Gadanie do słupa, jedzenie i wózek

Powiem to po raz kolejny (i z pewnością nie ostatni), ale czas pędzi jak szalony. Na naszym liczniku już prawie 9 miesięcy. Jak pomyślę sobie, że za 3 miesiące będę organizować roczek to jestem w jeszcze większym szoku 😉 Dwie dolne jedynki mamy już na wierzchu, widać je nawet delikatnie przy przypływie wielkich radości, więc jeszcze chwila i uśmiech nie będzie już bezzębny ;)) Trwało to ponad 2 tygodnie i Zosi naprawdę nie było lekko, ale na szczęście to już za nami. Może kolejne ząbki nas (wszystkich) trochę oszczędzą 😉

Moja dziecina już pięknie czworakuje, jak tylko opanowała siadanie tak ruszyła do przodu i z dnia na dzień tak namiętnie szkoliła tę umiejętność, że teraz nie ma dla niej miejsca nie do zdobycia, a odgłos klapania małych rączek o podłogę jest po prostu przesłodki 😁 Oczywiście testuje naszą cierpliwość i robi to bardzo świadomie, bo jak już wie, że czegoś jej nie wolno to w dalszym ciągu to robi, z tą różnicą, że patrzy nam prosto w oczy i się śmieje 😁 Ciężko utrzymać powagę, bo to jest takie urocze, ale cóż, trzeba tłumaczyć i powtarzać do upadłego. Naprawdę do upadłego, czasem nawet kilkaset razy na godzinę 😁

2817

Kontakty mam już wszystkie zabezpieczone, jak również wszelkie narożniki i kanty, które mogłyby stworzyć zagrożenie. Zastanawiam się jedynie co zrobić z szufladami, których jeszcze nie rozpracowała 😉 Wiele osób mówi mi, że powinnam je również zabezpieczyć przed otwieraniem małymi rączkami, ale ja chyba przełożę wszystkie potencjalnie niebezpieczne przedmioty gdzieś wyżej i szuflady pozostawię w zasięgu dziecka. Nie chcę wszystkiego przed nią zamykać. Zobaczymy jak w ogóle będzie się do nich zabierać 😉

A oprócz tego sukces! Jakoś tak to wszystko zbiegło się w jednym czasie i to pewnie dlatego tak nie mogę ogarnąć tego, że ten czas tak ucieka. Ale wracając – moja malutka w końcu zakumała o co chodzi w jedzeniu, tzn. że trzeba je przeżuwać 🤗 I choć jest jeszcze bardzo nieidealnie to Zosia nie je już gładkich papek ze słoiczków a je w zasadzie już wszystko to co my – pogniecione i mniej lub bardziej rozdrobnione, ale to samo 😊 I to też przyszło jej tak z dnia na dzień, po prostu dałam jej posmakować mój makaron, który akurat jadłam na obiad, a jakie było moje zdziwienie jak ona go przeżuła i połknęła 😁 Widać potrzebowała dużo więcej czasu niż inne dzieci, ale i tak jestem z niej taka dumna 😊😊😊

Dokładnie rok temu kompletowalismy wyprawkę dla dziecka. Pamiętam jak chodziłam z brzuszkiem po sklepie i wybierałam te wszystkie malutkie ubranka, pieluszki, pościele… I analizowałam 😁 O losie, ile ja czasu spędziłam na tym, aby wybrać dobre łóżeczko, wózek czy jak jakpraktyczniej zorganizować komodę w pokoju dziecka. A dziś? Dziś łóżeczko i tak mam poobkładane z każdej strony ochraniaczami, wózek już najchętniej bym zmieniła na inny a z mojej organizacji komody pozostała jedynie komoda 😂

