Czwarty trymestr ciąży i harmonogram dnia

Czwarty trymestr ciąży już za nami i dziś mogę z całą pewnością powiedzieć, że to określenie jest jak najbardziej prawdziwe i odzwierciedlające rzeczywistość. Po pierwsze dlatego, że w pierwszych tygodniach po porodzie kobietą nadal władają hormony i nawet jeśli wydaje nam się, że wcale nie mamy typowego „baby bluesa” lub że burza hormonów to mit – to z perspektywy czasu dochodzimy do wniosku, że w okresie połogu hormony faktycznie działały – mniej lub bardziej, ale działały.

W czwartym trymestrze ciąży, czyli w ciągu pierwszych trzech miesięcy życia uczymy się dziecka i mimo, że w pierwszym miesiącu przesypia ono większość czasu to jesteśmy z nim prawie nierozłączne – karmimy, tulimy, nosimy, lulamy, patrzymy jak śpi i bardzo często celowo nie odkładamy (ja tak robiłam, bo kochałam to małe ciepłe ciałko śpiące w moich ramionach ❤ – i uprzedzając Wasze pytania: tak, usłyszałam, że przyzwyczaję do spania na mnie i potem będę miała problem heheh 🙂).

W nowej roli odnajdywałam się kilka tygodni – to znaczy odnalazłam się w tym od początku, jednak dłużej uczyłam się odczytywać wszystkie znaki i sygnały maleństwa, rozróżnianie płaczu zajęło mi trochę czasu, bo nieraz nie byłam pewna czy płacz związany jest z głodem, bólem, kolką czy sennością i zmęczeniem – tym bardziej, że moje dziecko dopiero od niedawna nauczyło się płakać, popłakiwać, piszczeć i marudzić, a wcześniej potrafiło tylko calą parą się rozedrzeć – i weź tu odczytaj taki sygnał…

Po drodze popełniłam również trochę błędów, bo okrutnie frustrowałam się, kiedy karmienie piersią nie wychodziło mi tak jak sobie planowałam – myślę, że dziś bogatsza o doświadczenia podeszłabym do tej kwestii z większym dystansem i może byłabym bardziej wytrwała (lub raczej twarda), ale przerobiłam już to w głowie i nie mam już do siebie pretensji. Na początku odwiedzałam lekarza przy najmniejszym stęknięciu dziecka, bałam się wychodzić na spacery, kiedy był lekki mróz, a nawet zdarzyło mi się podgrzewać wodę do mleka w mikrofali, bo nie miałam jeszcze podgrzewacza, a nie wpadłam na to, że mogę użyć termosu, co później również strasznie sobie wyrzucałam…

Nauczyłam się, że trzeba wyluzować, bo nigdy nie jest mozliwe, aby uniknąć wszystkich błędów – nawet najbardziej oczytana i wyuczona wszystkiego matka popełnia błędy i nie ma powodu, żeby się tym frustrować. Po prostu trzeba wyciągać odpowiednie wnioski i iść do przodu, tym bardziej, że od teraz macierzyństwa będę się uczyć przez najbliższe 20 lat 😊

Ostatnio wspominałam Wam (chyba nawet kilka razy), że moja dziecina chodzi spać o 2 w nocy 😱 Od tamtej pory nie zmieniało się to na wcześniejsze pory i absolutnie nic nie zapowiadało zmiany na lepsze, a ja z dnia na dzień byłam coraz bardziej padnięta i coraz mniej pomagały mi tabletki na ból głowy – niby spałam te 7 godzin ciągiem (od 2 do 9 rano), jednak jakby nie patrzeć kładłam się spać w połowie nocy…

