Z cyklu „Plany a rzeczywistość” – wyprawka do karmienia dziecka

To raczej ostatni wpis z cyklu „Plany a rzeczywistość” dotyczący wyprawki dla noworodka. W zasadzie mogłam połączyć to z innymi wpisami z tej serii, jednak pomyślałam, że skoro już zaczęłam pisać o każdej kwestii osobno to w taki sposób też to zakończę, poza tym kwestia karmienia zasługuje na oddzielny post 🙂

„Plany a rzeczywistość” czyli planowanie karmienia i weryfikacja młodej matki przez życie 😁 W trakcie ciąży miałam wielkie plany na karmienie dziecka wyłącznie piersią, ale o tym, że rzeczywistość bywa brutalna przekonałam się już w drugiej dobie życia mojej córeczki, kiedy mała miała już silny odruch ssania. Przystawiałam ją więc do piersi na żądanie. Mimo stosowania prawidłowej techniki przystawiania dziecka do piersi moje brodawki odmówiły posłuszeństwa, były poranione i obolałe, w trzeciej dobie nie byłam już w stanie ich nawet dotknąć. Córka miała bardzo silny odruch ssania, i na pewno ta cała sytuacja była spowodowana tym, że mała wisiała na mnie jak na smoczku, czasem będąc głodna, a czasem po prostu chcąc się przytulić.

Tradycyjnie najpierw przypominam moje założenia, a następnie dopisuję swoje uwagi.


Oryginalny wpis z opisem wszystkich ważnych kwestii związanych z organizacją wyprawki dla noworodka znajduje się tutaj: „Wyprawka dla noworodka”


KARMIENIE:

– 2 szt. smoczki ortodontyczne (tzw. uspokajacze, na wszelki wypadek)

Karmienie mlekiem modyfikowanym:

– Mleko modyfikowane
– 3-4 szt. butelki do mleka 125ml + smoczki z najmniejszą dziurką
– 1 szt. szczotka do czyszczenia butelek
– Sterylizator + podgrzewacz do butelek

– Karmienie piersią:

– 1 szt. poduszka rogal do karmienia
– 1-2 szt. butelki do mleka 125ml + smoczki z najmniejszą dziurką
– 1 szt. szczotka do czyszczenia butelek
– Woreczki / pojemniczki do przechowywania pokarmu
– Na wszelki wypadek maść na popękane brodawki Maltan
– Laktator
– Sterylizator + podgrzewacz do butelek
– Wybór mleka modyfikowanego

 

MOJE UWAGI:

Zacznę od smoczków, tzw. „uspokajaczy” – wiem, że generalnie istnieją teorie o tym, że smoczek źle wpływa na jamę ustną i ma negatywny wpływ na przyszłe uzębienie dziecka itp., jednak ja osobiście uważam, że jeśli dziecko posiada silny odruch ssania to należy mu ten smoczek podać i nie czekać aż maluch nauczy się ssać swój kciuk, ponieważ to drugie będzie dużo gorsze i trudniejsze do oduczenia w przyszłości. Nasza córka przywieziona przez pielęgniarkę do mojej sali już 2 godziny po porodzie miała kciuk w ustach, więc mąż na drugi dzień z samego rana dostarczył mi smoczek, który czekał w domu. 