Hehe no właśnie – i znów zderzenie na poziomie plany a rzeczywistość 😉 Co do komody to chyba nie muszę tłumaczyć, że na początku zawsze jest porządek. A później jest życie… 😁 Jeśli chodzi o łóżeczko to faktycznie ochraniacze mam dosłownie z każdej strony. I tak często (w zasadzie każdej nocy i ranka) obserwuję moją córkę i mam poważne podejrzenie, że posiada ona w mózgu jakiś celownik, który jest zafiksowany na szczebelki 😁 Serio, w nocy może rzadziej, bo senjest głęboki i dziecko mniej się wierci, ale nad ranem, kiedy zaczyna się kręcenie co chwilę słyszę uderzenie, raz z jednej, a raz z drugiej strony łóżeczka. Aż w końcu uderzenie na tyle zaboli lub denerwuje, że młoda zaczyna płakać. Dlatego zorganizowałam ochraniacz na każdy bok łóżeczka i nic już nie boli i nie denerwuje😊

Wózek. Pamiętam jak pisałam post o wózku i wspomniałam tam, że przywiązuje do tego wyboru tak dużą wagę, bo wiem, że będę korzystać z niego przynajmniej 2 lata. Dziś kiedy mam gdzieś wyjść z małą (a zawsze na miasto zabieram cały wózek) to po prostu chce mi się śmiać z samej siebie 😁 Mam już plan, aby za ok. 2 miesiące sprzedać obecny egzemplarz komuś, kto myśli tak jak ja kiedyś, a potem kupię mniejszą, kompaktową, typową spacerówkę, którą składa się i rozkłada jedną ręką i która przede wszystkim jest lżejsza. Mam już nawet kilka typów, więc pewnie za kilkanaście tygodni powiem Wam na co się zdecydowałam 😊

No właśnie a’propos wózków…
Tyle się o tym trąbi, wszędzie w internecie artykuły, zdjęcia, na facebooku co chwilę widzę udostępniane ostrzeżenia, aby nie przegrzewać dzieci w wózkach i nie „zamykać” im dopływu powietrza w wózku poprzez wieszanie wszelkiego rodzaju pieluszek… i co? I jadę sobie z Zosią samochodem przez miasto, patrzę, a tam idzie chodnikiem młoda mama w długiej zwiewnej sukience na krótki rękaw (bo ciepło było) i ma zawieszony na budce KOC! Nie pieluchę tylko koc, który robił dziecku cień… Gdybym mogła naprawdę zatrzymałabym się i chyba zwróciłabym jej uwagę, ale akurat jechałam taką drogą, że nie było opcji żadnego zjazdu… Ja rozumiem to, że wszyscy chcemy jak najlepiej dla naszych dzieci, że taka mała dzidzia wzbudza w nas ciepłe uczucia i chęć zaopiekowania się nim, dlatego każdy ma ochotę je opatulić, aby było mu milutko i przytulnie, ale przegrzanie jest o wiele gorsze od przemarznięcia i wbrew pozorom o wiele łatwiej wtedy o infekcję. Ja sama na początku miałam ogromny problem z doborem ubrania dla dziecka, bo mimo, że ubrałam je ciepło to zawsze chciałam włożyć do wózka coś „dodatkowego” – a to kołderka, a to śpiworek, a to koc. I przyznaję, że musiałam się tego po prostu nauczyć i teraz wyznaję prostą zasadę – dziecko jest malutkie, ale w dalszym ciagu to taki sam człowiek jak my, więc ubieram je tak samo jak siebie. Wyjątek stanowi bardzo słoneczna pogoda, kiedy to nakrywam głowę maluszka oraz wietrzna pogoda, kiedy zakładam na główkę cienką chustkę lub czapeczkę. I tego się trzymam (nawet wtedy kiedy babcia w upalny dzień nakłania mnie do założenia dziecku skarpetek ;))

