O projekcie ustawy i o tym, że brak słów

Na stronie portalu wp.pl przeczytałam informację, że do sejmu trafił nowy projekt ustawy o in vitro. Oczywiście wnioskodawcami projektu jest partia Prawo i Sprawiedliwość, ale również Kukiz’15, Polskie Stronnictwo Ludowe, Unia Europejskich Demokratów, Wolni i Solidarni oraz posłowie niezrzeszeni.

Oprócz likwidacji anonimowości dawców komórek rozrodczych, głównymi założeniami nowej ustawy mają być:

1. stosowanie metody zapłodnienia pozaustrojowego wyłącznie dla małżeństw
2. liczba komórek rozrodczych, które mogą zostać zapłodnione w pojedynczej procedurze ma wynosić tylko 1 (jeden)
3. całkowity zakaz kriokonserwacji (mrożenia) zarodków powstałych w procedurze zapłodnienia pozaustrojowego

Biorąc pod uwagę fakt, że ludzie starający się latami o potomstwo są skłonni do wielu poświęceń, punkt pierwszy nie będzie stanowił dla nikogo żadnego problemu – nawet jeśli małżeństwo jest sprzeczne z czyimiś poglądami to da się to wszystko załatwić. Jednak pozostałe dwa punkty w mojej opinii są kpiną ze strony władz naszego kraju – pomijam już fakt, że tak świetnie rozwinięta dziedzina nauki w naszym kraju zwyczajnie się cofnie. Ale głównie żal mi tych par, które nie zdążą rozpocząć procedury in vitro przed wprowadzeniem tej ustawy, bo teraz wszystkie koszty drastycznie wzrosną, a procedura znacznie wydłuży się w czasie, co będzie jeszcze bardziej obciążało portfel i psychikę ludzi, którzy i tak mają w życiu pod górę… Część ludzi zacznie wyjeżdzać za granicę i tam będzie się leczyć i zostawiać grube tysiące… A część zapewne wycofa się z tego przedsięwzięcia ze względu na ograniczone środki finansowe i odporność psychiczną.

Czuję potrzebę wypowiedzenia się w tej sprawie mimo, że czasem brak mi słów… Uważam, że cały ten projekt jest totalną ignorancją polityków wobec naszego społeczeństwa – mówię to z pełną świadomością jako osoba, która leczyła niepłodność przez 4 lata, która przez tyle długich miesięcy toczyła walkę o potomstwo ze swoim organizmem, i która oprócz ciała musiała leczyć także duszę, bo nie wiadomo było co bardziej potrzebuje pomocy specjalisty.

Mówię to jako osoba, która przez lata leczenia wylała hektolitry łez i wydała dziesiątki tysięcy złotówek na wizyty lekarskie, tabletki, zastrzyki, badania, zabiegi, dojazdy do klinik i lekarzy.

Mówię to jako realna osoba, która to wszystko przeżyła – nie jestem politykiem, ani starym kawalerem z kotem, ani księdzem, nie jestem też lekarzem, który zarabia pieniądze lecząc niepłodność. Jestem kobietą, która zawsze pragnęła mieć własną rodzinę.

Jestem kobietą, której w trakcie procedury zostało zapłodnionych 6 komórek jajowych – bo tak pozwala dotychczasowe prawo. Z sześciu zarodków prawidłowo rozwinęły się tylko dwa i jest to zjawisko jak najbardziej normalne i tak zdarza się również w naturze. DWA ZARODKI z SZEŚCIU były zdolne do transferu. W świetle nowego prawa za każdym razem będzie można zapłonić tylko JEDEN zarodek. Jakie jest prawdopodobieństwo, że za pierwszym lub drugim razem rozwinie się on prawidłowo?

Jestem kobietą, u której w świetle obecnych przepisów sama procedura in vitro trwała 5 miesięcy, według nowej ustawy trwałaby minimum miesiąc dłużej – minimum, bo przecież wiele rzeczy zależy od samego organizmu i rozwijających się (lub nie) zarodków i tak naprawdę wszystko mogłoby trwać w nieskończoność.

Jestem kobietą, którą w świetle obecnych przepisów cała procedura in vitro włącznie z kriotransferem 2 powyższych zarodków kosztowały 16500zł., według nowej ustawy koszty tych samych operacji, ale rozłożonych w czasie ze względu na zakaz zamrażania wyniosłyby minimum 22000zł – pod warunkiem, że dwa pierwsze zarodki rozwijałyby się prawidłowo. Jeśli nie – koszty z każdym kolejnym miesiącem wzrastałyby o kolejne kilka lub kilkanaście tysięcy (w zależności od tego iloma komórkami rozrodczymi dana para dysponuje i czy nie trzeba rozpoczynać całej procedury od początku).

Mówię to wszystko jako realny człowiek, który doświadczył leczenia niepłodności i który rozumie niepłodne pary, które nadal starają się o potomstwo.

Mówię to jako osoba, która dzięki metodzie in vitro i dzięki możliwości zamrożenia zarodków dziś posiada wspaniałe dziecko, które dokładnie rok temu było takim zamrożonym zarodkiem i czekało kilka miesięcy aż mój organizm będzie gotowy na przyjęcie go i zaopiekowanie się nim przez 9 miesięcy.

