Mam(y) już pół roczku!

Tak – mamy, bo to Ona skończyła już szósty miesiąc życia na naszym świecie, a w tym samym momencie ja skończyłam szósty miesiąc odkąd jestem mamą 😊

Dwa tygodnie temu zmieniłyśmy wózek na spacerówkę. Gondola poszła w odstawkę, bardzo się wahałam i miałam dużo wątpliwości (i sentymentów 😂), bo przecież mała jest jeszcze taka mała i nawet nie próbuje siadać, a ja mam ją już wozić w spacerówce, no i gondola przecież jest taka fajna i wygodna, a w spacerówce moja dzidziajuż nie będzie taką malutką dzidzią… 😉 Ale spróbowałam i teraz nie żałuję – to był znakomity pomysł 😊 Spacerówka ma przecież regulację wysokości oparcia, więc kiedy mała w trakcie spaceru śpi, leży w wózku całkiem płasko, a kiedy nie śpi lub obudzi się w trakcie spaceru, wtedy ustawiam oparcie do pozycji pół-siedzącej i dziecina bawi się zabawkami i ogląda sobie otoczenie. Zatem nareszcie spacery stały się w stu procentach ogromną przyjemnością i w żaden sposób nie są uzależnione od pór drzemek 😊 W takich okolicznościach kiedy jest ładna pogoda zaliczamy dwa spacery dziennie, a czasem zamiast jednego spaceru po prostu wychodzimy na ogród i wspólnie sobie odpoczywamy i relaksujemy się 😊

Sześć miesięcy minęło jak jeden dzień. No może jak tydzień lub kilka tygodni, ale napewno nie jak całe 26 tygodni. Czasami mam wrażenie, że czas ucieka mi między palcami, czego dowodem jest fakt, że „przespałam” niedawno zgłoszenie kupna samochodu w urzędzie skarbowym. Trafiła nam się fajna okazja, więc kupiliśmy nowe auto (nowe dla nas, nie z salonu – żeby było jasne 😁). No i generalnie taki obywatel ma 14 dni kalendarzowych na zgłoszenie w urzędzie tego faktu oraz zapłatę podatku od czynności cywilnoprawnych – potocznie nazywanego podatkiem od wzbogacenia, bo jak kupujesz auto i wydajesz na nie całe swoje oszczędności to znaczy że się wzbogaciłeś 😂. Myślałam już, że będę musiała wyjaśniać na piśmie moje opóźnienie (albo raczej nieogarnięcie) i wyrażać czynny żal, ale na szczęście przespałam ten termin tylko o jeden dzień, a urzędniczka była na tyle miła, że przymknęła na to oko i uspokoiła, że nikt nie będzie czepiał się tak małego spóźnienia – uffff 😉

Mówi się, że życie totalnie się zmienia kiedy na świecie pojawia się dziecko i faktycznie tak jest, bo w zasadzie całe dotychczasowe życie staje na głowie, wszystkie czynności i rytuały trzeba dostosować do tej małej istotki i często zapomina się o przyziemnych sprawach (jak widać powyżej). Owszem, ale w naszym przypadku wszystko zaczyna się już na szczęście normować do tego stopnia, że możemy planować przeróżne rzeczy bez względu na to czy mamy dziecko czy nie. Czasami moja mama nalega, abym nie zabierała wszędzie Zosi, że jest jeszcze malutka i może zawsze zostać z babcią, a my w tym czasie możemy sobie pozałatwiać swoje sprawy. I owszem, czasem ją zostawiam kiedy jadę do lekarza lub w miejsce, gdzie jest tłoczno lub głośno lub kiedy warunki pogodowe są paskudne. Jednak w większości przypadków staramy się zabierać dziecko wszędzie ze sobą, na zakupy spożywcze, do kawiarni, do galerii handlowej – po prostu pakujemy kompletny wózek i gotowe – dziecko ma wygodnie, a przy tym poznaje nowe miejsca i ludzi, a rodzice mogą w tym czasie załatwić swoje sprawy lub zwyczajnie się zrelaksować. I tak jest fajnie, naprawdę nie czuję się w żaden sposób ograniczona. Teraz jest nawet o wiele przyjemniej razem gdzieś sobie wyjść – i mimo, że z małą towarzyszką zakupy i wszelkie wyjścia trwają krócej niż kiedyś to naprawdę jest WSPA-NIA-LE 🤗

