Kolejny katar… A nieświadomość prowadzi do zguby.

Kilka dni temu, kiedy zaczynałam tworzyć ten post napisałam, że u nas już wszystko w porządku i że z ogromnym zadowoleniem mogę powiedzieć, że katar się zakończył i jesteśmy już wreszcie wszyscy zdrowi. W poniedziałek jednak katar znów powrócił i jedyne co mi pozostaje to modlić się, aby był to tylko katar i nie przerodził się w nic poważniejszego. I mam ogromną nadzieję, że ten tylko katar nie będzie przebiegał tak drastycznie jak ostatnio (na razie zapowiada się trochę lepiej) oraz że córcia przede wszystkim nie będzie się krztusić i wymiotować na taką skalę jak ostatnim razem, bo oszaleję…

Pod moim postem dotyczącym ostatniego przeziębienia i kataru, który nas dopadł, już w zasadzie po raz kolejny wiele osób przekonywało mnie, albo raczej po prostu bardzo pozytywnie wypowiadało się na temat aspiratora do nosa podłączanego do odkurzacza. Kiedyś jeszcze nie będąc w ciąży słyszałam o takim wynalazku, nie interesowała mnie wtedy ta kwestia i moja jedyna reakcja na fakt samego odkurzacza to delikatnie szyderczy uśmiech 🙂 Pamiętam, że po raz pierwszy temat ten został tutaj poruszony przy okazji opisywania organizowania naszej wyprawki i wtedy (tak samo jak teraz) twierdziłam, że w ogóle to jest niemożliwe i jakieś pokręcone, aby podłączyć odkurzacz do nosa dziecka. I to jeszcze TAK MAŁEGO DZIECKA.
ODKURZACZ.
DO NOSA.
NO MASAKRA.
Potem przeczytałam Wasze opinie (MEGA POZYTYWNE!) i jak już zaczęłam powolutku przekonywać się do tego urządzenia to mąż bardzo szybko sprowadził mnie na ziemię i było po temacie 😁 „Bo jeszcze wyssiemy mózg dziecku tym odkurzaczem” 🙂 No nie ukrywam, że sama miałam takie wyobrażenie…

Temat jednak powrócił w momencie, kiedy nasze dziecko w wieku 3 miesięcy dostało katar, który spływał po gardle i powodował zakrztuszenia, a w konsekwencji wymioty – w początkowej fazie od kilku do kilkunastu razy dziennie… I nie było ważne to czy dziecko leży na plecach, brzuszku czy jest noszone w pozycji pionowej. Po prostu się krztusiło i za każdym razem zwymiotowało to co zdążyło zjeść. Jednym słowem koszmar.

W domu mam ustny aspirator do nosa. Krążą o nim różne opinie, bo oprócz tego, że jest dobry to większość osób twierdzi, że odciągając katar dziecku bardzo łatwo można się nim zarazić (no i to chyba prawda, ponieważ mąż dostał katar po 2 dniach od wykonania tej czynności). Ja będąc jeszcze chora nie byłam do końca przekonana do tego rozwiązania, bo mimo iż pomagało dziecku to bałam się, że to wszystko skończy się tak, że będziemy tak w kółko zarażać siebie nawzajem. No i do tego miałam nieodparte wrażenie, że nie mam wystarczającej siły w płucach, aby dobrze oczyścić nosek dziecku…

Po kilku dniach byłam już trochę przytłoczona sytuacją i czułam się naprawde bezradna patrząc na mały zapchany nosek, trudności w oddychaniu, jedzeniu, spaniu… Wtedy nagle wpadłam na GENIALNY pomysł – jadę po aspirator do odkurzacza 🙂 Serio, niech się dzieje co chce, mąż mi tego nie daruje, ale trudno, to ja siedzę (siedzę 😂) w domu z dzieckiem większość dnia i to ja patrzę jak ona się męczy, więc muszę zrobić wszystko, aby jej pomóc. To nie jest ogromny wydatek, więc jeśli faktycznie się nie sprawdzi to po prostu go wyrzucę i zwrócę honor mężowi.