Dlatego postanowiłam zacząć funkcjonować ściśle według zegarka i wdrożyć w nasze życie harmonogram dnia. Kiedy córcia była taka maleńka pozwoliłam, aby sama ustaliła sobie drzemki i karmienia, przecież to taki mały kurczaczek, że nie miałam serca kombinować czegokolwiek w jej trybie czuwania czy drzemek, tym bardziej, że niejednokrotnie zbyt duże przemęczenie lub przebodźcowanie kończyło się ogromną histerią nie do opanowania. Pomijam już fakt, że moja dziecina przez ostatnie kilka tygodni dość mocno zmagała się z tzw. „purpurowym płaczem” – nie myślcie, że znałam to pojęcie wcześniej, po prostu któregoś dnia wpisaliśmy z mężem w wyszukiwarkę hasło „dlaczego niemowlę płacze codziennie o tej samej porze” – i wszystko jasne, etap ten występuje u dużej części niemowląt i jest związany z dojrzewaniem układu nerwowego.

Ale dziś sytuacja już się w miarę unormowała i mała ma już prawie 4 miesiące, dlatego myślę, że czas najwyższy uregulować te sprawy – dla naszego wspólnego dobra. Jestem absolutną przeciwniczką tzw. „przeciagania” małych dzieci, nie pozwalania im na drzemki czy też pozostawiania do wypłakania itp., więc postanowiłam pójść w drugą stronę i rozegrać to rozsądniej – tak żeby i wilk był syty i owca cała.

Od ostatniego piątku wdrażam w życie mój plan, czyli harmonogram dnia – ustaliłam go zaczynając dzień od godziny 6-7 rano w trybie 3-godzinnym, to znaczy, że mamy pobudkę i karmienie co 3 godziny. Czas ten się oczywiście zmienia w zależności od tego o której godzinie moja Sofi zaśnie wieczorem. Do każdej godziny w naszym „grafiku” jest tolerancja +/-20-30 minut przesunięcia na różne okoliczności, np. dłuższe czuwanie lub szybszy sen ze względu na zbyt duże zmęczenie. Czasem zdarza się też, że jedna z drzemek jest całkowicie pominięta lub trwa 30 minut zamiast półtorej godziny, to są przypadki niezależne ode mnie i w takich sytuacjach na bieżąco modyfikuję harmonogram i tak planuję kolejne drzemki, aby nie trwały zbyt długo – bo jednak trzeba przede wszystkim chronić sen nocny. Opieram się na razie na harmonogramie 3-godzinnym, ponieważ mała ma ogromny problem z zachowaniem aktywności dłużej niż półtorej godziny – jeśli będzie odrobinkę starsza i będzie już gotowa to sama wydłuży sobie aktywność do 2 godzin, a wtedy powoli przejdziemy w tryb 4-godzinny – i zapewne wyeliminujemy jedną drzemkę w ciągu dnia.

Do harmonogramu podeszłam na początku z dużą rezerwą i dystansem, a zarazem z ogromną nadzieją na uregulowanie naszego snu, i dziś mogę powiedzieć jedno – TO DZIAŁA. Już pierwszego dnia niunia poszła spać o 22:30 zamiast o 2 w nocy! Sen w kolejne dni rozpoczynał się między 22:00 a 23:00 – nigdy później, więc na chwilę obecną uważam, że jest to duży sukces i tak może pozostać. Po tej zmianie ja również potrzebowałam kilka dni na przestawienie się, bo mimo, że przez tamte późne pory byłam ciągle padnięta to jednak przez te 2-3 miesiące przyzwyczaiłam się do takiego funkcjonowania i przez kilka dni po zmianie byłam jeszcze bardziej zmęczona 😀 Dokładnie po 4 dniach jestem pełna sił i gotowa do wstawania o 6 rano 😊 No i cieszę się, że oprócz tego odzyskaliśmy z mężem wspólne wieczorki, co prawda krótkie, ale ważne, że wspólne 😊

Zakładając, że moja dziecina wstaje o 6 rano, nasz harmonogram wygląda mniej-więcej tak:

6:00 – pobudka, chwila zabawy
6:15 – jedzenie i aktywność
7:30 – sen (1,5h)

9:00 – pobudka, chwila zabawy
9:10 – jedzenie i aktywność
10:30 – sen (1,5h)

12:00 – pobudka, chwila zabawy
12:10 – jedzenie i aktywność
13:30 – sen (1,5h)

15:00 – pobudka, chwila zabawy
15:10 – jedzenie i aktywność
16:30 – drzemka (40 min.)