Kiedyś znajoma, która jeszcze nie zdecydowała się na dziecko (i wątpliwe, że kiedyś się zdecyduje) powiedziała mi, że „z dzieckiem przecież już nie zrobię wszystkiego co teraz mogę robić” – tak, ale to zależy jakie kto ma priorytety. Dla mnie imprezy nie są najważniejsze, a przynajmniej nie te zakrapiane alkoholem. My spotkanie rodzinne już zaliczyliśmy – było wesoło, momentami bardzo głośno i przede wszystkim w stu procentach na trzeźwo, bo żaden członek imprezy nie pił alkoholu i dało się 🙂 Zosia całkiem dobrze to zniosła, po krótkim czasie zaakceptowała wszystkich i była skłonna pójść na rączki do kogoś innego niż mama i tata 😉 W nocy spała bardzo dobrze, nie odreagowała tego płaczem ani stresem, jedynie spała dłużej niż zwykle, co jest całkowicie zrozumiałe 😉 Dlatego my nigdy nie zrezygnujemy całkowicie z dotychczasowych spotkań, wyjść, rozrywek i spędzania wolnego czasu, po prostu zmodyfikujemy ich formę, aby każdemu było dobrze, ale nadal będziemy je kontynuować 😊

Długo zastanawiałam się czy wyjechać w tym roku na urlop z tak małym dzieckiem.  Do tej pory co roku w lipcu lub sierpniu byliśmy w górach przynajmniej przez tydzień, czasem zdarzało nam się też wyjechać na kilka dni w długie weekendy typu majówka lub Boże Ciało. No ale w tym roku już nie jesteśmy sami i logistyka z taką kruszynką trochę się komplikuje – szczególnie jeśli chodzi o dalekie wycieczki. Ja byłam skłonna wybrać się gdzieś dalej – chociażby na kilka dni, ale mąż mnie trochę sprowadził do parteru i po dłuższej debacie postanowiliśmy jednak w tym roku wyjeżdżać w krótsze trasy na takie wycieczki jednodniowe. Wiem, że przy dłuższej podróży można robić przerwy, postoje i tak dalej, ale w naszym przypadku podróż w góry we dwoje to 8 godzin jazdy samochodem, dodając do nas dorosłych trzeciego malutkiego pasażera należy wziąć pod uwagę dłuższe i częstsze postoje przynajmniej co 2-3 godziny, zatem podróż wydłuża się prawie o drugie tyle… Z kolei niektórzy bardzo namawiają nas na taką wycieczkę, bo podobno najlepiej jest gdzieś pojechać z takim dzieckiem, które jeszcze nie chodzi, bo włożysz je do wózeczka, pójdziesz tam gdzie chcesz i zwiedzisz to co chcesz a dziecko w większości może spać i spędzać czas w wózku – z kolei przy dziecku chodzącym raczej musisz iść tam gdzie ono chce albo przynajmniej nie zrobisz wszystkiego na co masz ochotę, bo dziecko niezawsze może chcieć jeździć w wózku i zawsze może mieć zachcianki, aby pójść / obejrzeć / dotknąć to co ono chce i co mu akurat wpadło w oko. Nie mówię, że trzeba się na to godzić, ale może to wywoływać niepotrzebne konflikty interesów 🙂

No i teraz już sama nie wiem co robić. Dobre jest to, że możemy zdecydować się na wyjazd w ostatniej chwili, bo Zakopane to na szczęście nie jest polskie morze i tam noclegi znajdą się w każdym czasie i nawet z dnia na dzień (wiem z autopsji 😉). Poza tym do tego czasu nasza 6-miesięczna córka będzie miała już 9 miesięcy, więc może wtedy będzie już lepiej znosiła podróże? 🤔🤷‍♀️ A Wy co robicie z urlopami w tym roku? Szykujecie się do jakichś dalszych podróży z najmłodszymi? 👶

Reklamy

31 uwag do wpisu “Mam(y) już pół roczku!

