Nieudany pierwszy transfer in vitro i długi zimowy spacer z moim ukochanym mężem

Wynik transferu znałam już wczoraj, ale miałam w sobie tyle emocji, że nie chciałam wrzucać żadnych marudnych, negatywnych i płaczliwych postów. Dlatego piszę dopiero teraz, kiedy jestem mniej-więcej w stanie stagnacji emocjonalnej.  Byłam dziś na bardzo długim spacerze. Biały, puszysty śnieg wyleguje się na ziemi, słońce subtelnie rozświetla świat i mimo, że przez okno wygląda jakby na dworze było całkiem przyjemnie to ubrałam się ciepło, żeby … Czytaj dalej Nieudany pierwszy transfer in vitro i długi zimowy spacer z moim ukochanym mężem

Terapia blogiem – mój realny wirtualny świat

Minęło kilkanaście miesięcy odkąd prowadzę bloga. Nigdy wcześniej nie zdecydowałam się na taki krok, chociaż wielokrotnie zastanawiałam się nad tym, aby zacząć pisać, ale nigdy nie wiedziałam jak rozpocząć tę przygodę i nie do końca miałam pomysł w jaki sposób prowadzić bloga na bieżąco i pisać na tyle interesująco, aby czytelnik do mnie powracał. Kiedyś chciałam prowadzić bloga dla zabawy, dla wypełnienia luki w wolnym … Czytaj dalej Terapia blogiem – mój realny wirtualny świat

Jeden krok w przód, dwa kroki w tył

Znów załapałam jakieś nostalgiczne usposobienie. Dziś po raz drugi w tym tygodniu rozmawiałam o swoim problemie i po raz drugi również uroniłam łzy. To sygnał, że znów robię krok w tył. Reaguję płaczem na temat dziecka i tego, że go pragnę. Być może wydaje mi się, że tylko ja sama wiem co tak naprawdę czuję i jak bardzo to boli, ale pewnie tak nie jest, … Czytaj dalej Jeden krok w przód, dwa kroki w tył

Tam, gdzie nie sięga wzrok…

Drogi mój rozmówco, Zazwyczaj nie zwierzam się ludziom ze swoich problemów czy zmartwień, bo wiem, że mogę spotkać się z brakiem zrozumienia. A właściwie to chyba bardziej boję się, że spotka mnie zwykła ludzka zazdrość czy zawiść, które rozkażą mojemu rozmówcy wypuścić moją tajemnicę w obieg, do wiadomości wszystkich innych – a niech mają o czym gadać, w końcu ludzie uwielbiają żyć cudzymi problemami i … Czytaj dalej Tam, gdzie nie sięga wzrok…

…to brutalne tsunami miotające sercem i rozszarpujące je na cząstki…

Moja blogowa przyjaciółko, sama nie wiem czego chcę. Mam w sobie tyle emocji, że muszę je gdzieś wyrzucić. Są wakacje, sezon urlopowy, wszędzie – nawet u mnie – powinno panować szeroko rozumiane odprężenie. Ale ja w dalszym ciągu jestem spięta. Jakoś nie potrafię przestać myśleć o tym co mnie boli i czego nie mogę mieć. Zamiast skupić się na tym co mam i co daje … Czytaj dalej …to brutalne tsunami miotające sercem i rozszarpujące je na cząstki…

Oczy szeroko zamknięte

Wiara to generalnie bardzo delikatny i zarazem ciężki temat. Sama czasem nie jestem pewna co mam myśleć i nie wiem o co w tym wszystkim powinno chodzić. Wychowałam się w katolickiej, bardzo wierzącej i praktykującej rodzinie, co niedzielę chodziliśmy do kościoła, co wieczór odmawialiśmy modlitwę, i przy każdej okazji pamiętaliśmy o Bogu. Kiedy dorosłam, jak każdy dorosły miałam dużo zajęć, w tygodniu praca, w weekendy studia … Czytaj dalej Oczy szeroko zamknięte

Rano zakładam maskę i zdejmuję ją po powrocie do domu

Maska. To coś, co zakładam rano i zdejmuję po powrocie do domu. Ona mi pomaga przebrnąć przez codzienność. Pomaga zakryć wyraz twarzy, zły nastrój, przygnębienie. Pomaga czuć się swobodnie zapewniając mi prywatność i dyskrecję. Zakrywa przed otoczeniem ekspresję moich uczuć, moje zmartwienia. Zakrywa przed otoczeniem, które zadaje pytania i nie jest w stanie zrozumieć odpowiedzi. Nie rozumie, bo kwestionuje, dyskutuje, dziwi się. Nie czuję potrzeby tłumaczenia całemu światu … Czytaj dalej Rano zakładam maskę i zdejmuję ją po powrocie do domu

Terapia blogiem c.d.

Coraz gorsze wieczory, coraz ciężej jest zamknąć oczy i zasnąć. Coraz trudniej jest jakoś się „trzymać”. W dzień rozmawia z ludźmi, uśmiecha się, żartuje. Wieczór jest smutny i przygnębiający. Często płacze. Bardzo szybko się denerwuje. Zaczyna mieć dosyć i zastanawia się co by tu zmienić w swoim życiu. Zmiana pracy? Zmiana fryzury? Może inne radykalne zmiany? Ale czy to pomoże?  Nie jest łatwo o tym … Czytaj dalej Terapia blogiem c.d.

Emocje są jak wulkan

Czasami mam tak, że nie potrafię opanować swoich emocji. I nie mówię tutaj o silnym wzruszeniu, wybuchu śmiechu czy nieopanowanej radości. Mam na myśli łzy, płacz. Jeżeli coś jest dla mnie przykrym, nieprzyjemnym przeżyciem to nakręca mnie to negatywnie od środka. Całą sytuację potęguje jeszcze bardziej moje obecne samopoczucie, które nie pomaga się uśmiechać, wręcz przeciwnie, jest przygnębiające i smutne. Czuję się jak przygnieciona do … Czytaj dalej Emocje są jak wulkan

Terapia blogiem

Czytałam ostatnio na cudzym blogu, że prowadzenie go ma być pewnego rodzaju terapią. Uświadomiłam sobie w tamtym momencie, że przecież właśnie takie założenie kierowało również mną, aby założyć bloga dla Pani Iksińskiej, która przecież jak każda zwykła Pani Kowalska boryka się z pewnymi problemami i czasem zwyczajnie nie daje sobie z nimi rady. Żeby nie brzmiało to za bardzo pesymistycznie, moja bohaterka doświadcza również prawdziwych … Czytaj dalej Terapia blogiem