17:10 – pobudka, zabawa
18:00 – jedzenie i aktywność
19:00 – drzemka (15 min.)

19:15 – pobudka, aktywność
20:00 – jedzenie
20:30-21:00 – kąpiel i wyciszanie
22:00 – sen nocny

Zatem miłego wieczorku 😊

PS. Dokładnie rok temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży 😍

Reklamy

40 uwag do wpisu “Czwarty trymestr ciąży i harmonogram dnia

  1. Myślę, że Twój blog będzie kiedyś dla mnie skarbnicą wiedzy i inspiracji 🙂 Jednak sama pewnie wiesz, że jakby się do macierzyństwa nie przygotowywać, to rzeczywistość wszystko weryfikuje, pozdrawiam 🙂

    Polubienie

  2. Jakie my jesteśmy podobne 😉
    Od urodzenia Wiki starałam się prowadzić jakiś plan. Konkretne godz. posiłków, stała pora na kąpiel. Itp. Dla nas miesiąc 4-5 był super łaskawy. Aktywność max. 1,5h i sen nocny 22-9. 5 posiłków co 3h. Później nastąpił moment 8-9 totalnej dysregulacji, chodzenie spać po 24, potem rano pobudka o 11 i wszystko się sypało. Tylko pory posiłków były stałe niezmienne. Czasem któryś przesypiała. I teraz od miesiąca udało mi się poznać jej potrzeby snu. I tak staramy się ok. 11-12 mieć jedną pół godziny drzemkę, potem po 15-tej dłuższy sen, max. do 18 i wtedy Wiki idzie spać ok. 22. nadal śpiąc przynajmniej do 8-8:30. To jest ideał. My mamy wieczory dla siebie. Dziecko mając plan jest podobno bardziej spokojne (choć tu bym polemizowała). Jednak teraz kiedy jeszcze utrwalamy ten nasz system dnia, kiedy coś pójdzie nie tak, to staram się ją przytrzymać niestety, tak, żeby nie szła na drzemkę po 18, bo wtedy wieczór ciągnąłby się do 1-2, a szczerze mówiąc moje dziecko, tak kochane ze spaniem nocnym od urodzenia nie przyzwyczaiło mnie do długiego siedzenia wieczorem. 😊
    Także popieram, plan dobra rzecz i odrobinę lepiej się funkcjonuje.

    Polubione przez 1 osoba

    1. No ja o planie nie pomyślałam od samego początku, i w pierwszym momencie żałowałam jak na to wpadłam, ale potem tak popatrzyłam na tą małą kruszynkę i zmieniłam zdanie, a potem tylko się w tym utwierdziłam jak zobaczyłam jak reaguje na większe bodźce itp. Moja jak już zaśnie na noc to śpi ciągiem te 8h, ale Wy to już w ogóle macie luksus 😍
      Oj jesteśmy podobne 😊😊😊❤

      Polubione przez 1 osoba

  3. O fajnie ze o tym piszesz… czytalam kiedys jedna ksiazke ktora namawiala do tego trubu 3 godzinnego.. ale ze niby od samych narodzin… potem czytalam ksiazke o laktacji w ktorej bylo to wrecz zakazane… okazuje sie jednak ze po prostu ten tryb mozna wprowadzic później. I tak też postaram sie zrobic.. moze i nam sie uda 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. O widzisz, no to u mnie zostało to wprowadzone później tylko ze względu na moje odczucia i obserwację małej, a jednak dobrze się stało 😊 Prawda jest taka, że każde dziecko jest inne i tak jak u jednego możesz to wprowadzić od początku i od razu, tak drugie nie jest długo gotowe i można wprowadzać tylko stopniowo. Także sama wyczujesz sytuację 😊 A jak Ty się czujesz? Już dużo czasu Wam nie zostało 😉

