O mojej drodze słów kilka

Prowadzę bloga o niepłodności i towarzyszącym jej życiu codziennym. Prowadzę bloga dla siebie, dla oczyszczenia głowy i wyrzucenia z siebie bólu, nazywam to terapią blogową. Prowadzę bloga dla kobiet, które są w podobnej sytuacji i tak jak ja nie widziały z niej wyjścia. Prowadzę go dla ich partnerów, którzy wspierają i przeżywają wszystko tak samo jak one. Dla partnerów, którzy chcieliby zrozumieć więcej uczuć i emocji, ale nie mogą, bo ich kobiety nie potrafią powiedzieć im o wszystkim co czują. Prowadzę bloga dla osób, które potrzebują porozmawiać z kimś podobnym do nich samych i z kimś kto zrozumie dlaczego jest im smutno i dlaczego nie mają już siły. Prowadzę bloga, bo dziś jestem dowodem na to, że cuda się zdarzają, i że nie można się poddawać, a przynajmniej trzeba zawsze próbować. 

 

Nasza diagnoza to niepłodność idiopatyczna, jednak przez te wszystkie lata leczyliśmy naszą chorobę w celu usunięcia realnych i potencjalnych jej przyczyn, np. usunięcie polipa endometrialnego, torbieli szyjki macicy, leczenie hiperprolaktynemii czy zespołu policystycznych jajników…

 

Poniżej po krótce moja historia: 

  • Wrzesień 2013 – Czerwiec 2014
    Regularne odwiedzanie ginekologa w związku z moją skłonnością do infekcji. Przez prawie cały rok co miesiąc badaliśmy owulację i endometrium. Wtedy owulacja była wzorowa, a endometrium zbyt cienkie. Po drodze odbyła się moja operacja usunięcia torbieli Bartholina

 

  • Lipiec 2014 – Czerwiec 2015
    Po operacji rozpoczęte starania o dziecko. Kolejny rok naprotechnologii – obserwacja owu, endometrium, temperatury i śluzu. Wszystkie możliwe hormony u mnie i u męża książkowe. Nasienie męża w dolnej granicy normy. Po roku bezskutecznego leczenia nasz ginekolog skierował nas do specjalistycznej kliniki

 

  • Październik 2015 – Październik 2016
    Rozpoczęcie leczenia niepłodności w jednej z Trójmiejskich klinik. W tym czasie odbyliśmy:
    – Badanie drożności jajowodów HSG, wykazało 100% prawidłowości
    – Bardzo duże przodozgięcie szyjki macicy, ujawnione podczas HSG
    – Jedno podejście do inseminacji (IUI) -> bez efektu
    – Odkrycie torbieli Nabotha wrośniętych w szyjkę macicy ujawnionych podczas pierwszej inseminacji i tylko częściowe ich usunięcie (histeroskopia nr 1 w sierpniu 2016)
    – Odkrycie polipa endometrialnego i jego cudowne usunięcie (histeroskopia nr 2 w październiku 2016)

 

 

  • Maj 2017 – Marzec 2018
    Wybór innej Trójmiejskiej kliniki leczenia niepłodności poleconej przez moją ginekolog. W nowej klinice lekarze podeszli do naszego przypadku w zupełnie inny sposób. W trakcie prawie rocznej przeprawy z tymi lekarzami doświadczyłam:
    – Stwierdzenie zespołu policystycznych jajników PCOS w związku z bardzo dużymi dawkami stresu na co dzień -> terapia hormonalna
    – Hiperprolaktynemia, która przyczyniła się do PCOS -> przyjmowanie na stałe leku Dostinex 
    Terapia psychologiczna w niepłodności, która bardzo mi pomogła (oczywiście terapia, nie niepłodność ;))
    – Jedno podejście do inseminacji (IUI) -> bez efektu 
    Rozpoczęcie procedury In Vitro – dwa transfery krio, pierwsze podejście nieudane, drugie podejście zakończone ciążą 

 

  • Październik 2018narodziny naszego prywatnego cudu, czyli pomyślne rozwiązanie ciąży z in vitro

 

❤ Blog z sercem i duszą.
❤ O sercu i duszy.
❤ Dla serca i duszy.