Jestem osobą, która może powiedzieć, że dzięki medycynie i postępowi naukowemu nareszcie czuje się szczęśliwa i spełniona.

Jestem osobą, która jest przeciwna mieszaniu w ustawie o in vitro.

Drodzy politycy!
Jeśli chcecie coś zmienić to przestańcie mieszać i przywróćcie dofinansowanie do procedury in vitro zamiast przyznawać 500+ i mieszkania+ dla patologii. Mój głos TERAZ zapewne nie ma dla nikogo znaczenia, ale z pewnością będzie miał znaczenie W PRZYSZŁYM ROKU, kiedy ja oraz mam nadzieję duża część społeczeństwa pójdzie postawić krzyżyk w ODPOWIEDNIM polu.

W przyszłym roku postaram się o udostępnienie tego postu, aby trafił do jak największej liczby rozsądnych wyborców.

13 uwag do wpisu “O projekcie ustawy i o tym, że brak słów

  1. 😦 Jeszcze nie wiem, jak skomentować, ale piszesz o przerażających rzeczach. W dodatku, nawet, jeśli przegrają wybory, to zanim nowe partie ewentualnie [bo tego też nie wiemy na pewno!] zajmą się zmianą ustawy – wiele wody w rzekach upłynie i wielu będzie poszkodowanych.

    Polubienie

      1. Politycy z reguły patrzą się tylko na siebie. Dojście do „władzy” oznacza czerpanie korzyści i pomoc sobie. Niestety 😔 Nie rozmawiają z ludźmi i tak naprawdę nie wiedzą jakie problemy należy rozwiązać.

        Polubienie

  2. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia i teraz rozumiem te słowa doskonale. Kiedyś usłyszałam, że jeśli nie zostaniesz postawiony w jakiejś sytuacji to tak naprawdę g… wiesz. Nie da się zrozumieć, jeśli czegoś nie przeżyjesz. Możesz się domyślać jak to jest, ale nie wiesz na pewno.
    A jakiś teoretyk tam na górze stwierdził, że wie lepiej, bo nie doświadczył tego o czym piszesz i póki nie doświadczy nie zrozumie. Paranoja, brak słów, oby przyszłoroczne wybory przyniosły zmiany, lepsze zmiany!

    Polubienie

  3. Czyli metoda in vitro w Polsce w ogóle nie będzie przynosić efektów z tego co rozumiem? To przerażające w jakim średniowieczu przyszło nam żyć…Kościół trzyma łapę nad wszystkimi ważnymi zmianami w kraju a ludzie zwyczajnie się na to godzą. Nie potrafię sobie wyobrazić co czują kobiety takie jak Ty, które tak bardzo pragną mieć dziecko a nie mogą go mieć. Każdego dnia w pracy widzę jednak kobiety które mają dzieci a nie potrafią tego uszanować. Widzę efekty 500+ i mogę z pewnością powiedzieć że nie jest to program, który wpływa na poprawę życia dzieci, bo wiele z nich zyskała tylko bardziej pijanych rodziców niż zwykle. Rząd zamiast wspierać rodziny i realnie działać na rzecz wzrostu populacji, zapycha kieszenie jak to powiedziałaś „patologii” i w ten sposób zyskuje kolejnych głupich wyborców. Mam nadzieję, że jeszcze się to w naszym kraju zmieni. Pozdrawiam

    Polubienie

    1. Przecież głupim ludem rządzi się o wiele łatwiej…
      Efekty in vitro napewno będą o wiele mniejsze… A wczoraj w serwisie informacyjnym podawali porównanie rządowych pieniędzy wydanych na leczenie niepłodności, gdzie naprotechnologia w ciągu 2 lat kosztowała ok. 30 mln zł i dała 70 ciąż. Poprzedni program dofinansowania in vitro kosztował ok. 300 mln zł, ale dał AŻ 21 TYSIĘCY CIĄŻ. Rachunek jest prosty, przy in vitro „koszt” jednej ciąży wyniósł ponad 14 tysięcy zł (czyli podobnie jak u nas), przy napro JEDNA CIĄŻA kosztuje prawie 430 TYSIĘCY. Nie liczę już czasu i cierpienia psychicznego, których nie da się wycenić.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Tak słyszałam o tym, nie wiem do czego to wszystko zmierza. Bardzo współczuję takim parom, tym bardziej że nie mają żadnego wsparcia od państwa, na które ciężko pracują.

        Polubienie

  4. Śledzę ten projekt od początku, bo, jak już pisałam u Izzy, mimo, że mnie nie dotyczy to szlag mnie trafia. Szlag mnie trafia za każdym ich durnym posunięciem, za każdym wpieprzaniem się z butami w życie społeczeństwa. Wszystko, co napisałaś to prawda. Mogę dodać jeszcze tylko jedno – jeśli tak bardzo chcą wyeliminować patologię i ciąże niechciane to właśnie przez dofinansowywanie in vitro. Wśród takich par jest najmniejsze ryzyko zaistnienia patologii, a niechciane ciąże eliminuje do zera.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s