymi chusteczkami.
R: No ale to są przecież specjalne chusteczki dla dzieci.
Ja: No tak, ale one też mają w sobie chemię. Poza tym dla mnie szybciej, wygodniej i bardziej higienicznie jest umyć ją mydełkiem pod ciepłą wodą.
R: Bez sensu, tylko niepotrzebny problem sobie robisz.
Ja: Spoko, na szczęście to mój problem 🙂

Rozmowa nr 2
R: Karmisz ją piersią? (pytanie zadane przez rozmówcę w tonie retorycznym)
Ja: Podaję jej mój pokarm, ale piersią nie karmię.
R: Ojeeeeeeeej! Nie karmisz piersią? (tu nastąpiło zapowietrzenie z wrażenia) Dlaczego nie karmisz?
Ja: Bo Zosia zrobiła sobie ze mnie smoczek i wisi na mnie cały dzień, a ja nie chcę cały dzień z nią siedzieć przy cycku, chciałabym też móc zrobić sobie herbatę czy uczesać się i ubrać, żeby nie chodzić cały dzień w piżamie.
R: A to zabawne, bo odciąganie pokarmu przecież zajmuje ci dużo więcej czasu (delikatnie szyderczy uśmiech), poza tym przecież nie musisz z nią siedzieć, możesz się z nią położyć…
Ja: Nom, na jedno wychodzi. Pokarm odciągam w 20 minut, a ona wisi na mnie praktycznie non stop. To nie dla mnie, nie chcę się frustrować tylko chcę być zadowoloną mamą, dzięki temu ona też będzie zadowolona. Poza tym i tak muszę ją dokarmiać, więc i tak musi jeść z butelki.
R: Serio musisz dokarmiać? Nie masz wystarczająco swojego pokarmu? No jak uważasz, ale powinnaś ją przystawiać do piersi jak najczęściej i jak najdłużej.

Mija ok. 15 minut…
R: Jak moje dzieci były małe to ja myślałam, że mam tak dużo pokarmu, a okazało się, że syn dostał anemii i kazali mi go odstawić od piersi.
Ja: To jak długo karmiłaś oboje?
R: Może miesiąc… Nie, właściwie nawet niecały miesiąc.
Ja: …

Woda, ziemia, halucynacja… Taka sytuacja 🙂

nie_ma_sensu_szukac_sensu_w_czyms_co_jest_bez_18439

Reklamy

34 uwagi do wpisu “Dialogi bez sensu

  1. Ciekawa jestem czy będę wysłuchiwać takich tekstów. Odzywanie się na temat karmienia to jedno, ale te chusteczki… to taka ciemnota ludzi. Bo dla dzieci to są ok, a to taka chemia! I w ogóle co to kogo obchodzi, że Ty się ,,męczysz” i myjesz dziecko pod kranem. Olaboga 😀 Ja to bym się śmiała po prostu.. 🙂

    Polubienie

  2. Co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Ehh… Tysiące pytań, tysiące porad i hipokryzja. A Ty wpuść jednym słowem, drugim wypuść i rób swoje. Ja jestem zdania, że każda mama wie najlepiej co robić odnośnie swojego dziecka 😉

    Polubienie

      1. U nas dokładnie to samo. Przyjmuję do siebie tylko te informacje, kiedy ktoś opowiada co się u niego sprawdziło.
        A te „złote myśli” traktuję jako ciekawy żart. Tzn. Twoje dziecko, Twoja sprawa, a ja robię jak chcę.
        Mam nadzieję że oprócz takich tekstów nie trafisz na koleżanki, które prześcigują się w tym co potrafi ich dziecko, a co Twoje. Ja mam takich kilka i powoli mam dość wiadomości w stylu moje się właśnie obróciło. Moje ma już ząb. Moje właśnie usiadło. Nie byłoby w tym pewnie nic złego, gdyby nie fakt, że czujesz tą dziwną satysfakcję z drugiej strony, jeśli napiszesz, że Twoje jeszcze czegoś nie robi.
        W tym temacie uważam, że grunt iż rozwoj jest prawidłowy, a czy dziecko zrobi coś teraz czy za tydzień ma najmniejsze znaczenie. A dla każdej mamy jego jest najlepsze i to jest najważniejsze ❤️ amen!

