Wakacyjna pogoda i zdziwko w kolejce

Ostatnio byłam w galerii, wpadłam głównie po jakieś drobiazgi, a w tym skarpetki dla Zosi, bo ostatnio mam wrażenie że w ciągu dwóch tygodni wyrosła z wszystkich, które posiada 😉 Zwiedziłam więc kilka sieciowych sklepów z odzieżą dziecięcą i nie znalazłam nic, co by mnie interesowało. A interesowały mnie skarpetki, które:

1. Mają system antypoślizgowy, bo moje dziecię staje samodzielnie na nogach gdzie i kiedy się tylko da

2. Tzw. stopki (nie są podkolanówkami, bo w lato w takich jest za gorąco)

3. Są ładne

Zaszłam do jednego sklepu, potem drugiego, trzeciego – i nic. Bo jak skarpetki były antypoślizgowe to były nieładne, jak były ładne to nie były antypoślizgowe, a jak były antypoślizgowe i ładne to nie było rozmiaru 🤷‍♀️ A przepraszam – znalazłam takie, które spełniały wszystkie kryteria, ale były wykonane z frotte, więc wg mnie zdecydowanie za grube na teraz. No więc zdesperowana poszłam do ostatniego sklepu – sieciówka, dwa poziomy. Weszłam do sklepu akurat na pierwszym piętrze, obejrzałam asortyment i ręce mi opadły. Nie było nic, co mogłabym kupić Zosi NA TERAZ. Generalnie historia ta sama co wyżej. No więc udałam się w stronę zejścia na parter, stwierdziłam że po prostu zamówię coś w internecie – mimo że tego nie chciałam, bo wolałam jednak dotknąć to co kupuję.

Schodzę schodami na niższy poziom, aby udać się do wyjścia. W przeciwnym kierunku wchodziła akurat pośpiesznie młoda, około 20-letnia dziewczyna. Ja zamyślona jak zwykle toczę się powoli w dół, no i kiedy już obie byłyśmy mniej-więcej na tym samym poziomie, dziewczyna potknęła się i koncertowo wyłożyła się tuż pod moimi nogami. Najpierw wyrwana z otchłani mojej wyobraźni przestraszyłam się i zapytałam czy wszystko z nią w porządku. Ona tylko przytaknęła po cichu i z pośpiechem (oraz burakiem na twarzy) otrzepała się i pobiegła do góry (trochę się martwiłam, bo zasuwała tak szybko, że już się bałam, że za chwilę znów upadnie…). Kiedy ona uciekła, ja odwróciłam się i pokonując ostatnie stopnie zaczęłam śmiać się sama do siebie, no po prostu nie mogłam wytrzymać żeby się nie śmiać. Ale nie śmiałam się absolutnie z niej, bo faktycznie mogła stać się jej jakaś krzywda. Po prostu ta cała sytuacja mnie tak rozbawiła. No i skończyłam się śmiać dopiero na parkingu. A potem znów śmiałam się w domu, kiedy opowiadałam o tym mężowi 😁

Jak już jesteśmy przy temacie sklepów i zakupów to muszę Wam opowiedzieć o sytuacji, w której ostatnio MIMOWOLNIE brałam udział. Stałam w kolejce do kasy, przede mną mama z około 2-letnią dziewczynką w wózku, za mną nikogo nie było. Pani miała dość duże zakupy i trwało to wszystko na tyle długo, że mała zaczęła się niecierpliwić i za wszelką cenę próbowała wyjść z wózka, a kiedy jej się to nie udawało zaczynała płakać. Ja stałam sobie za nimi, ale byłam akurat zajęta czymś innym i generalnie nie zwracałam na nich zbytniej uwagi.

Mama kilka razy zwróciła jej uwagę, ale kiedy to nic nie pomagało spojrzała na córkę złowieszczym wzrokiem i ze zdenerwowaniem powiedziała: „Uspokój się wreszcie, bo już tu pani stoi i cię stąd zabierze!” I powiem Wam, że mnie dosłownie wryło. Tak jak zawsze potrafię coś odpowiedzieć tak wtedy po prostu zostałam zaskoczona znienacka i zapomniałam języka w buzi. Dziewczynka spojrzała na mnie z takim strachem zmieszanym z niepewnością, że oprzytomniałam, powiedziałam dziewczynce, żeby się nie martwiła, bo ja nie zabieram cudzych dzieci i rzuciłam gardzące spojrzenie na matkę. Pomijam już fakt, że przy takim stwierdzeniu sama poczułam się jak jakiś postrach dzieci… Matka raczej nie była zadowolona z tego, że zburzyłam jej plan na zastraszenie dziecka, ale mam to gdzieś. Jak można w ogóle tak głupio gadać…

