Wyprawy na miasto

Nasza wspólna samodzielna wyprawa

Wczoraj byłyśmy u położnej – to już była nasza druga wspólna i samodzielna wyprawa z domu 🙂 Zosia bardzo nie lubi się ubierać, ale za to uwielbia jeździć autem, a jak przy tym w tle leci jakaś fajna muzyczka to już w ogóle mała odlatuje do krainy snów. U położnej okazało się, że nasza niunia przybiera książkowo, a od urodzenia w ciągu dokładnie 5 tygodni przybrała już ponad kilogram. To oznacza, że obecnie nasz kurczaczek waży już 4300g, niedługo zacznie nosić o rozmiar większe pieluszki i już powoli wyrasta z ubranek na 56cm 😊

Moje samodzielne wyprawy

Muszę powiedzieć, że urodzenie dziecka mnie odmieniło, szczególnie jeśli chodzi o tempo chodzenia i robienia zakupów. Ja nigdy się nie spieszyłam, szczególnie na zakupach – jak to kobieta 🙂 Ale nawet pomijając same zakupy nie spieszyłam się w ogóle chodząc – czy to na spacerze, czy idąc po supermarkecie, galerii, czy na mieście przemierzając jakąś trasę z punktu A do punktu B, czy nawet w pracy przemierzając hol. Zawsze miałam powiedzmy spacerowe tempo, czyli wszystko na spokojnie. Odkąd jestem matką moje tempo chodzenia automatycznie się zmieniło, wszędzie chodzę szybkim krokiem i przychodzi to naprawdę instynktownie. Nie wiem czy to dlatego, ale może podświadomie spieszę się, aby jak najszybciej wrócić do domu do mojego maleństwa. A zakupy? No weźmy na przykład ostatnią sytuację: dostałam sms od pewnej sieci sklepów z obuwiem i galanterią damską, że jest przecena 25% m.in. na torebki, a że akurat takowej potrzebowałam to z wielką ochotą skorzystałam z promocji. Wpadłam do sklepu z dokładnie obmyślanymi preferencjami, które nie są dobre, bo za każdym razem eliminują większość dostępnego w sklepie asortymentu. Szybkim krokiem obeszłam sklep dookoła, złapałam torebkę, podeszłam do kasy, zapłaciłam i wróciłam do domu. Cała operacja zakupu trwała może z 6 minut i na dodatek jestem bardzo zadowolona z zakupu. To jakbym nie była ja 😀

Oprócz tego zauważyłam, że mam ciągle uśmiech na twarzy, a kiedy wychodzę z domu to tak jakby ktoś przykleil mi banan do dzioba 🙂 Jadę autem i uśmiecham się do innych kierowców, idę ulicą i zacieszam do przechodniów, przechadzam się w sklepie między regałami i śmieję się do artykułów spożywczych 😀 Tak naprawdę chodzi o to, że mam jednak w życiu szczęście i nie potrafię go tłumić w sobie, radość wylewa mi się uszami i fajnie się z tym czuję, bo mam w sobie pełno pozytywnej energii 😊

Reklamy

15 uwag do wpisu “Wyprawy na miasto

  1. Wyobraziłam sobie Ciebie chłodząca z tym, jak to mówisz przyklejonym uśmiechem i zazdroszczę 😊 ja ten uśmiech znalazłam w sobie dopiero po 4 miesiącach, wcześniejsze doświadczenia „kolkowe” frustrowały mnie maksymalnie. Trochę żałuję że te kolki tak nam popsuły ten czas. No, ale nic teraz nadrabiamy.
    Ehh zakupy, wiesz że od kiedy Wiki jest z nami nie byłam na żadnych zakupach dla siebie?
    Ale faktycznie tempo chodzenia przyspiesza, coś w tym jest 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. 😀 No bez kitu tak to wygląda, pewnie jak ktoś na mnie patrzy z boku to zastanawia się co brałam 😉 No jakoś tak łaskawie nas los narazie traktuje pod kątem tych kolek, wiem, że to niewyobrażalnie trudne uczucie dla matki, bo Zosia raz miała taką ostrą kolkę, co prawda tylko jeden raz, ale za to przez 2 godziny płakała i tak bardzo krzyczała z bólu, że ja praktycznie płakałam razem z nią… Tylko spokój męża nas wtedy uratował, a wiem że te 2 godziny to przecież nie jest jakoś super długo, bo są dzieci, które mają kolki całe noce… Dlatego rozumiem, że to może frustrować i zabijać radość każdego dnia. Ale na szczęście macie to wszystko już za sobą i możecie spokojnie nadrabiać zaległości 😊😘😘😘