Jeśli mamy plany, aby nie karmić dziecka piersią tylko od początku podawać mu mleko modyfikowane to problem „wyprawkowy” mamy z głowy – jest lista rzeczy do kupienia i wiemy co robić. Jeśli jednak chcemy karmić piersią to i tak nigdy nie możemy być pewni co i jak się potoczy. Może być tak, że laktacja pięknie wystartuje i będziemy mogły cieszyć się karmieniem piersią od samego początku. Może być tak, że laktacja będzie słabsza i będzie potrzebne dodatkowe „wspomaganie”, a może być tak, że laktacja nie wystartuje wcale lub z ogromnym opóźnieniem i ten czas jakoś będzie trzeba przetrwać. Ja miałam plan karmić wyłącznie piersią, jednak w drugiej dobie życia dziecka byłam już zmuszona w nocy poprosić pielęgniarki o dokarmienie małej odrobiną mleka modyfikowanego, ponieważ ja nie miałam jeszcze tyle pokarmu, a ona już była głodna. Z bólem serca patrzyłam jak pielęgniarka podaje mojej malutkiej kruszynce butelkę z mieszanką, bo przecież nie tak miało być… W trzeciej dobie nadal nie mogłam karmić, każde przystawienie małej kończyło się ogromnym bólem i łzami, więc ponownie prosiłam personel o dokarmienie, a w tym czasie mój mąż pojechał do apteki kupić dla mnie laktator…

laktatory

No właśnie laktator – oczywiście powinien być zakupiony po porodzie, bo nigdy nie wiadomo czy w ogóle będzie potrzebny, jednak na wszelki wypadek jeszcze w trakcie ciąży powinno się wybrać interesujący nas model, aby w razie czego wiedzieć co jest potrzebne i móc dokonać zakupu od razu. W moim przypadku ze względu na poranione brodawki ściąganie mleka było okupione ogromnym bólem, dlatego zdecydowałam, że zakupię laktator ręczny lub elektryczny z opcją odciągania ręcznego (przy ogromnym bólu piersi samo odciąganie elektryczne jest moim zdaniem jakimś nieporozumieniem…). My jednak niestety nie mieszkamy w dużym mieście, więc zakup wybranego przeze mnie modelu laktatora  na miejscu okazał się niemożliwy, a niestety nie mogłam czekać na przesyłkę, zatem kupiliśmy to co było dostępne w aptece. Skutkiem tego jest fakt, że obecnie posiadam dwa laktatory – jeden ręczny i jeden elektryczny.
PS. Nie chce ktoś odkupić laktatora? Stan bardzo dobry, używany tylko miesiąc 🙂

Butelki do mleka – na liście wyprawkowej napisałam, że potrzebujemy ok. 3-4 sztuki w przypadku karmienia mlekiem modyfikowanym – w moim przypadku zdecydowanie wystarczyły 2 sztuki (125 lub 150ml na początek, potem 200 lub 260ml), z czego praktycznie tylko jedna jest w ciągłym użytku, po każdym karmieniu i ululaniu lub odłożeniu małej staram się zmywać na bieżąco, druga butelka stoi i czeka na wszelki wypadek, jednak to wszystko zależy jak wymagające jest nasze dziecko. Według mnie na początek można kupić 2 butelki, potem w razie potrzeby w każdej chwili można dokupić dodatkowe sztuki. 

Woreczki do przechowywania pokarmu – potrzebne jedynie kiedy mamusia ma plany na wyjścia z domu i zostawienie noworodka pod opieką kogoś innego. Na początek najlepsze będą woreczki o pojemności ok. 60ml, potem jak dziecko będzie jadło większe ilości pokarmu można przejść na większe pojemności. Mamy, które cieszą się obfitą laktacją mogą oczywiście dodatkowo odciągać i zamrażać pokarm, aby wystarczył na dłuższy czas, nawet po zakończeniu karmienia piersią. Ja korzystam z pojemniczków, ponieważ nie zamrażam pokarmu, a tylko go przechowuję w lodówce i potem podgrzewam, a później przydadzą mi się one podczas rozszerzania diety do przygotowywania i podawania wszelkiego rodzaju kaszek i obiadków. 