3989103

A co słychać u nas? Ostatnio pogoda bardzo dopisuje, więc mimo, że mój mąż nie ma już urlopu staramy się korzystać i robić w weekendy różne ciekawe rzeczy. Uwielbiamy zabierać Zosię nad morze i jezioro, nasze dziecko (jak każde w sumie 😉) wręcz wyrywa się do wody, a po całej zabawie jest tak zmęczone, że zasypia na siedząco 😁 Zosia raczkuje już na poziomie zaawansowanym, a dodatkowo wstaje przy każdej możliwej okazji i przemieszcza się trzymając się mebli – i widać, że sprawia jej to ogromną radochę, bo przy tym śmieje się i krzyczy z radości 😊 Pamiętam jak się niepotrzebnie martwiłam, że mała ma asymetrię i że rozwija się „z opóźnieniem”, bo jakiś „specjalista” mi tak powiedział… Potem kombinowanie, czytanie, fizjoterapia, Bobath, Vojta, Srojta… 😳 A dziś? Młoda od kilku miesięcy tak sunie do przodu, że ja nie zdążę przyzwyczaić się do jednej nowej umiejętności, a ona znów ćwiczy coś nowego. Bardzo mocno kocham tego mojego małego człowieczka, bardzo cieszę się, że jest zdrowy i pogodny i muszę przyznać, że nie wyobrażam sobie bez niego życia. To fakt, że po porodzie to uczucie do noworodka eksploduje i zalewa nas fala miłości, jednak potem z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień, z miesiąca na miesiąc to uczucie cały czas rośnie i nawet jak dziś wydaje mi się, że kocham bardziej niż wczoraj i że już bardziej się nie da, to jutro i tak kocham jeszcze mocniej ❤😊

20190826_105633.jpg

Reklamy

25 uwag do wpisu “Wakacyjna pogoda i zdziwko w kolejce

  1. Oj tak ja mam ten sam problem na zakupach.. Szukam czegoś konkretnego, co wyobraziłam sobie że muszę mieć, ale w żadnym sklepie tego nie ma. Mam wrażenie, że w ogóle sklepy nie nadążają za zmianami klimatycznymi.. Za oknem 32 stopnie w cieniu a w galeriach na wieszakach płaszcze jesienne…A co do takich matek, ja również często się spotykam z takimi zachowaniami w sklepach, marketach. Co prawda mną nikt dziecka nie straszył jeszcze ale widzę czasem jak matka traci cierpliwość i krzyczy na dziecko, by się uspokoiło. Wiadomo, z perspektywy innej osoby to nie wygląda fajnie, ale każdy jest człowiekiem. Cudowne to Twoje maleństwo, pozdrawiam serdecznie 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Tak, masz rację, matka to też człowiek, każdy ma prawo stracić cierpliwość, mieć gorszy dzień czy cokolwiek i każdemu może się zdarzyć podnieść głos czy krzyknąć, a szczególnie rozumie to inna matka która też się zderzyła z tym problemem, ale akurat takie straszenie uważam za delikatnie mówiąc nierozsądne.
      No wiesz, w sumie poszczególne kolekcje zaplanowane są z jakimś wyprzedzeniem, a pogodę ciężko przewidzieć czasem nawet z dnia na dzień, a co dopiero z tygodnia na tydzień czy miesiąc… 🤷‍♀️ Dlatego tutaj przewagę mają sklepy online, gdzie zawsze uda się znaleźć pożądaną rzecz 😉
      Dziękuję kochana i również pozdrawiam 😊