      Polubienie

      1. Fatalnie… juz mam serdecznie dość. Nie moge chodzić bo mnie boli miednica… brzich tez pobolewa jak na okres… to mi polozna kazala brac paracetamol i odpoczywac… czekam na porod jak na zbawienie…

        Polubione przez 1 osoba

      2. Mnie pod koniec też brzuch pobolewał jak na okres i tak się potem zastanawiałam czy to nie byly przypadkiem skurcze przepowiadające 🤔 Już niewiele Wam zostało kochana, trzymam za Ciebie kciuki 🤗🤗🤗

        Polubienie

      1. A z innych kwestii – nie spotkałam się do tej pory z określeniem 4 trymestr ciąży i nie pasuje mi to pojęcie. Tak, dziecko jest od nas zależne i na długo takie pozostanie, ale to całkiem inna bajka niż wtedy, kiedy sobie siedziało w brzuszku

        Polubione przez 1 osoba

      2. No pewnie, że inna bajka, aczkolwiek dla mnie czwarty trymestr ciąży najbardziej pasuje pod kątem hormonów, bo jednak również przez pewien czas po porodzie utrzymują się one na pewnym poziomie i przynajmniej ja odczuwałam ich działanie 😊 Mi akurat ten termin bardzo pasuje i uważam, że „coś” w tym jest 🙂

        Polubienie

      3. Rozumiem, no tak pod kątem hormonów na to nie patrzyłam. Ja nie przepadam za byciem w ciąży, szczególnie pod koniec i to ten fakt sprawia pewnie, że dla mnie to dwa różne światy 😉 trzymaj się i powodzenia.

        Polubione przez 1 osoba

      4. Ja byłam w ciąży tylko raz i w sumie mimo pewnych niedogodności bardzo mi się to podobało 😊 Ale wiem, że każdy inaczej do tego podchodzi i wiem, że pod koniec może być naprawdę ciężko. Dziękuję i dla Ciebie również powodzenia 🙂🙂🙂

        Polubienie

  4. W życiu nie czytałem takich bredni i niedorzeczności jak tutaj, wygląda na to że gdyby nie internet to nie potrafilibyście się opiekować i wychować dziecka ( dobrze, że potrafiliście je zrobić bez internetowej instrukcji DIY ) już boje się jakie to dziecko będzie spaczone i aspołeczne…. a dla wszystkich którzy chcą twierdzić że nie mam dzieci to mam i to więcej niż większość z Was. A czytam tego bloga bo ostatnio nie ma dobrych produkcji komediowych w telewizji…

    Polubienie

    1. Skąd taka zgryźliwa wypowiedź? Kompletnie nie merytoryczna, a wyłącznie oceniająca? Skoro masz dzieci to pisz i swoich pomysłach i działaniach, a nie oceniaj. Szczególnie, że słabo czytasz skoro piszesz o zrobieniu, bo troszeczkę to było inaczej i dużo niektórych kosztuje fakt posiadania potomstwa. Z Twojej wypowiedzi jedyne co można wyczytać między wierszami, to mam dzieci bo 500+ ale nie szukam rozwiązań i nie przykładam się do wychowania.

      Polubienie

      1. Hehe a to ciekawe, mówisz że czytasz mojego bloga a podsyłasz linka o chorych ambicjach rodziców wobec dzieci i nie wiesz, że poświęciłam nawet jeden post temu tematowi i wyraziłam jasno swój sprzeciw wobec takich zachowań. No cóż 🙂

        Polubienie

      2. Oceniłam Ciebie, zupełnie tak samo jak Ty ten blog.
        Nie czytasz ze zrozumieniem i wyrażasz swoje zdanie. Przecież nikt tu nie wychowuje dzieci przez internet, tylko właśnie pisze o swoich sposobach, pomysłach, próbach i błędach oraz pierwszych doświadczeniach, a nie wzorcami z internetu.

