Dziękuję za uwagę.

Ten rok był wyjątkowy. Inny niż wszystkie. Przełomowy.

W styczniu byłam zmęczona, przytłoczona, smutna. Miałam na plecach garb w postaci wieloletniego leczenia bez żadnego skutku, byłam wypłukana z emocji i pieniędzy, chciałam się poddać i przestać walczyć, chciałam pogodzić się ze swoim losem i z tym, że jestem niepłodna. Powoli zaczynałam planować swoje życie bez dziecka. Układać swojego życia nie musiałam, bo było ono poukładane aż do obrzygania – wszystko zaplanowane, ogarnięte, ułożone, uporządkowane, wszystko jak w zegarku, jak w filmie. Marzyłam o tym, żeby to się w końcu zmieniło.

Styczeń był też ciężki, dlatego że oprócz tego co i tak już od dłuższego czasu przeżywałam, dostałam dodatkowego kopniaka od życia, ponieważ zakończyliśmy pierwszą procedurę in vitro, nasz zarodek nie zagnieździł się – straciłam fasolkę i strasznie to przeżyłam. Po pierwsze dlatego, że w ogóle straciłam to małe niewinne życie, a po drugie dlatego, że wiązałam z tym transferem ogromną nadzieję, utworzyłam sobie w głowie wizję, że wszystko się uda, że mam duże szanse i przeżyłam ogromne rozczarowanie kiedy wynik bety był zerowy. To był moment kiedy chciałam się poddać i zostawić to wszystko. Czułam, że nie chcę już więcej walić głową w mur, wyważać otwartych drzwi, po prostu chciałam przestać iść pod prąd, przestać walczyć z tak zwanym przeznaczeniem, ale wtedy mój mąż jak zwykle miał głowę na karku i jak zwykle swoją rozwagą i spokojem przekonał mnie, abyśmy podeszli do procedury jeszcze raz – przecież mieliśmy jeszcze jeden zamrożony zarodek, który tam na nas czekał, no i w zasadzie w tym przypadku koszty procedury nie byłyby już tak wysokie jak przy pierwszym podejściu. Poza tym szkoda było tak po prostu rezygnować, bo oboje wiedzieliśmy, że gdybyśmy teraz już tego nie dokończyli to nie zrobilibyśmy tego już pewnie już nigdy. Dałam się przekonać, jestem mu za to wdzięczna i do końca życia będę mu za to dziękować, bo to dzięki niemu dziś mamy tą małą kruszynkę, która leży w wózku i mruczy sobie podczas snu.

W tym roku wszystko się zmieniło.

Nastąpił zwrot akcji. O 180 stopni. W ciągu ostatnich 12 miesięcy moje życie diametralnie się zmieniło. Mój porządek przestał być już taki poukładany jak wcześniej, już nie ja wyznaczam sobie plan dnia, moje życie uległo totalnej reorganizacji – codziennie piję zimną kawę, jem kilkakrotnie podgrzewany obiad, chodzę lekko niewyspana, mój makijaż trwa tylko 5 minut – a moja głowa w końcu jest lekka. Nareszcie uśmiecham się z głębi serca. Nic już nie jest tak powierzchowne jak wcześniej, kiedy na twarzy pojawiał się uśmiech, a głęboko w sercu siedział ból.

Dziś jestem najszczęśliwsza na świecie, nie potrzebuję nic więcej, bo mam już wszystko. Mam to, na co czekałam i czego pragnęłam i z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że to jest dokładnie to czego chciałam. Czuję, że się spełniam, mam w sobie ogromne pokłady miłości i nareszcie mam na kogo je przelać. Obiecuję, że nigdy Jej nie zawiodę i zrobię wszystko, żeby była szczęśliwa i żeby wyrosła na dobrego człowieka. Jedynym postanowieniem, jakie mogę mieć na 2019 rok to trwać w tym szczęściu i spełnieniu, które dziś mamy. Po prostu – pielęgnować je i nie stawiać niczego ponad nim. No i może jeszcze tradycyjnie, jak co roku – zrzucić kilka kilogramów 😀

postanowienia-noworoczne

Jak brzmi tegoroczne przesłanie? Nie poddawajmy się dopóki nie wykorzystamy wszystkich możliwości, nie zamykajmy sobie drogi, nie rzucajmy rękawic. Bo niepłodność – owszem jest trudnym przeciwnikiem, ale warto z nią walczyć, bo wygrane się zdarzają. I cuda również.

Dziękuję za uwagę – każdą i każdemu z Was.

Jesteście tu ze mną w dobrych i złych chwilach, w ostatnim roku tych dobrych było znacznie więcej, jednak w poprzednich latach było różnie. Wasze wsparcie zawsze było dla mnie czymś więcej niż tylko zwykłym „komentarzem pod postem”. Dzięki Wam czułam, że nie jestem sama, że moje problemy i emocje nie są nienormalne, że jestem rozumiana. Dzięki Wam wiem, że istnieją gdzieś w świecie osoby tak zwyczajnie szczerze życzliwe, które trzymają za mnie kciuki, interesują się tym co u mnie słychać, służą dobrą radą i naprawdę dobrze mi życzą ❤ Znalazły się też osoby, które napisały do mnie z podziękowaniem, że dzięki mojemu blogowi zdecydowały się podejść do in vitro i że udało im się zajść w ciążę. Jestem szczęśliwa, że opisując swoją drogę i swoje emocje mogłam komuś pomóc, przekonać do podjęcia walki i dziękuję za to, że jesteście częścią mojego życia ❤