      Polubienie

  2. Myślałam, ze napiszesz, że przyspiesza tempo bo trzeba szybko zanim dzidzia sie zniecierpliwi i zacznie plakac w sklepie.. a Ty o tym jak zostawisz ja w domu.. no to ja mam takie szybkie tempo na zakupach bez męża. 😂 Szybko szybko ba mężuś w domu czeka. I on ma to samo jak gdzies beze mnie pojedzie. To do dziecka to bedziemy w ogóle biegiem wracać.. 😆😅

    Polubienie

  3. A u mnie, widzisz, na odwrót. Zawsze miałam szybkie tempo chodzenia i zakupów, a teraz… gdy mogę wreszcie wyjść sama to wcale, ale to wcale nie spieszy mi się z powrotem 😀 Spowolniona też jestem psychicznie – troje dzieci odcisnęło swoje piętno.😂😂😂
    Spokojnie, nie straszę, żartuję 😛
    Pięknie o tym piszesz 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dzięki 😊😊😊
      Nie straszysz, nie straszysz, ale uświadamiasz 😀 Bo ja jeszcze żyję w świecie szalonej fascynacji i błogiej nieświadomości 😀😀😀 Ja nie mogę się doczekać wiosny jak będzie cieplej, Zosia będzie troszkę starsza i będę mogła się z nią częściej gdzieś ruszać z domu na wspólne zakupy, spacery, wizyty u babci i w ogóle, bo jak na razie to wychodzimy razem tylko jak pogoda jest w miarę do zaakceptowania. A jak ja wychodzę sama to tak jak widać – pędzę jak szalona, żeby jak najszybciej wrócić do moich wariatów 😉

      Polubienie

  4. Wow, podziwiam! Pamiętam moje pierwsze spacery z Bobem – wszędzie pędziłam z rozwianym włosem, z obłędem w oczach i byłam wiecznie spocona 😀 Nigdy nie wiedziałam, czego się spodziewać.
    PS. Na Bobie długo wisiał rozmiar 56. Lolo wyrósł z niego po dwóch tygodniach i chyba zbliżamy się do 68 :O Szok, jak bardzo te dzieciaczki się od siebie różnią…

    Polubienie

    1. Już 68? 😲 Wow jaki byczek z tego Lola 😀 Zosia po 2 tygodniach dopiero dorosła do 56 😁😁😁 U mnie nasz pierwszy spacer wyglądał tak jak opisujesz, ja się bałam, że odejdę gdzieś dalej od domu, ona się rozpłacze i nie będę mogła jej uspokoić i będę musiała BIEGIEM wracać z powrotem 😀 ale na szczęście Zośka dobrze znosi spacery i nawet lubi jak ją porządnie wytrzęsie w wózku na naszych wyboistych drogach 😀

      Polubienie

      1. No strasznie rośnie, za dobrze go karmimy 😉
        Też się bałam jakichś niespodziewanych wrzasków właśnie! I Boba też woziliśmy po wybojach, wtedy spał najlepiej 🙂

        Polubione przez 1 osoba

      2. Tak, mnie właśnie uspokoiła położna, że mam się nie martwić, tylko omijać gładkie powierzchnie i jeździć po nierównościach, bo dzieci lubią takie „trzepanie” podczas spacerów 😀 I sprawdziło się 😀😀😀

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s