        Polubienie

      2. Oj tak, ja mam pewną obawę jeśli chodzi o ten temat, ale mam ogromną nadzieję, że tylko na tej obawie się skończy. Nie chciałabym porównywać nikogo do mojego dziecka i tak samo nie chciałabym, aby moje dziecko było porównywane do kogoś innego, więc jeśli tak będzie to piłka z mojej strony będzie krótka, bo ja też mam to samo zdanie co Ty, są pewne normy i każde dziecko robi różne rzeczy w różnym czasie, ale w ramach tych norm (podkreślam, że szerokich norm). I tak jak mój chrześniak zaczął chodzić jak miał 9 miesięcy, tak synek przyjaciółki zaczął chodzić jak miał 14 miesięcy – i w dalszym ciągu oboje tych dzieci rozwijają się prawidłowo i żadne z nich nie jest lepsze ani gorsze w czymkolwiek 😊

        Polubienie

      3. No właśnie 😉 nie wiem skąd to się bierze, te rady, te porównania? Czemu po prostu mamy nie mówią u mnie jesteś tak i tak, ale bez tego porównania lub doradzania?

        Polubienie

  3. Mycie pod kranem jest szybsze od zabawy chusteczkami. Karmienie jest sprawą indywidualną. A porównania – dziewczyny, nie zarzekać się, jak żaby błota, bo to samo przychodzi! W końcu nie jesteśmy lekarzami, więc na wszelki wypadek sprawdzamy, jak tam u kuzynki, co u koleżanki – do pewnego momentu nie ma w tym nic złego, spokojnie. Byle nie dać się zwariować 🙂
    PS Ale mydło mam nadzieję szare, nie żadne chemiczne? Bo to różnie bywa z tymi drogeryjnymi, piszą, że dla dzieci, a tam PEGi ….! 😉

    Polubienie

    1. Mydełko mamy jedno szare i jedno z Babydream, tam PEGów nie ma na szczęście 😊 Oczywiście nie zarzekam się, że nie zapytam co tam i jak tam u kogoś, ale zarzekam się o porównywanie, tego nie znoszę i nie będę robić 😊

      Polubienie

    2. Pozwolę sobie się nie zgodzić, bo porównania w zakresie rozwoju mogą rodzić frustrację, a nie pomagać. W zakresie medycznym zdałabym się na pediatre i recenzowane artykuły medyczne, na pewno nie na koleżanki. Przynajmniej takie jest moje zdanie, zresztą akurat w moim przypadku ta wiedza medyczna do ubogich nie należy. A tak jak wspomniała wcześniej DrogaNieNaSkróty to normy rozwojowe są tak szerokie, że nie bardzo da się przyrównać dzieci. A pytania co u Ciebie, jak to wygląda u Was itp. jak najbardziej ok, tylko nie w zakresie prześcigiwania się, moje potrafi, a Twoje nie, tylko raczej w aspekcie co jest przydatne, co u nas działa, co pomaga itd. 😊
      Także też się zarzekam, że porównania nigdy nie!

      Polubienie

      1. …ale pytanie ‚co u Ciebie działa, a co u mnie’ – to jest dla mnie porównywanie…«zestawić ze sobą jakieś osoby lub rzeczy, aby znaleźć ich cechy wspólne i cechy różniące» …widocznie źle zrozumiałam, przepraszam.

        Polubienie

      2. Faktycznie się nie zrozumiałyśmy, bo ja mam na myśli porównanie o pejoratywnym tego słowa znaczeniu, czyli takim, które nie wnosi nic do rozmowy, a co najwyżej, tak jak pisałam wcześniej działa na zasadzie pochwalę się, bo moje ma tak, a Twoje jest gorsze, bo tego nie umie.

