Drogi pamiętniku…

Znalazłam w końcu czas, aby dokończyć swój post, skoro i tak siedzimy w domu i dbamy aby nie zarazić się koronawirusem to mogę wykorzystać ten czas m.in. na zrobienie aktualizacji na blogu.

Mogłabym dużo pisać o tym, co u mnie, ile rzeczy się dzieje i zmienia, ale napewno nie przesadzę jeśli podsumuję swoje ostatnie miesiące po prostu pisząc, że dziecko mi rośnie jak na drożdżach, a ja jestem w ciągłym niedoczasie, a już szczególnie w kwestii snu. Czasem noc jest nieprzespana, bo Zosia wierci się lub budzi, a czasem po prostu oglądamy coś w TV, doskonale wiemy jak ciężko będzie nam wstać rano, czasem też wahamy się czy nie odpuścić sobie takich rzeczy, jednak najczęściej lekceważymy temat i oglądamy dalej 🙂

Ostatnio jakoś nie toleruję pewnych osób w swoim otoczeniu. Mam taką zasadę, że kiedy ktoś odbiera mi dobrą energię lub sprawia, że w jego towarzystwie czuję jakikolwiek niepokój lub dyskomfort to zwyczajnie odcinam się od takiego człowieka, ograniczam kontakt do minimum, bo skupiam się na swoim życiu, na moich najbliższych i przede wszystkim na rzeczach, które dają nam zwykłą radość, nieważne czy małą czy wielką, po prostu pozytywną energię. Nie chcę, aby ktoś sprawiał że czuję się źle – no chyba że jest to akurat mój szef, od którego radykalne odcięcie nie jest możliwe… 😆🤦‍♀️🤦‍♀️ Miałam tak już wcześniej, ale teraz kiedy jestem mamą mam wrażenie że to się nasiliło i moja tolerancja zmalała.

Jednak nie od wszystkich można się tak po prostu odciąć, bo bywa też tak, że złą energię sprzedaje Ci ktoś bliski. Dla mnie np. złą energią jest również sposób komunikacji czy też ingerowanie w czyjeś (moje) życie, a szczególnie źle reaguję, kiedy ingerencja dotyczy nas i naszego dziecka.

To w sumie dobrze znany temat, szczególnie dla młodych rodziców, kiedy to wszystkie mamy, teściowe, ciocie, babcie i koleżanki z otoczenia „wiedzą lepiej” jak się dzieckiem opiekować, pielęgnować, uspokajać, karmić, (nie)nosić, bawić i cokolwiek innego co można jeszcze z dzieckiem robić.

Jeszcze na samym początku mojego macierzyństwa wydawało mi się, że temat dotyczy tylko tamtego okresu, bo przecież każdy „daje mi swoje złote rady, dlatego że jestem początkująca, więc chcą mi pomóc”. Myliłam się. Z biegiem czasu, z każdym kolejnym miesiącem i w miarę dorastania i osiągania kolejnych etapów rozwoju przez moją córkę – bardzo się zdziwiłam, ponieważ… nic się nie zmieniło.
Bo tak jak na samym początku „powinnam” używać pudru zamiast kremu przy przewijaniu, nie przyzwyczajać do zasypiania na rękach (!) czy grubiej ubierać malucha w ogrzewanym domu, tak w późniejszych etapach mogłam nie dawać tak wcześnie jedzenia do rączki, dawać jedzenie do rączki już od 6. miesiąca życia, w ogóle nie dawać do rączki przed roczkiem, gotować jajecznicę wyłącznie na parze, nie podawać w ogóle jajek, zakładać w domu kapcie zamiast samych skarpetek, nie zakładać nawet skarpetek, kupować inne zabawki, odstawić smoczek, nie odstawiać smoczka, nauczyć dziecko szybciej zasypiać, nauczyć zasypiać inaczej, oduczyć płakania jak czegoś chce, itd….

Od wczoraj czuję się jak w innej rzeczywistości. Jak w filmie „Jestem legendą”, gdzie ludzie nie mogli wychodzić z domu w nocy, bo po ulicach grasowały zombiaki. Albo bardziej jak w „World War Z”, gdzie świat opanował wirus mutujący ludzi, z którym nikt nie mógł sobie poradzić. I chociaż koronawirus nie zamienia ludzi w zombie to tak samo jak on rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie, zmusza ludzi do izolacji i jest śmiertelnie groźny, szczególnie dla naszych rodziców, ciotek, wujów i dziadków.

Trzymajcie się ciepło, zdrowo i jeśli macie możliwość zostańcie w domu. Mam nadzieję, że to przetrwamy.

14 uwag do wpisu “Drogi pamiętniku…

  1. Dla mnie niewiele się zmieniło, bo póki co czas spędzam w domu z dziećmi i bywa strasznie ciężko. Dla odmiany chciałabym wyjść i wrócić do pracy… Ale teraz sytuacja jest wyjątkowa, trzeba być odpowiedzialnym i ostrożnym… Pozdrawiam.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Przetrwamy. Musimy przetrwać. Mi się z kolei skojarzyło z filmem „Ciche miejsce”, nie wiem dlaczego. A życzliwych rad nie słuchaj, bo zwariujesz. Jeśli coś jest toksyczne to znaczy ktoś ze znajomych jest wirusem to wiesz co robić, zostaw za progiem, umyj dokładnie ręce i na wszelki wypadek uszy. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. Taak, ja przylecialam z Iza do mamy itez soe okazuje, ze wciąż mogę robić wszystko źle… 🤷‍♀️🤦‍♀️ A najgorsze, ze przez wirus tu utknelam na nie wiadomo jak długi czas…

    Polubienie

      1. Poki co mam lot 4go i na razie nie odwolany ani rzad nie przedluza okresu zamkniecia lotnisk… zobaczymy. A w UK duzo wiecej zachorowań i dopiero teraz zamykaja szkoly, kina i knajpy… ale maz pracuje..

        Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s