      Polubienie

  2. Słuchaj, ja przeżyłam właśnie jakieś deja vu… Już gdzieś o tej sytuacji na schodach czytałam! I to niedawno… Normalnie zwariowałam teraz.
    Pięknie piszesz w ostatnim zdaniu 😘 💗
    Co do straszenia dziecka innymi ludźmi to oczywiście nie popieram. Niemniej, jestem w stanie zrozumieć stan desperackiej rozpaczy i brak pomysłów 😂 Ale to tak raczej po dłuższym bezustannym i nieuzasadnionym wyciu, raczej nie przy frustracji, że nie można wyjść z wózka.
    Buziaki dla was 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Haha u Ciebie o tym napisałam ostatnio 😁😁😁
      No nie wiem, wychodzi na to, że to chybaja jestem z kosmosu i mam za mało doświadczenia jako matka skoro mam taki pogląd 😂 No ja rozumiem oczywiście desperację, brak mocy i w ogóle i powinnam to w sumie dopisać tam w poście, ale no jakoś argument „bo cię pani albo pan zabierze” do mnie nie przemawia 🙆‍♀️ Nie wiem co ja bym zrobiła/lub co kiedyś zrobię, bo napewno nie ominie mnie to i nie raz zderzę się z histerią własnego dziecka w sklepie, no ale mam nadzieję, że przyjdzie mo do głowy jakiś inny pomysł 😜
      PS. Dziękuję 😘 Sama jestem pod wrażeniem mojego ostatniego zdania 😊❤

      Polubienie

  3. Jezuuuuu! No faktycznie! Dziękuję ci! Bo już myślałam, że postradałam zmysły do końca 😀
    Nie, oczywiście że taki argument jest co najmniej niestosowny i sama nigdy nie użyłam (ani też „bo sobie pójdę i cię tu zostawię” czy temu podobne). Ja tylko jestem w stanie zrozumieć ten stan, na granicy płaczu, gdy robisz dobrą minę do złej gry, a jedyne o czym marzysz, to posadzić dzieciaka na taśmie, żeby go pani kasjerka wypikała w tego pampersa! 😂😂😂

    Polubione przez 1 osoba

    1. Olitoria ja myślałam, że żartujesz z tymi schodami 🤣🤣🤣
      Tak, czasem faktycznie widać po takiej mamie, że robi tą tzw. dobrą minę i starają się nie pokazać swojego stresu. Ciekawe wyzwania mnie czekają 😛🙆‍♀️😂

      Polubienie

  4. A wiesz, że nie mogę znaleźć takich właśnie skarpet dla Lola?! Dokładnie ta sama historia!
    A na schodach też się niedawno wywaliłam. Znaczy nie na schodach. Na ruchomej podłodze. Pisałam o tym. Bosz…współczuję jej, stłuczenia bolą! 😀
    Pozdrawiam Was! Go, Zosia! :*

    Polubione przez 1 osoba

    1. Hehe ja skarpety kupiłam przez neta i choć są trochę dłuższe niż tzw. stopki to są rewelacyjne, po prostu podwijam je na nóżce i jest git, jak będziesz potrzebować to wyśle Ci linka 😁😁😁

      Polubienie

  5. Przypomniałam sobie jak kupiłam dla Elsy „skarpety do raczkowania” – ściągała je po 2 minutach i zapylała na bosaka 😀 Do tej pory leżą gdzieś nie noszone, bo młodsza też miała je w nosie 😛 No, ale do rzeczy. Myślałam, że tylko ja tak mam, że nie mogę czegoś znaleźć jak szukam a jak nie szukam to wydaje mi się, że tyle fajnych rzeczy jest dostępnych :)) Od jakiegoś czasu sporo kupujemy właśnie na Allegro, bo nie dość, że cena fajna, to jeszcze wybór szeroki o dostawie pod nos nie wspomnę 😀
    Co do mamuś. Hmm. Ja też jestem absolutnym przeciwnikiem straszenia dzieci, co innego, gdy przestrzegasz dziecko przed obcym, ale nie o to tu chodzi. Nie popieram, choć wiem, że bierze się to po prostu z bezsilności. Nie każde dziecko jest spokojne i uległe, są takie, które nie ustoją 2 minut przy kasie. No i są takie dzieci,które po prostu są nienauczone stać, ale to też inna bajka.
    Mnie zdarzyła się kiedyś taka historia. Elsa miała może hmm ze 2 lata, 2 z hakiem. Byłam w Lidlu z nią i z młodszą córką, a że miałyśmy sporo zakupów to potrzebowałam chwili na wyładowanie ich na taśmę przy kasie. Elsa była wtedy nieznośna, kładła na taśmę rączki, nie słuchała aż w końcu mówię: Przestań, bo pani cię wciągnie tą taśmą. Chodziło mi o to, że może gdzieś jej wciągnąć palca, albo coś innego się może stać, a ta kasjerka jak wyskoczyła na mnie, że ona sobie nie życzy, żeby dziecka nią straszyć bla bla bla. Zbaraniałam… Także no, też mi się oberwało 😉