  1. Gratulacje z okazji takiej daty! Co do podróżowania to my mieliśmy do tej pory bardzo dużo jednonoclegowych wyjazdów właśnie w góry najczęściej ale tez zaliczyliśmy 2 tygodniowy wyjazd do mojej rodziny gdzie droga zajęła prawie 1,5 dnia. Nie powiem ze było łatwo, ale nie żałowałam ostatecznie. Jeśli chodzi o jakieś urlopy wypoczynkowe to marzą mi się okrutnie szczególnie nad morzem 😍 Już nawet miałam kombinować by jechać we dwójkę skoro mąż nie może, ale w moim stanie to chyba byłoby ciężkie do zrealizowania no i w sezon będzie coraz bliżej termińu…. Tak że trochę to przeżywam codziennie a dopiero później wszyscy zaczną gdzieś wyjeżdżać to już w ogóle będzie ciężko, ale wiadomo ze są priorytety 😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję Mummy 🤗 Ojej 1,5 dnia w drodze? Nigdy nie namówiłabym na to męża, przynajmniej nie na obecnym etapie 🙆‍♀️ Jak to przetrwaliście? Podejrzewam, że jechaliście w większości nocą, czy nie? Jak długie robiliście postoje, żeby wszyscy odpoczęli i rozprostowali kości? 😉
      Hehe ja mam morze bardzo blisko, w zasadzie godzina drogi i jestem na miejscu, dlatego mnie ciągnie bardziej do gór, tylko że z kolei trasa długa… W Twoim stanie faktycznie lepiej sobie darować takie wyzwania, napewno będzie ciężko jak wszyscy zaczną wyjeżdżać, no ale pomyśl, że za rok sobie odbijecie i to z podwójną siłą, bo będziecie mieli już dwa małe berbecie ❤❤❤

      Polubienie

      1. Dopiero zauważyłam odpowiedz :/
        1,5 dnia w drodze to było tak ze od rana do wieczora z jakimiś przerwami, pózniej nocleg w hotelu i na następny dzień tez pare godzin do południa. No wesoło nie było ale mieliśmy zabawki, regularne posiłki, drzemki i jakoś poszło 😉
        Postoje mieliśmy takie około półgodzinne.
        To ja z kolei mieszkam prawie w górach bo tu juz Beskid Wyspowy, a do Tatr mam z godzinkę ))
        Z tym wyjazdem który mi sie marzył to lipa bo mama mnie nastraszyła ze w 8 miesiącu ciąży być na innym końcu Polski przez tydzień to nie jest najlepszy pomysł i w ogóle… Oj nie wiem jak byśmy musieli ogarnąć wyjazd za rok z 2 maluchami bo dla mnie takie krótkie wyjazdy z jednym to duuuze przedsięwzięcie na ktore nie zawsze mam ochotę i nieraz wole zostać w domu z nasza rutyna ale tez normalnym trybem dnia bez zakłóceń ktore sobie bardzo cenie… Czarno to jakoś wszystko widzę. Jedyne co mnie cieszy ze nie mieszkamy w bloku tylko na wsi w wymarzonym domku z widokiem właśnie na Beskid wiec nie mam na co aż tak strasznie narzekać… Zostalo tylko zrobić porządki na działce żeby było fajne miejsce wypoczynkowe i jakoś przetrwamy ))

        Polubienie

    2. Gdyby mąż mógł z Wami jechać to dlaczego nie. My byliśmy nad morzem jak byłam w 6 miesiącu. Jechaliśmy około 8h. Robiliśmy przerwy, gdy potrzebowałam ja lub Ryś. Nie było źle.