14 uwag do wpisu “Gadanie do słupa, jedzenie i wózek

  1. U nas jutro pół roku i dziś pokazał się pierwszy ząbek 😊 i Rudzik popróbował awokado. Nie posmakowało 😁Coś czuję, że z rozszerzeniem diety nie będzie tak łatwo jak u Rysia…Cały czas najlepsza jest pierś. Z tym, że mi to pasuje, więc się nie spieszę.
    Co do wózka, doskonale Cię rozumiem. Gdyby nie to, że miałam gondolę po Rysiu, kupiłabym albo używaną, i potem wypasioną spacerówkę, albo od razu spacerówkę, do której można dokupić gondolę, np. Joie.
    Kupiłam spacerówkę Joie Litetrax i do miasta jeżdżę już tylko z nią, nie biorę tej z zestawu. Albo chustę kółkową, i to jest chyba najlepsze rozwiązanie.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nie ma jak u mamy kochana, korzystajcie z tej bliskości i wszystko na spokojnie 😊
      Oj tak, sama ostatnio przez chwilę zastanawiałam się nad porządnym nosidłem, a zainspirowała mnie do tego pewna pani na zakupach, która właśnie w nosidle miała śpiącego maluszka a sama spokojnie pakowała sobie pieczywo 😉 Tylko że ja też aż tak często i aż tak dużo czasu nie spędzam na mieście, więc dla mnie np. chyba bardziej praktyczny okazałby się jednak wózek. Tylko czekam jeszcze „chwilę” aż moja dzidzia podrośnie i dojrzeje do tego, aby mnie nie widzieć (ja chyna też muszę do tego dojrzeć 😉😁) A jak Rudzik radzi sobie z jeżdżeniem przodem do świata i „niewidzeniem” Ciebie? Bo Litetrax chyba nie ma obracanego siedziska?

      Polubienie

      1. Nie ma i faktycznie jest to mały problem, ale po prostu jak słyszę i widzę, że się niepokoi, to mu się pokazuję. Ten wózek mamy na krótkie wypady do miasta, typu lekarz itp. U nas na wsi ciągle biorę albo gondolę, albo spacerówkę z zestawu i wtedy jeździ przodem do mnie. Często też korzystamy z chust, bo Rudzik to przytulak i generalnie lubi być blisko, wózki nie bardzo mu się podobają 😉W chuście najczęściej zasypia po kilku minutach marszu 😊

        Polubienie

  2. U nas było podobnie z jedzeniem:) chyba już Ci pisałam, że u nas ta gotowość do jedzenia pokarmów nie rozdrobnionych pojawiła się dopiero gdy sama usiadła. I także była to wielka radość dla mnie 😁😁 praktycznie pożegnaliśmy słoiczki, ale mamy cały czas zapas na wypadek gdy mamy dzień w rozjazdach i nie zdążę nic zrobić na obiad.
    Z tym roczkiem to jest trochę zamieszania i trzeba mieć dobrą organizację pracy gdy robi się taką imprezę w domu (jak my). No i trzeba mieć koncepcję na strojenie domu, ciuszki dla królewny i tort😊. Trochę jest kombinowania aby wszystko się ze sobą komponowało ale myślę że efekt będzie 😊😊

    Polubienie

    1. No i jak widać po prostu każdy maluszek ma swój czas i nie da się tego przyspieszyć 😊 Jak to się mówi „trawa nie rośnie szybciej gdy się za nią ciągnie” 😉
      Z roczku koniecznie musisz mi potem pokazać zdjęcia 😍 Ja mam cichą koncepcję na wystrój w stylu Myszki Minnie, co prawda impreza będzie mała na kilkanaście osób, ale potem będzie super pamiątka chociażby w postaci zdjęć 😊❤

      Polubienie

      1. Na pewno wyśle Ci jak to wyglądało😁 u nas motywem będą kwiaty które zdobią imię na torcie który Ci wysłałam. Mam taką metryczkę, serwetki, pudełka na ciasto dla gości no A dziewczynka która siedzi na torcie to nasza gwiazdeczka-spodniczka i wianek będą pasować. No i oczywiście balony z helem 😍😍😍
        Stworzyłam też girlandę że zdjęć z każdego miesiąca którą powieszę w oknie. Powiem Ci że girlandę prezentuje się pięknie (zdjęcia w formacie 13×18 bo mniejsze nie robiłyby efektu).
        Z Minnie na pewno będziesz miała duże pole do popisu bo tego jest naprawdę dużo 😁😁😁