        Polubienie

  4. Ja i tak cię podziwiam, że w ogóle odpowiadasz i tłumaczysz. Next time na stwierdzenie, że dużo czasu ci to zabiera, powiedz, że jeszcze więcej czasu zabierają odpowiedzi na głupie pytania.
    O ile pytanie o mycie można olać, o tyle pytanie o karmienie jest bezczelne i może sprawić przykrość.

    Polubienie

  5. Ja akurat bez mokrych chusteczek sobie nie wyobrażam życia 😉 Ale to, że ktoś inny woli ich nie używać, to jego sprawa. Moja sąsiadka ma fioła na punkcie ekologii, więc przez jakiś czas używała tylko pieluch tetrowych, przyjęłam to jako informację, bo co mnie to obchodzi, nie ja myję dziecko, nie moja kupa :D:D Po jakimś czasie wróciła do jednorazowych, po tym jak mały dostał jakiegoś rota, czy tam rozwolnienia 😀

    Drażniła mnie tylko jedna rzecz i dziś żałuję, że się nie odezwałam, ale człowiek głupi, niedoświadczony był. Jak dziewczynki chodziły do żłobka to tam panie używały chusteczek do wszystkiego, nie tylko do podcierania pupy, ale do rąk, buzi itd. Podejrzewam, że tak im było łatwiej niż zabierać dzieci do łazienki i myć. No jeszcze rozumiem maluszki, ale taki 2 latek sam potrafi już się umyć, bez przesady. Zwłaszcza w placówce, gdzie wszystko jest do nich dostosowane wielkością, wysokością. No trudno, przegapiłam.

    Zgadzam się z Sesi, że dialogi takie mają sens, tylko niech one będą wymianą zdań, bez podtekstu pouczającego, narzucającego moje własne doświadczenia innym. Przecież ja nie zawsze robię wszystko najlepiej, dopiero się uczę, więc jeśli ktoś wie więcej i lepiej to dlaczego miałabym nie skorzystać? Tylko niech zostawi decyzję mnie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Och ja też uwielbiam te chusteczki, wykorzystuję je także do sprzątania 😀 Ale jak moja niunia pobrudzi pieluchę i przy okazji również siebie po pachy to umówmy się – chusteczki nie mają najmniejszego sensu 😀
      Dokładnie, ja jestem daleka od oceniania, a tym bardziej narzucania komuś swojej opinii, każdy robi jak chce, więc tym bardziej nie lubię jak ktoś próbuje narzucić coś mnie. Jeszcze udzielenie rady w dobrej wierze, bez narzucania się jest naprawdę ok, ale jak ktoś na siłę próbuje mi wmówić, że on i tak wie lub robi lepiej, albo jeszcze jak widzę przy tym jakiś szyderczy uśmiech to już w ogóle nóż w kieszeni mi się otwiera 😉

      Polubienie

  6. Zawsze znajdzie się ktoś, kto z szaloną satysfakcją będzie dawał nam rady, których nie potrzebujemy… Nie wszystko sprawdza się przy każdym maluszku. Co do ściągania pokarmu- ja uważam, że to świetna sprawa, bo zawsze dziecko może nakarmić ktoś inny, a mama ma 5 minut dla siebie. Ja niestety nie mam tego komfortu, bo moja córka (ma już 3,5 miesiąca) nie potrafi pić z butelki… Pozdrawiam 🙂

    Polubienie

    1. Oj tak, to prawda, jak ja jestem sama w domu to oczywiste, że sama wszystko robię, ale jak mąż wraca z pracy to mi pomaga i przejmuje też karmienie, a ja mogę przez chwilę zająć się „swoimi sprawami” 😉 A jak to możliwe, że Twoja córcia nie potrafi pić z butelki? Problem z wędzidełkiem czy w ogóle nawet nie zależy Ci na tym, aby potrafiła pić z butli?