      Polubione przez 1 osoba

  2. Nie tyle szykujemy, co już jesteśmy po😉 Pojechaliśmy nad morze z dwulatkiem i 3 miesięcznym szkrabem. Polecam. Im młodsze dziecko, tym łatwiej. A z jednym to już w ogóle luksus! Jak Ryś był mały, to pierwszą podróż odbyliśmy jak miał niecałe dwa m-ce. Niedaleko ale jednak. A w lipcu planujemy podróż do Francji z dwójką.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Happy Pół Roczku Zosiu! 😀
    Widzisz, jak to leci? Szok, normalnie. Czasami patrzę na Tamalugę i myślę, Boże, przecież wczoraj przywiozłam ją ze szpitala! 😀 A najlepsi są sąsiedzi, jak są w szoku za każdym razem, gdy ją widzą. U was też tak pewnie będzie 🙂
    Ja zawsze powtarzam, że dziecko nie zamyka świata, ale go otwiera. 🙂
    Jeśli czujecie się na siłach, to podróż jak najbardziej!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Leci okrutnie szybko, naprawdę codziennie na nią patrzę i chciałabym zatrzymać czas, żeby się nacieszyć, bo wiem że ona za chwilę będzie już duża, zacznie chodzić i gadać i będzie się z nami kłócić, bo będzie miała swoje zdanie 😉
      Oj tak, to prawda otwiera świat, i oczy rodzicom też otwiera – i w przenośni, bo teraz zupełnie inaczej patrzymy na pewne rzeczy, a dosłownie na przykład otwiera nam je rano kiedy budzi się o 6:30 i gada tak głośno, że nie da się (wy)spać 😁

      Polubione przez 1 osoba

  4. Gratulacje 😍 już pół roku? Szok…
    Co do urlopu, to my w tym roku pełen tydzień nad morzem. Ale jak Wiki miała pół roku to też byliśmy tydzień nad morzem, podróż trochę ponad 4godz. całkiem ok. A nad morzem nosidełko i heja. Wtedy też właśnie zmieniłam wózek na spacerówke, ale wyjątkowo w czasie wyjazdu był nieatrakcyjny dla Wiki, więc gdyby nie nosidełko to byłoby kiepsko. Jednak sam wyjazd bardzo na plus. Więc polecam. 😊

    Polubione przez 1 osoba

    1. Jejku, czytam te Wasze komentarze i każda z Was mówi o takich wyjazdach mega pozytywnie 🤗 Musimy wziąć temat na tapetę i porządnie to przeanalizować 😊 Może faktycznie warto się przemęczyć i wyjechać na dłużej, może sama podróż to pikuś w stosunku do atrakcji i relaksu jaki nas czeka? 😉
      Haha nasze pół roczku minęło tak szybko jak Wasz roczek 🤗🤗🤗

      Polubienie

  5. Jupi 😀😀 taka duża już!!!😀😀 Ty to masz fajnie że Zosia tak łatwo klimatyzuje się w nowym otoczeniu. Mysia lubi bawić się z innymi dziećmi ale dorośli inni niż mama, tata i o dziwo babcia są na nie 🙁 nie pójdzie do nikogo innego na ręce ale może to i wiązać się z lękiem separacyjnym i strachem przed obcymi który pojawia się ok 8m życia. Oczywiście każde dziecko jest inne no ale jak widać moja Mysia jest na nie :((
    Co do wyjazdu na wakacje to my raczej na jakiś weekend wybierzemy się nad morze. I pewnie nie będzie to Łeba którą uwielbiamy bo są tam niemiłosierne tłumy których Mysia nie toleruje ale raczej jakaś spokojniejsza okolica gdzie jeszcze nie byliśmy A można Małą zapakować w wózek i pojechać gdzie się chce 😉😀 rzeczywiście macie zagwozdkę no bo fakt faktem dziecko starsze już nie zawsze będzie chciało jechać w spacerówce .
    A może gdyby tak po drodze w góry zrobić jednodniowy przystanek w jakimś fajnym spokojnym miejscu i następnego dnia jechać w dalszą trasę?

    Polubienie

    1. No u nas przed obcymi też niestety jest strach, tutaj Zosia dała się „oswoić” z całym nowym towarzystwem, ale ogólnie ma tak, że jak tylko traci poczucie bezpieczeństwa (patrz nie ma ramion mamy lub taty) to niestety jest płacz. Na rehabilitacji szczególnie… Nasza pani fizjo to rozumie, mówi że to taki wiek i w ogóle. Ale na przykład druga pani która pracuje na tej samej sali zasugerowała mi, że moje dziecko nie wie co to są inni ludzie i inne dzieci, bo nie powinno aż tak płakać… Masakra.
      No właśnie ta podróż cały czas siedzi w mojej głowie i cały czas nad tym myślę. Bierzemy różne opcje pod uwagę i napewno decyzję musimy podjąć na spokojnie, ale mamy tutaj dużą swobodę że możemy to zrobić nawet w ostatniej chwili, bo w górach noclegi znajdą się zawsze 😉 Także zobaczymy, sama jestem ciekawa co zdecydujemy I JAK TO OGARNIEMY 😁

