Z cyklu „Plany a rzeczywistość” – kosmetyki do pielęgnacji dziecka: zmiana podejścia czy podtrzymanie poglądów?

Idąc tropem weryfikacji planów z rzeczywistością, przyszedł czas na porównanie kwestii kosmetyków oraz moich poglądów na pielęgnację noworodka. Poniżej znajdują się moje koncepcje, jakie założyłam sobie przed porodem oraz moje wnioski po 8 okrągłych tygodniach spędzonych z niemowlaczkiem.


Oryginalny post z opisem wszystkich ważnych kwestii związanych z kosmetykami do pielęgnacji dla noworodka znajduje się tutaj: „Kosmetyki do pielęgnacji dla noworodka”


 

W RAMACH PRZYPOMNIENIA:

Wybierając kosmetyk dla dziecka przede wszystkim należy:

  • Sprawdzić czy posiada on pozytywną opinię przynajmniej jednego z ośrodków badawczych: Państwowego Zakładu Higieny, Instytutu Matki i Dziecka lub Centrum Zdrowia Dziecka
  • Zwrócić uwagę na podstawową rzecz – im krótszy skład produktu, tym większa pewność, że kosmetyk nie zawiera szkodliwych substancji chemicznych. Jakie substancje w składzie powinny nas zaniepokoić?
    • Detergenty, występujące na etykietach pod nazwami: sodium laureth, lauryl sulphate, SLS, SLES, to składnik pieniący zawierający możliwie szkodliwe dla dziecka substancje
    • Konserwanty i alkohol – methyl, ethyl propyl, butyl paraben czy alkohol benzylowy
    • Oleje mineralne (parafina), które mogą powodować podrażnienia
    • Glikol propylenowy, który często występuje w chusteczkach nawilżanych i może powodować reakcje alergiczne
  • Przypomnieć sobie, że w dzisiejszych czasach towar jest dostępny w sklepach od ręki, więc lepiej nie kupować niczego na zapas ani na wszelki wypadek, ponieważ w każdej chwili można cokolwiek dokupić 🙂

bottles of cosmetics


MOJE ZAŁOŻENIA: 

Po dogłębnej analizie na mojej finalnej liście znalazły się tylko poniższe kosmetyki:

1. Płyn i szampon do kąpieli 2w1

2. Krem na odparzenia (tylko na wszelki wypadek)

3. Krem na zimę, w związku z tym, że nasze dziecko urodzi się jesienią, a na spacery będziemy wychodzić już zimą

4. Nawilżający krem pod pieluszkę / puder zostanie zastąpiony wietrzeniem pupy i mąką ziemniaczaną (warunkiem jest nakładanie bardzo cienkiej warstwy, aby się nie „kulkowała”), która jest naturalnym produktem niezawierającym żadnych sztucznych dodatków i podobno prawidłowo używana staje na wysokości zadania

5. Oliwka całkowicie zniknęła z mojej listy, ponieważ w każdej chwili można ją dokupić, a można też zamiast niej użyć np. oleju kokosowego w kąpieli, poza tym jakikolwiek olej/oliwka będą mogły być użyte tylko i wyłącznie jak dziecko będzie miało przesuszoną skórę (skóra normalna nie potrzebuje dodatkowych nawilżaczy)

6. Nawilżane chusteczki (tylko na wyjścia z domu)

7. W domu nawilżane chusteczki zostaną zastąpione płatkami kosmetycznymi i ciepłą wodą


RZECZYWISTOŚĆ:

1. płyn i szampon do kąpieli 2w1

Jak najbardziej spełnił swoją rolę. Jestem zadowolona, że zdecydowałam się na formułę 2w1, ponieważ przy obcowaniu z noworodkiem, szczególnie NASZYM niecierpliwym i rozkrzyczanym noworodkiem i szczególnie w pierwszych tygodniach jest trochę zamieszania, a dodatkowa butelka z szamponem mogłaby wprowadzić u nas tylko większy chaos. Nasz noworodek od pierwszych dni nienawidził kąpieli, przy wkładaniu do wody krzyczał jakby w wanience zamiast wody znajdował się jakiś kwas, więc w naszym przypadku im mniej było czynności i butelek podczas kąpieli tym lepiej.

2. krem na odparzenia (tylko na wszelki wypadek)

Tutaj pozostałam wierna swoim wcześniejszym przekonaniom i zakupiłam tylko jeden krem na wszelki wypadek (plus posiadam kilka próbek słynnych kremów z darmowych mini-wyprawek, które otrzymałam w szkole rodzenia i w szpitalu po porodzie). Na szczęście dzięki odpowiedniej pielęgnacji i zapewne porze roku nie mieliśmy jeszcze kłopotów z odparzeniami.