Podgrzewacz do butelek – może okazać się bardzo przydatny przy każdym rodzaju karmienia – zarówno podczas karmienia piersią, gdzie możemy odciągać pokarm, a następnie podgrzewać go przed podaniem dziecku oraz podczas karmienia mlekiem modyfikowanym, kiedy przygotowujemy mleko pół godziny przed podaniem i wrzucamy je do podgrzewacza, aby otrzymać odpowiednią temperaturę. Dla mnie podgrzewacz jest czymś niezbędnym i nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez niego, mój jest włączony 24h, trzymam w nim porcję przegotowanej wody, która jest stale utrzymywana w odpowiedniej temperaturze, abym w każdej chwili mogła jej użyć do przygotowania mleka dla dziecka. A dodatkowo po umyciu butelki, dokładnie wycieram ją do sucha i wsypuję mleko modyfikowane w odpowiedniej ilości, które potem oczekuje tylko na zalanie wodą i podanie niecierpliwemu maluszkowi 😊

Mleko modyfikowane – nawet w przypadku karmienia piersią wbrew pozorom jest to bardzo ważna kwestia. Kierując się zasadą, że „plany planami” i generalnie nigdy nic nie wiadomo koniecznie wybierzcie interesujące Was mleko modyfikowane jeszcze przed porodem, aby w razie konieczności dokarmiania dziecka czy też całkowitego braku laktacji dobrze wiedzieć co zakupić po powrocie ze szpitala – głównie chodzi o skład mleka, bo jak wiadomo każdy producent stosuje inne składniki i wiadomo, że nie wszystkie są tak samo dobre. Absolutnie nie kierujmy się zasadą, że im bardziej popularne mleko czy producent tym produkt jest lepszy (przy okazji pisania o kosmetykach dla noworodka poruszyłam kwestię tego, że im bardziej znany producent tym skład kosmetyków jest mniej atrakcyjny). Po prostu przeczytajmy i przeanalizujmy etykiety.

Reklamy

15 uwag do wpisu “Z cyklu „Plany a rzeczywistość” – wyprawka do karmienia dziecka

  1. Ja zakupiłam laktator elektryczny już w ciąży a potem okazało się że prawie wcale go nie używałam.chciałam kp ale niestety jak napisałaś-nie wszystko układa się tak, jak zaplanujemy. A z laktatora korzysta teraz moja znajoma, która rodziła miesiąc później;)
    Z tym mlekiem to rzeczywiście warto je mieć w razie czego. Ja nie byłam na to przygotowana i po wyjściu ze szpitala było niemałe zamieszanie;)
    A jak tam Zosia i sprawy brzuszkowe? My wkrótce będziemy rozszerzać dietę i obawiamy się, jak to będzie.

    Polubienie

    1. Oj tak, nie wszystko da się zaplanować, zresztą powinnyśmy o tym doskonale wiedzieć chociażby po naszych przejściach sprzed ciąży 😉
      Jejkuuuuu to już rozszerzanie diety się zbliża? Jak ten czas szybko leci 😊 U nas z brzuszkiem jest już wszystko w porządku, w zasadzie samo wszystko przeszło niedługo po tym jak Wam o tym napisałam, także całe szczęście mamy to już za sobą ❤ Problemy ze skórą też zażegnane więc jest naprawdę dobrze, szczególnie ja się dobrze czuję, bo nie ukrywam ze bolało mnie serducho jak patrzyłam na tą biedną buziulkę 😞