        Polubienie

      3. Z tekstem który podałaś zgadzam się w 100%. Tylko tekst ten nie ma nic wspólnego z tym co jest na tym blogu, więc nie rozumiem porównania?

        Polubienie

    2. Drogi Confused, jedyne co mogę odpowiedzieć to faktycznie nie znasz historii i nie poświęciłeś ani chwili na jej poznanie a jedynie pozwoliłeś sobie wystawić ocenę według własnego widzimisię. Przede wszystkim uraziło mnie słowo „zrobiliście”, bo niestety ja musiałam wiele przejść i zapłacić w każdym tego słowa znaczeniu, aby to potomstwo móc posiadać, jednak ktoś tako jak Ty może po prostu tego nie zrozumieć 🙂 Mimo wszystko dziękuję, że odważyłeś się o tym napisać, bo ja również się uśmiałam na koniec tego przemiłego dnia 😊

      Polubione przez 1 osoba

      1. Confused, miałam już nie zabierać głosu, ale Twój komentarz połechtał moją próżność na tyle, że jeszcze raz zabiorę głos. Jeśli przeczytałeś blog i wiesz jak dużo kosztowało tą parę posiadanie potomstwa, to nawet jeśli masz zdanie, jakie masz, to kultura osobista nie powinna Tobie pozwolić na użycie słowa „zrobili”.
        W kwestii czwartego trymestru bardzo się myślisz, bo oczywiście, że istnieje takie pojęcie i jest używane w nomenklaturze medycznej i określa właśnie 3 pierwsze miesiące życia dziecka. Jest to teoria pediatry Harveya Karpa. Także zanim coś ocenisz zapoznaj się z literaturą.
        Autorka bloga nie stawia się w żadnej roli, pisze o tym, co ona czuje, jakie są jej doświadczenia i popiera to faktami z różnych źródeł, a że czasy mamy jakie mamy to nikt do biblioteki nie biega, tylko korzysta właśnie Internetu. Google to tylko wyszukiwarka, która owszem znajduje bzdury, ale znajduje również rzetelne, często naukowe informacje i jestem więcej niż pewna, że autorka właśnie z takich korzysta.
        Na swoim blogu dodałam formułkę, że info są poglądowe, żeby nikt nie zarzucił mi, że przeczytał na blogu, że ma odstawić wit. D, a jego dziecko się rozchorowało, chociaż i tak uważam, że nie jest to do końca potrzebne, bo chyba nikt przy zdrowych zmysłach, nie stosuje się do rad bloggerek. Jednak moje informacje są również sprawdzone i poparte dowodami naukowymi, ponieważ takie wpisy przygotowuję w oparciu o własną wiedzę medyczną, wynikającą z zawodu oraz właśnie artykuły naukowe.
        Jednak na blogu DrogaNieNaSkróty nie zauważyłam wpisu, który mówiłby, że coś należy robić tak, a nie inaczej, a tylko i wyłącznie są tu wpisy, gdzie autorka podaje stan faktyczny oraz jak to było właśnie u niej.
        DrogaNieNaSkróty dla kolegi dodaj do wpisów formułkę znaną z reklam: „Przed użycie zapoznaj się z treścią ulotki…” i będzie Pan zadowolony.
        Oczywiście, że każdy komentarz się liczy, ten negatywny też, ale tylko wtedy, jeśli jest konstruktywny, a tutaj Pan Confused nie napisał żadnej porady, nie wyraził swojego zdania, popierając przykładem, tylko ocenił, oczernił i podsumował czyjeś emocje, a nie merytoryczną część artykułu.

        Polubione przez 1 osoba

  5. Już wiem dlaczego tak dużo osób nie zdaje teraz matur skoro czytanie ze zrozumieniem sprawia taką trudność jak również analiza i łączenie faktów. Jestem ciekawy jak poradzilibyście sobie bez internetu i wujka google…..