(Notka z lutego 2019: nasza dzidzia nabrała już trochę tłuszczyku i niestety mączka nam już nie wystarcza. Do zaleczenia odparzeń po mące i codziennej pielegnacji używamy Bepanthen Baby – Alantan Dermoline, Bepanthen Baby Extra i nawet Sudocrem niestety w ogóle się nie sprawdziły 🙁)

3. krem na zimę, w związku z tym, że nasze dziecko urodzi się jesienią, a na spacery będziemy wychodzić już zimą

Krem na zimę posiadam, jednak nie użyłam go jeszcze ani razu. Dlaczego? Ponieważ jego konsystencja jest bardzo tłusta i mam wrażenie, że skutecznie zatykam pory mojemu dziecku, kiedy je nim posmaruję. Wychodząc na spacery mała leży w wózku osłoniętym pokrowcem „ze stójką”, dodatkowo kiedy jest mroźno lub wietrznie zakrywam otwór w budce pokrowcem mocowanym na magnes, tak że zostają tam po bokach tylko 2 otwory umożliwiające cyrkulację powietrza. Uważam, że to rozwiązanie się sprawdza, szczególnie że moje dziecko miało chwilowe problemy ze skórą, dlatego jak narazie wolę unikać tego typu kremów.

4. Nawilżający krem pod pieluszkę / puder zostanie zastąpiony wietrzeniem pupy i mąką ziemniaczaną (warunkiem jest nakładanie bardzo cienkiej warstwy, aby się nie „kulkowała”), która jest naturalnym produktem niezawierającym żadnych sztucznych dodatków i podobno prawidłowo używana staje na wysokości zadania

Do pupy przy każdym przewijaniu używam mąki ziemniaczanej (cienka warstwa nakładana standardowym okrągłym płatkiem kosmetycznym) i jestem naprawdę bardzo zadowolona z jej działania – pupa nie jest czerwona, nie ma żadnych otarć ani podrażnień i wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Dodam tylko, że zakupiłam dodatkowo mydełko dla dzieci Babydream, ponieważ po każdej kupie, po uprzednim oczyszczeniu chusteczkami pupa ląduje w łazience, gdzie przemywam całą okolicę pieluszki mydłem i ciepłą wodą pod kranem.

(Notka z lutego 2019: nasza dzidzia nabrała już trochę tłuszczyku i niestety mączka nam już nie wystarcza. Do zaleczenia odparzeń po mące i codziennej pielegnacji używamy Bepanthen Baby – Alantan Dermoline, Bepanthen Baby Extra i nawet Sudocrem niestety w ogóle się nie sprawdziły 🙁)

5. Oliwka całkowicie zniknęła z mojej listy, ponieważ w każdej chwili można ją dokupić, a można też zamiast niej użyć np. oleju kokosowego w kąpieli, poza tym jakikolwiek olej/oliwka będą mogły być użyte tylko i wyłącznie jak dziecko będzie miało przesuszoną skórę (skóra normalna nie potrzebuje dodatkowych nawilżaczy)

Oliwkę zakupiłam jednak po porodzie. Ale to nie dlatego, że zmieniłam zdanie, po prostu w pewnym momencie maleństwo miało baaaardzo przesuszoną skórę na stopach i nóżkach, dlatego zaczęłam stosować oliwkę przez kilka dni z rzędu po kąpieli (kilka kropli oliwki na mokrą skórę dziecka) oraz przy każdym przewijaniu smarowałam tylko nóżki i stopy dziecka. Po kilku dniach problem został zażegnany a olejek trafił na półkę w łazience. Jak wspomniałam wyżej, córka miała już chwilowe problemy skórne, więc odstawiłam na dobre wszelkie natłuszczacze i będę ich używać tylko doraźnie w razie potrzeby.

6. Nawilżane chusteczki (tylko na wyjścia z domu)
+
7. W domu nawilżane chusteczki zostaną zastąpione płatkami kosmetycznymi i ciepłą wodą

Nawilżane chusteczki posiadam, jednak fraza „tylko na wyjścia z domu” dziś bardzo mnie śmieszy 🙂 Chusteczek używamy codziennie zarówno podczas wyjść jak i w domu. Nasz niemowlak jest bardzo niecierpliwy, od momentu poczucia głodu do przebudzenia się ze snu i włączenia dosłownej syreny (czyt. rozpaczliwego i przeraźliwego ryku z zanoszeniem się i trzęsącymi usteczkami włącznie) dzielą go dosłownie sekundy, dlatego niemożliwym jest dodatkowe przygotowywanie ciepłej wody przed przewinięciem (a w moim przypadku trzeba jeszcze zrobić mleko!). Wiem – niektórzy mogą pomyśleć, że to przecież tylko chwila, ale biorąc pod uwagę, że w tej histerii najpierw przewijam a dopiero potem karmię dziecko (ze względu na późniejsze usypianie) nie ma dla mnie innej możliwości. W takim układzie i tak czasami potrafię się spocić z całego pośpiechu i emocji 😀