      Polubienie

      1. Nasza fizjo też mówi że płacz jest normalny i żebym nie zrezygnowała z zajęć. Dziś dostaliśmy nowy zestaw ćwiczeń ale ciężko będzie pracować z nią tym trybem..oby masaże przyniosły jakieś efekty na tę naszą obręcz barkową. Nie przejmuj się tą drugą fizjo, widocznie miała zły dzień 😂i pewnie placz przeszkadzał jej w pracy.. moim zdaniem strach przed obcymi w tym wieku nie jest niczym nienormalnym. Dziwnym byłoby gdyby dziecko w ogóle w żaden sposób nie reagowało na obcych.

        Polubienie

      1. Ja bylam przerażona bedac w ciąży i jak pierwszy raz jechalismy do miasta-zarejestrowac Izunie. Bosh ubranie i spakowanie dziecka bylo jak wyprawa ba ksiezyc. A teraz luz. Boje sie tylko tego samolotu – zmiany cisnienia dzieci roznie znosza.

        Polubienie

      2. Chyba lepiej jak dziecko nie śpi w trakcie startu a potem obniżania i lądowania. Kiedyś jak leciałam właśnie do UK byłam tak zmęczona że zasnęłam zaraz po starcie i obudziłam się dopiero po lądowaniu jak samolot dotknął kołami lotniska. Ucho bolało mnie tak że myślałam że zniosę jajo… Przestało boleć dopiero jak się obudziłam rano na drugi dzień.
        Kiedyś takie malutkie dziecko tak strasznie płakało w samolocie po wylądowaniu, podejrzewam że miało to samo co ja wtedy od zmiany ciśnienia. Ja kiedyś czytałam, że najlepiej jak w trakcie zmiany ciśnienia dziecko coś pije (mleko, woda, soczek), bo wtedy od przełykania ciśnienie tak na nie nie działa i dużo lepiej to znosi, jak Izunia będzie miała 4,5 miesiąca to akurat będziesz mogła już jej podać do picia coś innego niż mleko więc jak nie będzie głodna to nie będzie problemu, dostanie pić i będzie dobrze 😊

        Polubienie

  6. Myślę, że to kwestia dobrej organizacji i przemyślenia. Z dzieckiem odpadają wypady na spontanie, no bo trzeba odpowiednią kwaterę znaleźć i obmyślić plan podróży, ale znam ludzi którzy z trzymiesięcznymi maluchami wyruszali w podróż. To cudowne, że spędzacie cały swój czas z maluchem, w końcu posiadanie dziecka to świadoma decyzja obojga dorosłych ludzi. Decydując się na to trzeba zdawać sobie sprawę, że dziecko całkiem przeorganizuje nasze życie. I nie postrzegać tego jako ograniczenie, ale jako nowy etap, po prostu coś się zmienia i trzeba się do tego dostosować. Bardzo mi się podoba Wasze podejście, że nie traktujecie dziecka jako przeszkody w spędzaniu czasu wolnego. Eh.. Jak ja już bym tak chciała! 🙂 Dużo zdrówka i radości dla Was i malutkiej 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Wiesz, nasze życie było już w pewnym momencie poukładane i przewidywalne aż (za przeproszeniem) do obrzygania 😐 I my oprócz tego że naprawdę bardzo chcieliśmy mieć dziecko to brakowało nam takiego rozgardiaszu i braku organizacji, tęskniliśmy za tym, żeby w końcu nasze życie stanęło na głowie, więc mamy co chcieliśmy 😁 I jakoś to ogarniamy 😉 Więc może faktycznie zrobimy sobie jeszcze dodatkową atrakcję i wybierzemy się gdzieś dalej na wakacje 😜
      Dziękujemy i dla Was również wszystkiego dobrego 🤗