    Polubienie

    1. Teraz w ogóle ze Smartem to bajka, jak zamawiasz za min.40zł to nie płacisz za wysyłkę, więc często aż kusi, żeby skorzystać z tego zamiast stacjonarnie, tym bardziej, że tam znajdziesz wszystko 😁
      Oj to faktycznie Ci się oberwało, pani musiała mieć chyba zły dzień, bo przeciez Ty nawet nie mówiłaś o niej tylko o tej taśmie 🤷‍♀️ Tak, Olitoria pisała właśnie wyżej przykładowo o bezsilności matki w obliczu nieznośnego dziecka, no i rozumiem desperację, czasem tez brak argumentów… No ale żeby straszyć dziecko kimś przypadkowym tak po prostu z czapy? To tak samo jak straszenie przykładowo jakimś policjantem czy szpitalem – a wiem że sa takie przypadki. No i co to dziecko ma sobie myśleć w tej głowie? Przecież te wszystkie „obiekty strachu” będą jeszcze dłuuuuugo w jego głowie i naprawdę będzie czuło przed nimi strach… 🤦‍♀️

      Polubienie

  6. 🤣🤣🤣 to ja Ci powiem jeszcze lepszy numer. Moja starsza siostra straszyła dzieci „śmieciarzem” 🤣🤣 nie mam pojęcia skąd jej się to wzięło i skąd ta nazwa😂😂ale działało😆😆. A tak na poważnie to również sądzę że jest to nielogiczne takie straszenie dzieci kimś tam jednak często spotykam się z tym u rodziców. Myślę że wynika to z dawnych sposobów wychowania-prawdopodobnie rodzice również próbowali ich w ten sposób dyscyplinować. Przykre jest to, że rodzice mają tak mało czasu (albo czasami ochoty)na rozmowę z dzieckiem i zrozumienie jego potrzeb. Czasami potrzeba niewiele aby zmienić tak wiele😉

    Polubione przez 1 osoba

    1. Oj daj spokój, ja byłam straszona Babą Jagą 😆 ale to z kolei dotyczyło mojej niechęci do jedzenia… Na szczęście ten straszak nie śnił mi się po nocach, ale mogło być różnie. Dziś mój tata nadal nie widzi w tym nic złego, jednak na szczęście moja mama zdaje sobie sprawę, że to nie było dobre.

      Polubienie

  7. Powiem Wam z pedagogicznego punktu widzenia- straszenie kimkolwiek w takich sytuacjach przynosi wiecej szkody niż pożytku. Co innego adekwatnie do sytuacji- żeby nie otwierać obcym, lub nie zabierać od nich niczego i nie mówić swojego adresu. Tu jest to logiczne. Ale straszenie, że zabierze je ktoś, że przyjdzie pan policjant, że pojedzie do szpitala i dadzą zastrzyk.. wzbudza w dziecku jedynie to, że kolejnym razem, gdy zobaczą policjanta będą się go bały (i nie skorzystają z jego pomocy, gdy zajdzie taka potrzeba), gdy będzie faktycznie trzeba pojechać do szpitala będzie to dziecko się bało, bo rodzic wcześniej tym straszył, więc tam muszą się dziać źle rzeczy, i tak dalej i tak dalej. Ja reaguję tak samo jak Ty zareagowalas- mówię, że nigdzie nie zabiorę i już.

    Polubienie

  8. Ostatnio miałam odwrotną sytuację. Stałam na rynku z Jagodą w wózku i moją koleżanką i było rozłożone stoisko z jakimiś roslinami. Zainteresowałysmy się nimi i odeszłam może na metr od wózka. W tym czasie zaczęła się kręcić obok jakaś starsza kobieta. Nie zareagowalam na początku bo często na spacerach zaczepiają nas babcinki i mówią coś miłego. Ale ona stanęła przed wozkiem i na mnie patrzy. Podchodze a ona do mnie- „Pani tak odeszła i nawet by nie zauważyła, jakbym zabrała pani wózek”. Na szczęście w takich sytuacjach nie zapominam języka w gębie i odparlam jej, że cały czas miałam moje dziecko na oku i że widocznie z nią jest coś nie tak, skoro przyszło jej do glowy, żeby zabrać czyjąś własność. Co za babsztyl 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s