 

  • DrogaNieNaSkróty na Facebooku
  • Kontakt e-mail: pani_iksinska@onet.pl

12 uwag do wpisu “O mojej drodze słów kilka

  1. Dokładnie z tych samych pobudek zaczęłam pisać. Niepłodność powoduje często gonitwę myśli w głowie i trzeba znaleźć jakiś sposób, żeby wypuścić je z głowy, żeby nie zwariować. Trzymam za Ciebie kciuki mocno, pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję kochana 🙂 W mojej drodze nie na skróty tutaj jest azyl, który daje ujście moim myślom, daje mi ukojenie i spokój. A oprócz tego jestem szczęśliwa, że mam tutaj Was, bo Wy też dajecie mi siłę i wsparcie 😊

      Polubienie

  2. Wszystkiego dobrego na Twojej drodze do szczęścia. Droga wyboista, ale jakie piękne potem widoki! Życzę Ci dużo cierpliwości, wytrwałości i wiary w to, że wszystko ma jakiś sens,który widać dopiero z perspektywy czasu. Coś o tym wiem.
    Pozdrawiam serdecznie!

    Polubione przez 1 osoba

    1. Izzy przepraszam za tak późną odpowiedź, dziękuję za dobre życzenia 🙂 Jest takie powiedzenie: „Nigdy nie narzekaj, że masz pod górkę, jeśli zdecydowałeś, że idziesz na szczyt”. Ja chcę iść na szczyt, ale nie za wszelką cenę. Wierzę, że wszystko się ułoży i że wszystko będzie dobrze bez względu na to czy zostanę mamą czy nie. Dziękuję 🙃

      Polubienie

  3. DrogaNieNaSkróty to w niepłodności zazwyczaj dodatkowo droga nie tylko długa, ale przez dżungle, piaski i błota. Niepłodność to choroba na którą się nie umiera, ale nikt nie chce by towarzyszyła nam aż do końca. To choroba, która boli psychicznie niejednokrotnie mocniej niż każdy fizyczny ból. W niepłodności trzeba stać krok za lekarzem, doczytywać, sprawdzać, a nie raz więcej dowiemy się od innych starających, niż w klinice. Trzymam za Was kciuki i potwierdzam, co napisała Iza- wszystko nabiera sensu z perspektywy czasu – u nas to już 7-letnia perspektywa.

    Polubione przez 1 osoba

  4. Właśnie – zaakceptować i uznać swoją drogę, myślę, że oto chodzi w naszej niepłodności. Ja też już nie walę głową w mur, zaczynam dostrzegać piękno dookoła mnie. Zrobiłam wielki krok na przód dla siebie – cokolwiek się wydarzy, musimy być dobre dla siebie, nie odpuszczać, ale też cieszyć się tym co jest. Chyba nam się to już powoli udaje 😉

    Polubienie

  5. Niesamowicie długą drogę przeszliście, podziwiam Was.
    Sama mam endometrioze II stopnia, osiem lat się męczę, jestem z jednym jajnikiem i jajowodem… Gdy podjęliśmy starania pewni obaw byliśmy gotowi, że pewnie trzeba będzie skorzystać z in vitro. Po pół roku i odwiedzaniu kilku lekarzy usłyszeliśmy, że na in vitro to ja się nie nadaje. Stwierdziliśmy,że zaczniemy starać się o adopcje…. A dwa tygodnie po „wyroku” okazało się, że zaszłam w ciążę naturalnie, bez wspomagaczy i w ogóle… Niesamowite szczęście. Ale ile nerw, ile… Poczucia beznadziejności, wybrakowania w kobiecości…

    Polubione przez 1 osoba

    1. …i ile frustracji, łez, braku wiary i załamań… Rozumiem i tym bardziej cieszę się na taką wiadomość ❤ Wspaniale jest słyszeć, że cuda się zdarzają. Tak, bo w Waszym przypadku to prawdziwy CUD i dowód na to, że lekarz, choćby nie wiadomo jakiej klasy specjalista wcale nie ma ostatniego słowa 🙂 Gratuluję i razem z Wami oczekuję zmaterializowania się tego cudu na naszym świecie kochana ❤ ❤ ❤

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s