Pojechałam, zakupiłam, złożyłam według instrukcji, podłączyłam do odkurzacza (o zgrozo 😱) i z ogromną niepewnością i obawą przyłożyłam go najpierw do swojej dłoni. Nastąpiła konsternacja, bo spodziewałam się, że aspirator wciągnie mi skórę z conajmniej połowy powierzchni ręki, a to było takie delikatnie ssące powietrze… Sprawdziłam jeszcze raz czy dobrze go złożyłam i przyłożyłam tym razem do policzka – wszystko ok, ssanie jednostajne, ale naprawdę lekkie.
Przystąpiłam więc do dzieła, zwilżyłam nosek mojej dzidzi, posadziłam ją na moich kolankach, przytrzymałam główkę i przystawiłam aspirator. Kilka sekund przy każdej dziurce i ZROBIONE.

DLACZEGO JA SIĘ NIE DAŁAM NA TO NAMÓWIĆ WCZEŚNIEJ? PRZECIEŻ TO JEST GENIALNE!!! Aspirator jest tak zbudowany, że nie jest w stanie zrobić krzywdy nawet najmłodszemu dziecku – no chyba że rodzic nieostrożnie obchodzi się ze sprzętem. Wiele osób mi o tym mówiło (szczególnie Wy – mamy, do których mam zaufanie!), ale ja do tego wynalazku pełnego zaufania nabrałam dopiero w momencie, kiedy zobaczyłam to na własne oczy i na własnej skórze mogłam to ocenić. Zobaczcie jak nieświadomość potrafi przysłonić nam oczy i zdrowy rozsądek… 🙈

CO NA TO MOJE DZIECKO?
Dziecko na początku nie wiedziało co się dzieje (tak samo zresztą jak przy aspiratorze ustnym), ale w tym przypadku cała operacja przebiega o wiele szybciej i przynosi lepszy efekt, więc po kilku akcjach mała przestała nawet panikować i naprawdę bardzo dzielnie to znosi.

A CO NA TO MÓJ MĄŻ?
Kiedy powiedziałam mu, że jadę zakupić wspomniany aspirator powiedział mi, że on by tego nie robił, ale skoro ja chcę się przekonać to w takim razie ja mam to robić sama, a on nawet nie będzie na to patrzył. Przyznam szczerze, że to zdanie spowodowało, że po raz pierwszy odpaliłam ten aspirator z jeszcze większą obawą, bo jednak byłoby mi o wiele łatwiej gdybym wiedziała, że on też jest do tego przekonany albo przynajmniej udaje, że mnie wspiera… Ale przekonałam się już po pierwszym użyciu i naprawdę przyznaję wszystkim rację – to genialny wynalazek i żałuję, że nie weszłam w jego posiadanie od samego początku. No ale lepiej późno niż wcale 😊

Kolejnego dnia mąż został sam z małą i sam użył odkurzacza. Widziałam, że też się do tego przekonał, jednak nie chciał głośno przyznać mi racji w tej kwestii.

A NA KONIEC TAKA SYTUACJA:
Córcia marudzi, bo ma zapchany nosek. Wzięłam sól morską, zaaplikowałam do noska i zabieram się do roboty. Mąż przerwał i mówi:
– Wiesz co, wstrzymaj się z tym odkurzaczem, bo ja mam wrażenie, że ten ustny jest naprawdę lepszy i że jednak byliśmy w stanie odciągnąć nim więcej wydzieliny… – po czym poszedł do kuchni, wyciągnął z szafki ustny aspirator, włożył ustnik do ust, a z drugiej strony przyłożył palec i wciągnął z całej siły powietrze, aby upewnić się, że faktycznie odkurzacz nie spełnia zadania, albo spełnia je gorzej. Zrobił tak trzy razy, pokiwał głową, powiedział „dobra, nieważne…” i zrezygnowany odłożył go na miejsce.

🙂

 

Życzcie nam szybkiego powrotu do zdrowia 😊

Reklamy

29 uwag do wpisu “Kolejny katar… A nieświadomość prowadzi do zguby.