Dodatkowy punkt – proszek/płyn do prania i płyn do płukania

Proszek lub płyn do prania musi być hipoalergiczny i obowiązkowo przeznaczony dla najmłodszych. Nie może zawierać żadnych fosforanów. 

Płyn do płukania jest według mnie całkowicie zbędny, na początku faktycznie miałam zamiar taki kupić, jednak później zmieniłam zdanie, a kiedy córcia dostała wysypkę na twarzy zaczęłam ustawiać pralkę na dodatkowe 2 płukania po każdym praniu, aby na ubraniach było jak najmniej chemii.

 

PS. Swoją drogą nie potrafię zrozumieć dlaczego niektóre kobiety złośliwie mówią, że matka karmiąca dziecko mlekiem modyfikowanym robi to dla własnej wygody. Jaka w tym jest wygoda? Wodę trzeba przygotować w odpowiedniej temperaturze, odmierzyć odpowiednią ilość proszku, wszystko dokładnie wymieszać i to jeszcze wszystko w ekspresowym tempie, bo w tle cały czas słychać głośny i rozpaczliwy płacz dziecka… Dlatego właśnie czasem jestem spocona 😀

20181122_221212.jpg
„A tak sobie śpię po aferze i jedzonku” 🙂

 

23 uwagi do wpisu “Z cyklu „Plany a rzeczywistość” – kosmetyki do pielęgnacji dziecka: zmiana podejścia czy podtrzymanie poglądów?

  1. Aaaa, tak gadają, nie trzeba słuchać 😉
    U nas od początku przy obu dzieciorach Emolium do kąpieli, Bepanten baby extra na suchą skórę, a Bob na AZS ma krem La Roche Posay Cicaplast i krem Cerave po kąpieli. Te dwa ostatnie POLECAM gorąco – szczególnie Cicaplast, który usuwa te strupy lepiej niż maści sterydowe – wiem, bo sprawdziłam na Bobie. Nie życzę nikomu AZS u dziecka ale może któraś matka mająca dylemat co wybrać przeczyta mój wpis.
    Ufff…teraz jeszcze mogliby mi zapłacić za reklamę ;D

    Polubione przez 1 osoba

    1. O tym Bepanthenie pisałaś już nawet apropos suchej skóry po wysypce na twarzy, na szczęście nie musiałam tego testować, bo już wszystko zeszło, mimo że wróciliśmy już na dobre do starego mleka 🙂 Mam nadzieję, że tak już zostanie. Dobrze, że masz sprrawdzony i skuteczny sposób na AZS u Boba, bo nie u każdego kremy działają, więc chociaż w taki sposób możecie sobie radzić 😊

      Polubienie

      1. Liczę na to, że przejdzie po 3 roku życia – podobno często tak się dzieje. Ale jak już pojawi mu się jakiś strup to trzyma się skubany miesiącami :/

        Polubienie

  2. Zauważyłaś, że po aferze, już takie śpiące, to wyglądają dokładnie jak aniołki? Sama słodycz.
    Krem zimowy polecam Iossi, Krem Ochronny dla Dzieci Lawenda i Rumianek – lekka konsystencja, delikatny. A co do składu to Sroka się wypowiadała pozytywnie, więc chyba jest ok 😉

    Polubienie

      1. Nie. Bo zlizywała. Teraz sama się smaruje i świetnie się bawi, ale takiej małej wózkowej po prostu na mrozy nie wywoziłam. W południe był spacer, to jakaś lekka zima była i temperatury pamiętam na plusie były.

        Polubienie

      2. …ale z tym kremem jest tak, że dla Mamuśki też dobry, bo jak mi Żaba zlizywała, to stosowałam ja – w końcu wtedy wychodziłam jeszcze wieczorami – i napiszę szczerze, że bardzo pozytywne efekty 🙂 A Twoja musi po prostu dorosnąć, jeszcze chwila, nawet się nie obejrzysz [a potem trzeba będzie zamykać szafkę z kolorówką, bo nastolata będzie podkradać 😉 ]

        Polubienie

      3. Oj tak, napewno czas szybko zleci 😉 Tak, ja na mrozy też będę stosować, ale jak mówisz, że ten Iossi ma taką lekką konsystencję to poważnie go rozważę, bo nasza Nivea jest tłusta i mam wrażenie, że ciężko się ją będzie rozprowadzać na tak młodziutkiej i delikatnej skórze. A muszę poczytać jeszcze o Hipp, bo oni też mają fajny skład, pytanie tylko jaka jest konsystencja.