    P.S. Moja opinia powstala po przeczytaniu kilkudziesieciu zdań i kilkunastu wpisów które sobie same zaprzeczają, a nie po przeczytaniu kilku zdań, więc nie oceniłaś mnie tak samo…

    Powodzenia w wirtualnym świecie bo realny chyba zbyt skomplikowany

    Stare przysłowie mówi uderz w stół, a nożyce się odezwą…

    poza tym, gdyby nie zabolało nie zabrałabyś głosu, a boli zawsze gdy podświadomie odczuwamy w tym choć krztę prawdy

    Polubienie

    1. Nic mnie nie boli, nie obawiaj się. To nie moje zasady, nie mój blog i nie moje dziecko. Tylko nie znasz historii i to Ty nie czytasz ze zrozumieniem, bo na tym blogu nie ma słowa o tym, że ktoś wychowuje dzieci przez internet. Mam prawo głosu to je zabrałam, bo nie lubię, jeśli ktoś kogoś ocenia, choć nie zna całej historii, gdyby nie Twoje zdanie zawierające słowo „zrobili” co jest bardzo krzywdzące, w ogóle bym głosu nie zabrała.
      Ale widzę, że jesteś z tych najlepiej wszystko wiedzących, super wykształconych. Szkoda tylko, że literki przed nazwiskiem, nie mają nic wspólnego z kulturą osobistą.

      Polubione przez 1 osoba

      1. Sesi, dziękuję, że stanęłaś w mojej obronie ❤ Ale z tego co widzę to nie warto marnować energii. Ja bardzo cenię sobie wszystkie uwagi, jednak pod warunkiem, że są one konstruktywne i mają sens, a Confused jednak nie do końca zorientował się w temacie i wystawił bardzo niesprawiedliwą ocenę. Przykre, no ale cóż, na pewne rzeczy nie ma rady 🙂

        Polubione przez 1 osoba

  6. Nie słuchaj, gdy ci mówią, że dziecko się do tego przyzwyczai. Do czego, niby? Do miłości? Czułości? Przytulanka? Bezpiecznego zasypiania przy mamusi? Jeśli ma się do czegoś przyzwyczaić, to właśnie do tego!
    P.S. Nie słyszałam o płaczu purpurowym, wow!

    Polubione przez 2 ludzi

    1. No właśnie dlatego nie biorę takich uwag do siebie, czasem mam ochotę wejść w dyskusję, bo śmieszy mnie jak ktoś próbuje mi wmówić, że 2-miesięczne dziecko wymusza coś płaczem i w ogóle. Ale trzeba po prostu puścić to mimo uszu 😊 A o purpurowym płaczu sama nigdy wcześniej nie słyszałam i gdyby nie Google to nigdy nie odkryłabym tego pojęcia 😁

      Polubione przez 1 osoba

  7. Na przykładzie moich dzieci mogę powiedzieć, że rutyna i plan to jest coś, co pomaga dziecku czuć się dobrze i bezpiecznie. Dla nas dorosłych może to być nudne, ale ono właśnie to lubi. U nas do tej pory mamy ustalony rytm dnia i dzięki temu nie muszę przypominać o myciu rączek jak wchodzimy do domu, czy wieczornych rytuałach takich jak kolacja, kąpanko, książeczki i spanie. Jedyne co ja bym u Was zmieniała (jesli mogę się wypowiadać) to wyrzuciłabym tę wieczorną drzemkę, bo jest późno. My dążyliśmy do kładzenia dzieci spać o 20 i jak położysz malucha o 19 to nabierze siły na kilka godzin 😉 Może da się ją „przetrzymać”? My też tak zaczynaliśmy i to jakoś właśnie koło 4 mies i udało się. O 19 było kąpanie (jakaś tam zabawa była w wannie), potem wyciszenie i lulu. Dzięki temu zawsze mieliśmy dla siebie czas wieczorami :))
    Trzymam kciuki!