      Polubienie

  2. Hej, miałam poruszyć temat laktatora na swoim blogu, ale temat się zdezaktualizował u mnie i poszło w zapomnienie. Nie pochwaliłam Wam się, ale ja swój laktator dostałam za darmo. Gdzieś w zakamarkach mojej poczty mailowej doczytałam jakąś reklamę z Philipsa. Weszłam z ciekawości na tę stronę (wiecie, na L4 ma się baaardzo dużo wolnego czasu 😉 ). Zobaczyłam zakładkę zostań testerem i się zalogowałam, bo zobaczyłam że można przetestować laktator. Ja byłam dopiero w 8 mc ciąży, ale jakoś średnio wierzyłam, że uda mi się załapać na testy. Trzeba było napisać, dlaczego akurat Ty powinnaś otrzymać ten laktator. Napisałam kilka słów i wysłałam. I zapomniałam. Jakież było moje zdziwienie, gdy pewnego dnia wchodzę na maila a tam list gratulacyjny i wiadomość, że właśnie wysłali do mnie laktator do testów. Aha, super, ale ja…dopiero zaczęłam 9 miesiąc, a tam były chyba 2 tygodnie na przetestowanie 🙂 Na szczęście polegało to na tym, aby na kilku portalach wystawić opinię (wg określonych wytycznych) i koniec. Tym sposobem stałam się właścicielką najnowszego elektrycznego Avent 🙂 Ale rzeczywiście muszę przyznać, że mimo, że korzystałam z niego około miesiąc to jest to super sprzęt. Choć smutno by mi chyba było, gdybym faktycznie z własnej kieszeni miała wyłożyć niemal 600 zł na sprzęt wykorzystywany tak krótko..
    Jeśli chodzi o smoczki to ze strony logopedycznej do pewnego momentu jest to dobre rozwiązanie. Dzięki smoczkowi dziecko usprawnia podniebienie miękkie i język, które są odpowiedzialne za prawidłowy rozwój mowy. Najlepiej jednak zrezygnować lub przynajmniej ograniczyć do minimum używanie smoczka w momencie pojawienia się pierwszych zębów.

    Polubienie

    1. Noooo jesteś 😊😊😊 Super Ci się trafiło z tym laktatorem, faktycznie 600 zł. to spory wydatek i tak naprawdę to nigdy nie wiadomo czy się zwróci, no bo skąd możemy wiedzieć jak długo będziemy miały laktację? Ja na swój Lansinoh wydałam 300 zł. i używałam go 3 tygodnie 😐 Szkoda, że tak krótko, no ale z kolei gdyby nie on to pewnie karmiłabym jeszcze krócej, więc nie żałuję tej kasy.
      Wiesz, śmiać mi się chciało, bo dokładnie wczoraj byliśmy na szczepieniu z małą i lekarz pyta czy karmię piersią, ja mówię że już nie, a na pytanie dlaczego powiedziałam, że nie mam już pokarmu, a on na to, że to nie jest do końca tak, bo gruczoły sutkowe się adaptują i że im częściej się dziecko przystawia tym one więcej mleka produkują i że to że pokarm się kończy to jest trochę mit. Uśmiechnęłam się tylko i powiedziałam, że u mnie pokarm jakoś się skończył. I śmialiśmy się z mężem, że lekarze i to jeszcze faceci są tacy „mądrzy” i oni tak „doskonale” wiedzą jak to jest z tym karmieniem 😊

      Polubienie

  3. Podgrzewacz – niezbędny. U nas też włączony niemal na okrągło. Miałam jedną świetną butelkę na mleko, ale moja mama oczywiście dokupiła i przysłała pierdylion dodatkowych. I ku mojemu zdziwieniu wszystkie się przydały później. 🙂
    (w międzyczasie, oczywiście, zaczęły się problemy z wymiotami małej, więc i butelkę specjalną zamawialiśmy, drogą jak nie wiem, profilowaną, na takie przypadłości, ale nie sprawdziła się absolutnie. Tamaluga odmówiła picia w niej i już).

    Polubienie

  4. My podgrzewacza nie mamy. Super za to sprawdza się termos, zwłaszcza w nocy. Mam porządny, więc trzyma ciepło nawet do południa następnego dnia. W ciągu dnia wlewam wodę do butelki i podgrzewam w mikrofali kilka sekund. No i termos na spacerki czy wyjazdy to również super sprawa. Podgrzewać dostałam w spadku po siostrze, ale nie mieściła się w nim butelka Avent natural ani DR. Browns no i jakoś później zrezygnowałam z zakupu podgrzewacza.