        Polubienie

      4. Mnie i mojej małej pasuje bardzo, my mamy cerę dość tłustą, do suchej może być za lekki, ale pewności nie mam, bo nie mam na kim sprawdzić. Nivea dla mnie już była mocno za ciężka. Jak nie spróbujesz – to nie wiesz 😉

        Polubienie

  3. Moje to tez byly takie rozdarciuchy, ze przy pobudce od razu byl wrzask, zadnego tam ostrzegawczego mlaskania, o ktorym pisza ksiazki. 😉 I NIGDY nie powiem, ze mleko modyfikowane to wygoda, bo to jest zupelnie inny poziom logistyki. Ja karmilam piersia i bardzo sobie chwalilam – przewijalam wrzaskuna trzesacymi sie z pospiechu rekami, po czym wystawialam cyc… i juz! 🙂

    Polubienie

    1. No właśnie 🙂 A ja po przewinięciu muszę nalać wodę do butelki, odmierzyć odpowiednią ilość miarek, wymieszać i do dzioba 😉 Dobrze, że wpadliśmy na to żeby mieć cały czas porcję wody w podgrzewaczu w odpowiedniej temperaturze to nie trzeba specjalnie podgrzewać ani studzić, bo to już by byla mission IMPOSSIBLE! 😀
      A co do mlaskania wg książek to pamiętam jak mi moja położna powiedziała „pamiętaj, że dziecko ZAWSZE daje tzw. sygnały ostrzegawcze, że jest głodne” – TA, JASNE 😂 Cieszę się, że mnie rozumiesz, bo jeszcze pomyślałabym że to ze mną jest coś nie tak i że naprawdę nie potrafię tego wyłapać 😜

      Polubienie

      1. Genialne 😊 Myślałam kiedyś o takim pod kątem wyjazdów czy wyjść poza dom, ale nawet nie wpadłam na to, że mogłabym go używać w domu 🤔 Jak mówisz, że u Was się sprawdza w domku to chyba od razu to zakupię 😊 Słyszałam też o ekspresie do mleka (słyszałaś o tym?), ale uważam, że to już jest zbyt drogi i chyba w moim przypadku jednak niepotrzebny wydatek 😉

        Polubienie

      2. Taaak.. Słyszałam o tym, ale jakoś nie przemówiło to do mnie. Zwłaszcza teraz, kiedy rozszerzyliśmy już dietę, wydaje mi się tu zupełnie zbędnym gadżetem. Ciekawa jestem jak to w rzeczywistości się sprawdza. Daj znać jak kupisz pudełeczko czy u Was też się sprawdzi. Dla mnie jest mega ułatwieniem i uważam, ze to jedna z przydatniejszych rzeczy przy karmieniu mm.
        Co do waterwipes- czasami w rossmanie jest promocja i można kupić 2+2 gratis. Wówczas się opłaca 🙂 Albo na Gemini, też jest taniej 🙂 My też używamy zielonych babydream i jestem zadowolona.

        Polubienie

  4. Podobno husteczki Waterwipes sa super bo sa tylko woda nasaczone bez chemii.. A z drugiej strony tak sobie mysle, ze skoro i tak traktujesz pupe dziecku zimnymi husteczkami to i nie calkiem ciepla woda i waciki to byloby to samo, tak myślę? To tylko moje podpowiedzi 😉 Ale swoja droga moge zapytac jakich dokladnie chusteczek uzywasz? 🙂

    Polubienie

    1. No fakt, z tą zimną wodą to nie takie głupie, chusteczki faktycznie też są zimne. My generalnie używamy zielonych Babydream, są bardzo łagodne, mają fajny skład i nie ma po nich żadnych podrażnień. Od pewnego czasu też używam Babydream niebieskich, dostałam je od pewnej zaprzyjaźnionej świadomej mamy i jestem bardzo z nich zadowolona, bo one dodatkowo delikatnie pachną, a przydaje się to szczególnie podczas oczyszczania pupy po obfitej kupie (jeszcze przed myciem pod kranem) 😁 Waterwipes rozważałam, ale cenowo to wychodzi kosmos, bo tych chusteczek naprawdę idą duże ilości, więc w sumie dobrze, że zdecydowałam się jednak na nieco tańszą opcję 😊

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s