    Polubienie

    1. Czyli jednak sprawdza się to u kogoś jeszcze 😊 No pewnie,że mozesz się wypowiadać – nie wyciągaj pochopnych wniosków z powyższej dyskusji 😀 Kurcze u nas jest taki problem, że mała jak jest „przetrzymana” to potem jest nie do ogarnięcia, to znaczy ja mogłabym to robić, bo prędzej czy później się do tego przyzwyczai, ale nie mam serca patrzeć jak histerycznie płacze, bo nie może sobie poradzić ze zmęczeniem i niczym się jej nie da uspokoić, więc wtedy w grę wchodzi jedynie to, żeby ją tulić i żeby się wypłakała, potem zasypia ze zmęczenia 😞 Chciałabym wdrożyć to w życie i na 100% będę próbować, ale widzę po niej, że po prostu muszę jeszcze trochę odczekać 🤔

      Polubienie

      1. Czytałam kiedyś u kogoś, że właśnie dziecko zasypia już na noc ok. 19, potem jest karmione przez sen ok. 23 i śpi dalej do rana, dla mnie na ten moment to chyba niemożliwe 😐 Wczoraj jak mała nam zasnęła o 21 to obudziła się 10 minut po tym jak ją odłożyłam, więc albo ma tak ustawiony zegar wewnętrzny albo musiałabym jej faktycznie zlikwidować jedną drzemkę… 🤔🤔🤔

        Polubienie

      2. Ja wiem, że to trochę na początku drastyczne. My staraliśmy się maluszka wtedy czymś zająć, ponosić na rękach, coś pokazać, poprzytulać. Nie było tak, że biedulka płakała, a my TV oglądaliśmy 😀
        Może Aga spróbuj powolutku przesuwać granicę drzemki i pójścia spać, czyli np. nie 19 a zacząć o 18.45 i potem nie aktywizować, tylko zająć czymś spokojnym?

        @Sesi, dziewczynki kładliśmy około 20 a wstawały różnie, najwcześniej 7 rano choć był taki moment, przez chyba 2-3 tygodnie, że była to 6.
        To znaczy one się budziły, ale to nie znaczy, że my wstawaliśmy, żeby nie było 😉
        Do tej pory usypiamy je pomiędzy 20 a 20.30, latem trochę później, bo szkoda dnia 😉 Ale to wszystko zmieniało się po 20 razy i musieliśmy pracować nad tym. Warto, nie zrażajcie się, próbujcie tylko nic na siłę. Wiadomo. Muszę napisać posta właśnie o spaniu – temat czeka w kolejce chyba od roku 😀
        Buziaki

        Polubienie

      3. Rozumiem. Ja na obecny stan też nie narzekam, bo drzemka max. do 18. I spać Wiki idzie wtedy między 21-22 i wstaje między 8-9 i dla mnie to jest ok 😊
        Pytam tylko z ciekawości, bo bałam się że napiszesz właśnie ze 5 albo 6, a u nas to by nie zdało egzaminu, bo Wikipedia jak wie budzi to potrzebuje odrazu zainteresowania i budziłaby też nas. A mnie ta pobudka po 8 odpowiadam, bo do pracy na rano wstaje tylko ok. 6 razy w miesiącu, wiec do wczesnego wstawania nie jestem przyzwyczajona. 😊

        Polubienie

      4. No muszę nad tym faktycznie popracować, i tak już odniosłam sukces pod tym kątem, ale jak jeszcze trochę się powyginam to może uda mi się stopniowo przesunąć te pory 😊 Dzięki Izzy 😍

        Polubienie

  8. A, zapomniałam. Nie patrz na inne dzieci, ja widzę po moich, że niby siostry a zobacz każda ma inaczej. Próbuj coś u swojej wypracować i zobacz jak działa. Powodzenia!

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s