Zaakceptujmy swoje życie…

Z okazji zbliżającego się nowego roku chciałabym życzyć Wam wszystkim – tym, którzy są tutaj ze mną cały czas i tym, którzy tylko od czasu do czasu tu zaglądają, a także tym, którzy przez przypadek otworzyli mój post wyszukując innych informacji – bądźcie dla siebie dobrzy, zaakceptujcie swoje życie i nie poddawajcie się w walce o to, czego pragniecie. Powiedzenie w stylu, że „ktoś tam na górze ma dla nas swój plan”, że „każdy dostaje taki krzyż jaki może udźwignąć” lub, że „wszystko przyjdzie w swoim czasie” zawsze mnie denerwowały i nigdy nie mogłam zrozumieć tej niesprawiedliwości. Dziś nie przytoczę tych zdań, nie będę też szukać pozytywów w niepłodności, bo trudno jest je znaleźć, jednak chcę tylko podkreślić, że w trakcie jej leczenia jesteśmy zmuszeni zawsze na coś czekać, bo i tak nie mamy wyboru. To czekanie zawsze jest okupione bólem i łzami, ale sprawia też, że do pewnych rzeczy dorastamy jeszcze bardziej i bardziej świadomie traktujemy to co nas spotyka. Ja doceniam macierzyństwo całą sobą, kocham moją córkę nad życie, nie ma dnia, żebym jej o tym nie powiedziała, często patrzę na nią i ze łzami w oczach wspominam to wszystko co było i wiem, że gdybym zaszła w ciążę 4 lata temu tak po prostu, bez żadnych problemów, na pewno byłabym zupełnie innym człowiekiem i na pewno podchodziłabym do pewnych rzeczy zupełnie inaczej, lżej, mniej świadomie. Dlatego nie chodzi o docenianie niepłodności, ale o docenienie czasu, który mamy dla siebie, czasu, który mamy na to, aby stać się bardziej dojrzałym i aby jeszcze bardziej docenić to, co mamy.

Wszystkiego dobrego dla Was w Nowym Roku – życzę Wam przede wszystkim zdrowia, bo ono jest najważniejsze. A oprócz tego dużo cierpliwości w dążeniu do wyznaczonego celu, wiary w siebie i spokoju na codzień. Bądźcie dla siebie dobrzy. I nadal bądźcie tu ze mną 😊

Szczęśliwego Nowego Roku!
Reklamy

12 uwag do wpisu “Dziękuję za uwagę.

  1. Moja Droga! 🙂
    Bardzo się cieszę, że ten rok był dla Ciebie taki cudowny! Poznałam Cię kiedy już byłaś w ciąży i ciążowałyśmy sobie razem – czułam, że mam koleżankę, która przeżywa to, co ja w tym samym czasie, to było super 🙂
    Oby 2019 był jeszcze piękniejszy! To będzie rok,w którym Zosia zacznie raczkować, chodzić i może nawet już coś mówić! 🙂
    Buziaki od Dziubasów, wszystkiego najlepszego w 2019!

    Polubienie

  2. Wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Niech ta nieznana droga będzie tak zaskakująca jak ta rok temu i tak wspaniale się kończąca jak ten rok 2018. Któż to wie co czeka za rogiem :)) Do zobaczenia w 2019!! Buziaki :*

    Polubienie

  3. Ja należę do tych osób, które zaszły w ciążę bez najmniejszego problemu.. choć nastawialam się, ze to może potrwać, nie robiłam sobie nadziei, że sie od razu uda… dzieki Twojej historii doceniam to po stokroć, że tak szybko nam sie udało. Kazdego wieczoru dziękuję Bogu za naszą kruszynkę, i ze oszczędził nam cierpień i walki o rodzicielstwo. I na pewno inaczej to odbieram i nigdy nie bede rozumiala calkiem przez co przeszliscie… ale historie takie jak Wasza pomagają doceniać ,,wykłe” rzeczy.

    Wszystkiego dobrego w nowym roku! Bedzie pełen wyzwań ale i piekny! Zarówno dla Was jak i dla nas 🙂

    Polubienie

  4. Przestań! Miałam ciarki podczas czytania, jak podczas słuchania świetnego utworu. Dobrze, że wkleiłaś fotę noworocznych postanowień, bo parsknęłam śmiechem i trochę przeszło mi wzruszenie 😀
    Życzę ci tego dokładnie, czego życzysz sama sobie.
    Buziaki i cudownego roku!

    Polubione przez 1 osoba

  5. To był piękny rok. Pamiętam jak czekałam, aż napiszesz, że się udało i udało się. Potem żyłam tą ciążą razem z Tobą i czekałam na Zosieńkę 😍
    Masz rację pewne doświadczenia uczą doceniać to co się ma. Ja juz nie raz odkryłam, że ktoś, kto nie czekał, bądź nie stracił nie rozumie, że to jest AŻ dziecko. (ale oczywiście nikomu tego nie życzę). Mam nadzieję, że te doświadczenia wpłyną pozytywnie na nasze macierzyństwo.
    Oby każdy rok był jeszcze piękniejszy, bo razem. 😘 buziaki

    Polubienie

    1. Dziękuję kochana moja 😘 Pamiętam ten dzień, kiedy poszłam do laboratorium zrobić test Bety, wiedziałam że nic tam nie będzie, a wynik był pozytywny 😍 Pamiętam jak napisałam Wam o tym tutaj i jak trzymałyście za mnie-za nas kciuki. I udało się 😍 To był naprawdę cudowny rok. Cudowny w znaczeniu dosłownym 😊❤

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s