  1. Faceci… Dopóki nie zobaczą, to nie uwierzą 🙂 Znam to z własnego związku 🙂 Miejmy nadzieję, że wkrótce wszystko wróci do normy, pogoda na dworze się ustabilizuje i choróbska też znikną. Słyszałam o takim sprzęcie, ale z racji tego że nie jestem matką nigdy się nad tym nie zagłębiałam. Co do ustnego aspiratora widziałam kilkakrotnie jak moja bratowa wykonuje taki zabieg swojemu maluchowi i powiem szczerze, że dla mnie było to obrzydliwe, właśnie ze względu na to jak łatwo taką drogą przenoszą się bakterie. Miałam od razu wizję tych wszystkich zarazków, które się tam mnożą. Niezbyt higienicznie to wyglądało, więc ja chyba byłabym za odkurzaczem 😊Pozdrawiam 😊

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hehe mój często nawet mimiką daje wyraźnie znać, że przyznaje się do błędu lub przyznaje mi rację, ale głośno to powiedzieć jest najtrudniej i rzadko się to zdarza, tak jak mówisz – faceci 🙂 Za to czasami potrafi powiedzieć: „Kochanie, dobry miałem pomysł prawda?” 😁 Spoko, dla mnie to też jest przyznanie racji skoro to był jednak mój pomysł 😉
      Co do aspiratora to generalnie ja tego ustnego nie chciałam na początku i zgodziłam się na niego tylko dlatego, że mąż zadeklarował, że to on będzie go „obsługiwał”. No ale wiesz jak to jest w życiu, on pojechał rano do pracy, godzinę później wstała córka i zaczął się dramat ze smarkaniem, krztuszeniem i wymiotowaniem. Więc nawet się nie zastanawiałam tylko po prostu sama to zrobiłam. No ale cieszę się, że jednak udało mi się na tyle otworzyć swoją głowę, aby dopuścić również rozwiązanie z odkurzaczem, bo nie żałuję 😉 Również pozdrawiam 😊

      Polubienie

    1. Ja robię inhalacje z soli fizjologicznej i moim zdaniem jest to bardzo pomocne, bo „rozluźnia” katar i lepiej się oddycha no i też wszystko zaczyna spływać i można to wtedy efektywniej odciągnąć. Ostatnim razem też zakrapiałam nosek solą wg rady naszego pediatry. A Ty czyścisz też zakrapiając w ten sposób czy masz na myśli coś innego?

      Polubienie

      1. zakrapiając to chyba delikatne określenie tego co robię jeśli niemowle ma katar 😉 po nocy staram się zrobić tak, żeby bobasowi sól wylała się druga dziurką 😉

        Polubienie

      2. Ło Jezu, widziałam kiedyś w necie taki filmik jak mama wlewa ok. 2-letniej dziewczynce roztwór strzykawką do jednej dziurki, a drugą wszystko wylatuje 😱 Powiem tak – wygląda to strasznie i ja chyba bałabym się to zrobić (przynajmniej teraz tak myślę), ale sposób jest super. Szacun kochana 🙂

        Polubienie

      3. Takiemu dużemu dziecku wystarcza odkurzacz 😉 malutkie są bardziej problematyczne. Spróbuj – zobaczysz, że będzie lepiej oddychać bo dzięki tej metodzie katar wypływa. Poza tym to sposób szybki i higieniczny i nie ma obaw, że uszkodzę błonę w nosie. Wiadomo, jednak że każdy sposób trzeba stosować z umiarem…

        Polubienie

      4. No tak, ja bym chętnie spróbowała ale strasznie się boje, że mała się tym zakrztusi, bo jednak jest takie ryzyko, że roztwór dostanie się do gardła… Ja jak płukałam sobie zatoki to czasem trochę dostawało się do gardła, tylko że ja jestem już duża i sobie z tym poradzę 😐
        Ale dałaś mi do myślenia 😉