    Polubienie

    1. No właśnie ja z tą mikrofalą kombinowałam na początku, ale naczytałam się różnych rzeczy i zainwestowałam w podgrzewacz, mam w nim zawsze ok. 180ml wody w odpowiedniej temperaturze i wtedy tylko przelewam ją do butelki, dosypuję mleko i gotowe 😊 Podgrzewacz nie był drogi, ma dość szeroki otwór więc mieści się w nim każda butelka i pojemnik (też używam Avent), a naprawdę ułatwił mi życie, dla mnie z perspektywy czasu jest nawet wygodniejszy od mikrofali 🙂

      Polubienie

    2. U nas tez króluje termos. I w ciągu dnia i w nocy. Woda jestt zawsze gorąca, potem dolewam odpowiednią ilość zimnej, niegazowanej wody i gotowe 🙂

      Polubione przez 1 osoba

  5. U nas podgrzewacz to podstawa 😊 woda cały czas cieplutka i gotowa do użycia.
    Termos jak pisze misscarp u nas znalazł zastosowanie poza domem i na krótkie wizyty u znajomych kiedy nie targamy się z podgrzewaczem. Ale mamy też podgrzewacz do auta i to również polecam.
    Butelki mam 3 (oczywiście teraz już większa pojemność) i tym sposobem oszczędzamy wodę przy zmywaniu, bo wrzucam wszystkie do miski i myje jak już wszystkie są brudne. 😉
    Laktaor miałam ręczny za 50zl i użyłam go 4-5razy, więc dobrze, że nie brałam droższego.

    Polubienie

  6. Ja w ogóle wyluzowałam z wieloma sprawami. Jagoda nie jest aż tak wymagająca, widzę kiedy jest głodna, ale raczej awantur z tego powodu nie robi 🙂 Teraz już termosa nie zabieram ze sobą i korzystam z niego tylko w nocy, dla mojej wygody. Ze sobą, kiedy wychodzę, biorę tylko butelkę i pudełko z mlekiem. Z resztą jestem w stanie sobie poradzić, u każdego jest woda, choćby przegotowana 🙂 Same wiecie, że niektóre rzeczy wchodzą w rutynę i każda organizuje sobie je, tak jak jest wygodnie. Nie mieliśmy podgrzewacza i umiałam bez niego żyć, pewnie gdybym miała, to bym chwaliła. Ale nie miałam 🙂 I wiem, że dobrze zrobiłam rezygnując z zakupu wielu dziecięcych gadżetów.
    Najważniejsze, że dzieci zdrowe i szczęśliwe 🙂

    Polubienie

    1. Dokładnie tak 😊 grunt to zdrowe i szczęśliwe dziecko 😍
      P. S. No ja bez podgrzewacza sobie nie wyobrażam funkcjonować, ale pewnie gdyby nie było musiałabym się nauczyć inaczej i też by było ok. A jeśli chodzi o wodę to zawsze nosimy ze sobą, bo my tylko źródlana dajemy. Wcześniej jeszcze ją gotowalam, teraz już prosto z butelki, ale takiej zwykłej gotowanej wody to nie dam do czasu aż rok skończy.

      Polubienie

      1. Ja też daję źródlaną i też jeszcze gotuję, zobaczę jak długo będę to robić, czytałam gdzieś, że powinno się przegotowywać wodę do roku właśnie 😊
        Ja podgrzewacz po prostu kocham ❤ bo bardzo pomaga mi przy moim rozdarciuszku 😀

        Polubienie

      2. Długo zabrało mi odpuścić gotowanie wody. Przestałam, kiedy Wiki skończyła pół roku. Ale nadal tylko źródlana, niska zawartość sodu i siarczanów. Na taką z kranu, gotowaną to chyba długo się nie zdecyduje, bo i tak nie potrzebny dziecku wrzątek.
        A podgrzewacz, dokładnie, dla nas to też zbawienie. Zawsze ciepkutka woda i gotowa na już, bo głodna Wiki to zła Wiki 😉

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s