        Polubione przez 1 osoba

  3. Hehe, pamiętam twoją komodę 😀
    Co do przegrzewania to nawet Tomek jest na to wyczulony i też ostatnio babce zwrócił uwagę.
    Tamaluga bardzo długo miała ochraniacze w łóżeczku, bo też miała tendencję do obijania się o szczebelki. Mało tego – do tej pory ma w swoim „dorosłym” łóżeczku – okładam boki kocami, bo ciągle przez sen się uderza.
    Któregoś wieczoru , gdy miała właśnie 8 – 9 miesięcy, wyjątkowo długo nie mogła zasnąć. Przewalała się, jęczała do siebie i trwało to z dobrych kilka minut. Nagle usiadła, i celowo (tak to przynajmniej wyglądało) przywaliła głową w szczebelki – padła i zasnęła. Hahaha! Umarliśmy!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Ooo to moja robi podobnie z tym „padaniem”, tylko że ona zasypia w naszym łóżku, bo u nas jest dużo miejsca na przewalanie się przed snem, no i odkąd nauczyła się samodzielnie siedzieć to oczywiście wszystko musi robić na siedząco, więc niestety dotyczy to również zasypiania 😂 Wyobraź sobie, że kiedy jest już prawie nieprzytomna to tak długo podnosi się i siada aż ze zmęczenia padnie po raz ostatni i już się nie podniesie 😂😂😂

      Polubione przez 1 osoba

  4. Czas leci bardzo szybko… Moja Ola ma już roczek. Od jakiegoś czasu stoi chodzi przy meblach i potrafi wstać i stać sama bez pomocy przez chwilę… A najwięcej zabawy jest, kiedy dziecko zaczyna stawiać pierwsze kroki… Pozdrawiam 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. …zabawy i latania, bo przecież trzeba cały czas uważać, żeby gdzieś się nie poobijało… choć przed każdym upadkiem i tak nie jesteś w stanie dziecka uchronić 🤷‍♀️ Bardzo szybko ten czas leci, pamiętam jak jeszcze niedawno pisałaś o pierwszych miesiącach jej życia, a tu już roczek 🙂😘

      Polubione przez 1 osoba

  5. Dawno mnie tu nie było.
    Och tak plany a rzeczywistość. Znam to bardzo dobrze.
    A jeśli chodzi o jedzenie, zęby, inne umiejętności. Ja już chyba się nauczyłam, że wszystko w swoim czasie i tempie i często właśnie z dnia na dzień. U nas było podobnie 😉
    Powodzenia w wyborze spacerówki. Nie łatwy temat, ale po posiadaniu 2w1, 3w1 to człowiek już wie czego szuka 😊

    Polubione przez 1 osoba

  6. Hahah z wózkiem mam to samo! Ale oprócz jakichś tam zachcianek to po prostu no nie miałam doświadczenia z tymi wózkami… Ale no po za momentami gdy trzeba dziada pakować do samochodu to go uwielbiam, super się prowadzi, i jest wygodny i w dalszym ciągu mi się podoba – nawet ludzie na ulicy chwalą. I o ile ja to może i bym się pokusiła na wymianę dla wygody, o tyle mój mąż wiem, że w takiej kwestii włączy swojego centusia 😀 Bo taki sobie wybrałam, to mam i działa to działa, nie będziemy kupować nowego.. 😛 A, że jeśli gdzieś jedziemy, to razem, wiec on pakuje wózek i już 😛 Heh. Inna sprawa z krzesełkiem do karmienia… Bo z tym dziadem już ja się głownie musiałam męczyć – ale to napiszę jurto może post.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s