        Polubienie

  2. To może być na początku trochę stresujące dla dzidzi, ale tak jak piszesz – szybko się przyzwyczaja. Przede wszystkim dziecko czuje, że to mu pomaga 🙂
    Tamaluga już powinna sama wydmuchać nos, ale człowiek przyzwyczaja się do lenistwa: Wczoraj przed zaśnięciem mówi „Chiba mam katal. Daś odkuziać? ” 😂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Przyznam szczerze, że też nabyłam ten aspirator pomimo wcześniej negatywnego nastawienia.
    Pierwszy katar był w miarę łagodny, wystarczyła zwykła „gruszka” ale drugi był już bardziej męczący i wówczas zakupiłam katarek plus. Co prawda paczka przyszła, jak już katar minął, ale do higieny noska tez się sprawdza, więc myślę, że i przy katatrze spełnia swoją rolę, chociaż na razie nie mam ochoty się przekonywać do tego.
    Zdrówka Wam życzę 😘

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ja kupiłam katarek plus zaraz przy pierwszym katarze. Moja siostra mówiła że laryngolog u którego była z Małą powiedział że takie zwykłe aspiratory nadają się do codziennego użytku ale w przypadku infekcji odpada, Bo samemu naprawdę ciężko jest dobrze oczyścić nos A właściwie- jest to niemożliwe w takim stopniu jak robi to katarek. A najlepsze jest to że w gruncie rzeczy wszystko odbywa się szybciej i dzidzia też się mniej denerwuje 😀
    Buziaki dla Zosi 😘😘i zdrówka!

    Polubione przez 1 osoba

  5. Duuuuuużo zdrówka!
    My tego odkurzaczowego używamy przy dużym katarze, w takim wodnym zwykle wystarcza nam Haxe. Muszę się przyznać, że kiedy ostatnio wszyscy się dośc mocno pochorowaliśmy, sama sobie przyłożyłam „odkurzaczowy” do nosa i jakież było moje zdziwienie, że potrafi on wyciągnąć więcej, niż jestem w stanie samodzielnie wydmuchać

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wow 🙂 Ja o Haxe też myślałam, ale zdecydowałam się jednak na drastyczny krok (tak mi się wtedy wydawało) i zakupiłam ten odkurzaczowy i jestem baaaardzo zadowolona 🙂 a jeśli chodzi o mnie to zastosowałam ostatnio przy zatokach ten zestaw do płukania nosa i zatok i też dobrze czyści, spoko jest więc można tego też spróbować przy uciążliwym katarze 🙂

      Polubienie

  6. Super, że to napisałaś. Ja podczas kompletowania wyprawki miałam też z tym nie lada problem co kupić… Tradycyjna gruszka wydawała mi się mega nie higieniczna. Aspirator ustny przerażał, że ja mam wciągać te gluty?? No a odkurzacz… podobnie jak Ciebie, przerażał mnie. Ale za namową dwóch koleżanek, które ,,przetestowały wszystko” aż w końcu sięgnęły po ten Katarek, i też były w szoku i złe na siebie, że nie kupiły go od razu.. postanowiłam i ja go kupić. Tak więc po Twoim wpisie również się przekonuję, i nie mam nic innego jak tylko ten właśnie aspirator. Także, jak przyjdzie pierwszy katar to.. będę działać od razu z GRUBEJ RURY 😀

    Polubione przez 1 osoba

    1. I bardzo słusznie, zaoszczędzisz malutkiej męczarni od samego początku (choć życzę Ci, aby nastąpiło to jak najpóźniej 🙂)
      A jak Ty się czujesz? W zasadzie już „za chwilę” będziesz rozpakowana, nie? 😉🤗

      Polubienie

      1. Noo czekam już z niecierpliwością na rozpakowanie 😁 Już mam dość poruszania sie jak 100 letnia babcia.. i ciaglego bólu przy zmianie pozycji i chodzeniu.. mam nadzieję, ze urodze przed terminem. 🙂

        Polubienie

  7. Fajnie, że daliście się namówić. My nie mieliśmy problemu z decyzją, czy kupić, ale oczywiście wypróbowaliśmy najpierw na moim mężu haha. Dzieciaki lubiły ten aspirator, bo odkurzacz wydawał fajne dźwięki, usypiające 😀 Potem nauczyły się smarkać. Dużo zdrówka, nie chorujcie już. Jejku kiedy ta wiosna przyjdzie? U nas w nocy spadł śnieg…

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s