      Polubienie

  7. 1. Wszystkiego najlepszego – Zosiu i Mamusiu Zosi 😉
    2. Mamusiu Zosiulca wyluzuj – Twój strach jest naturalny, nie ma się co czaić, obawy przed nowym środowiskiem i reakcją dziecka na nowość – taki los, jako matka będziesz się co dnia czegoś bała, a jak zobaczysz, że w środku dnia żłobek do Ciebie dzwoni – zawał murowany….
    3. Wyjazd z małym jest o tyle fajny, że małe małe nie dyskutuje – no wiesz, nie krzyknie na całą knajpę, że obiad jest ohydny i w życiu tego nie zje, fuj; nie skręci nagle w stronę jezdni; nie zażąda kolorowego pisaka w kształcie ciupagi…
    4. Zapomnij, że na wyjeździe odpoczniesz. Ale będzie fajnie!
    …ps to kwestia wieku i charakteru – a niby dlaczego Zosia ma wszystkich lubić? Przecież nie wszyscy na to zasługują.

    Polubienie

    1. 1. Dziękujemy! 😀
      2. Pozostaje się tylko uśmiechnąć przytakując 😉
      3. i 4. A na wyjeździe z pewnością nie wypocznę, pewnie nawet jeszcze bardziej się zmęczę, ale będzie fajnie – oj taaaaak 😁
      PS. Mądrze, naprawdę mądrze podsumowane 🤗 Ale wkurza to, że niektórzy ludzie tego nie rozumieją 😐

      Polubienie

  8. Gratulacje! 🙂
    Nasz Lolo też już półroczny jak zapewne wiesz ;))
    Co do ograniczeń – nie wierzę w to. Tak, jest więcej zachodu ale z dzieckiem można robić praktycznie wszystko.
    Co do wakacji – Bob miał miesiąc jak był z nami na Gubałówce, więc się nie przejmuj. Kiedy miał pół roku zwiedzaliśmy z nim w nosidełku kopalnie na Śląsku i Błędne Skały 🙂
    Cmok :*

    Polubione przez 1 osoba

  9. No to i ja dorzucę swoje życzenia, trochę spóźnione, ale ciotka Klotka poprawi się na roczek i złoży na czas 😀
    Kiedy byłam mała, pamiętam, że jak byłam z moją mamą byłyśmy na spacerze i ona kogoś spotkała znajomego, który komentował „jaka to ja już duża jestem” to moja mama zawsze odpowiadała, że „tak, to dzieci rosną, nie my się starzejemy” Strasznie mnie to jakoś wtedy wkurzało, nie wiem czemu, ale dziś wiem co miała na myśli 😉 Po dzieciakach widać ten upływający czas. I kiedy to minęło?

    My jeździliśmy od samego początku, kiedy Elsa skończyła rok byliśmy we Włoszech (1200km autem) za rok jechaliśmy już z dwójką. Myślę, że dzięki temu dziś jazda im nie przeszkadza, jak same mówią kochają podróżować :)) Właśnie zrobiliśmy 4700km, bez problemu, choć jak dojechaliśmy to trochę zachowywały się jak zwierzęta wypuszczone z klatki haha tyle energii miały nagromadzonej ; ) no bo tylko tyle co wybiegały się na parkingach, na placu zabaw.

    Ja zawsze mówię tak, że z dzieckiem można robić wszystko, tylko trochę inaczej 😉
    buziaki

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ja też jestem tego zdania i bardzo bym chciała, żeby nasze życie tak wyglądało, bo nigdy nie miałam w głowie takich myśli, że dziecko w jakikolwiek sposób mnie/nas ograniczy. Napewno wiele zmieni, ale napewno nie ograniczy 😊
      Oj tak, po dzieciach najbardziej widać jak czas upływa, mało tego widać jak SZYBKO upływa 😉 Pamiętam jak byłam nastolatką i moja mama mówiła wtedy, że przy mnie wygląda jeszcze dojrzalej niż normalnie, szczególnie kiedy robiłyśmy sobie zdjęcie twarz przy twarzy, wtedy jakoś mało to do mnie przemawiało, a dziś sama dostrzegam różne mankamenty na swojej buzi, więc również i ja pewnego dnia tak powiem do Zosiuli 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s