      Polubienie

  7. Do tej pory nie było takiej konieczności, ale najprawdopodobniej będę musiała ją dokarmiać. Jedna lekarka skomentowała tylko, że to nawet dobrze, bo tam gdzie małe dziecko nie powinno być butelki i smoczka (!) Podjęłam kilka prób podania swojego mleka w butelce ale strasznie opornie to idzie… Będę próbowała, zaangażuję też męża czy babcię, może szybciej załapie… Niestety, ona jak czuje smoczek w buzi to wręcz się dławi…

    Polubienie

    1. No niektóre dzieci tak już mają, ale można podejmować próby przyzwyczajania do nowych rzeczy, napewno stopniowo Wam się uda ją przekonać do buteleczki. Inne dzieci z kolei wręcz potrzebują smoczka – patrz moja córka, ona bez smoczka pakuje paluszki do buzi, więc tutaj kwestia nawet nie podlega dyskusji, już po 2 godzinach od porodu jak przywieźli mi ją na salę to spała i miała paluszek w buzi więc na drugi dzień mąż już przywoził mi smoczek dla niej 😊 Więc z tą lekarką się nie zgodzę, bo smoczek w niektórych przypadkach jest wręcz pożądany, przynajmniej moim zdaniem lepiej jest podać smoka niż pozwolić aby dziecko przyzwyczaiło się do ssania paluszków, bo odzwyczajenie go od tego mogłoby być o wiele gorsze i trudniejsze 😉

      Polubione przez 1 osoba

      1. U nas bardzo podobnie. Nie chciałam żeby Wiki ssała smoczek, ale mała miała i ma silną potrzebę ssania(teraz tylko w celu zaśnięcia) i musiałam dać jej smoczek. Bo lepszy smoczek niż paluszki. 😉

        Polubione przez 1 osoba

  8. Dziewczyny, ja już pisałam u siebie jak ciężko było nam odzwyczaić malucha od kciuka. Także jeśli możecie to dawajcie smoczek, choć też trzeba go odstawić odpowiednio wcześnie, bo potem można dziecku się bardzo narazić 😉
    No i żeby nie było, ja tu nie jako ciocia pseudo dobra rada, tylko naprawdę przeżyliśmy „horror” z tym palcem i stres u dziecka. 😉

    Polubienie

    1. Och ten temat smoczka trochę mnie męczy, bo kiedy odstawić? Najpierw czytałam że 3-4 miesiąc, potem, że 6. Jednak smoczek lepszy niż palec… A wg Ciebie kiedy odrzucić smoczek? Niektórzy mówią że dziecko samo odrzuci jak nie będzie chciało. Ale nasza do zaśnięcia na razie zawsze potrzebuje, bo usypianie bez smoka trwa i trwa i mała marudzi, a mi jej szkoda, więc znowu jej daje ten somoczek…

      Polubienie

  9. Taaa…Niektóre karmiące matki do dziś patrzą na mnie z wyższością 😉
    Zazdroszczą – bo chociaż u mnie to nie był wybór – to ja przesypiałam noce, mogłam wyjść i miałam i życie i najedzone zadowolone dziecko. Ale – jak mawiają moje bliskie koleżanki – te, które mają nie wiadomo ile pokarmu, nigdy nie zrozumieją.
    Świetny pomysł z tym laktatorem! zosia ma Twoje mleko a Ty masz trochę spokoju i odpoczynku 🙂

    Polubienie

    1. Oj tak… Powiem szczerze, że rozwiązanie z mlekiem modyfikowanym jest naprawdę wygodne, i nawet jak ma się wybór to i tak bardzo łatwo jest przestać karmić piersią, bo jest to zwyczajnie łatwiejsze i o wiele bardziej komfortowe – wiem co mówię, bo sama się nad tym zastanawiałam, szczególnie jak zauważyłam, że Zosia bardziej napina się i pręży po zjedzeniu mojego mleka. Ale na szczęście kryzys mamy zażegnany i jakoś ogarniamy sytuację 😉 Wiesz, można być matką karmiącą, ale nie popadajmy w paranoję, można mieć też swoje poglądy, ale nie narzucajmy tego innym 😉
      A laktator – bajka, mimo, że kończy mi się powoli pokarm to i tak jestem bardzo zadowolona 😊

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s